„Daredevil: Nieustraszony!” tom 6 - recenzja

Autor: Przemysław Mazur Redaktor: Motyl

Dodane: 28-12-2018 14:26 ()


Zdawać się mogło, że od czasów Franka Millera i jego niezapomnianej opowieści „Odrodzony” („Wielka Kolekcja Komiksów Marvela” t. 20) nikt tak dotkliwie nie „przeczołgał” Matta Murdocka jak Brian Michael Bendis w trakcie jego – nie bójmy się tego słowa – znakomitego stażu. Owszem, scenarzysta wsławiony takimi projektami jak m.in. serie „New Avengers vol.1” i „Ultimate Spider-Man” zrobił, co w jego mocy, by maksymalnie utrudnić żywot powierzonego mu bohatera, o czym polscy czytelnicy przekonać się mogli w trakcie lektury pierwszych trzech wydań zbiorczych cyklu „Daredevil: Nieustraszony!”

Być może niełatwo w to uwierzyć, ale następca Bendisa w tej roli – Ed Brubaker (m.in. „Zabij lub zgiń”, „X-Men: Mordercza geneza”) – w tej osobliwiej odmianie twórczej perwersji posunął się jeszcze dalej. Efektem tego są kolejne trzy opasłe zbiory perypetii zdekonspirowanego „Śmiałka”, na których kartach krok po kroku ów scenarzysta łamie tegoż nieszczęśnika coraz to nowymi przeciwnościami losu. Tym sposobem Matt trafił do niesławnego więzienia na Wyspie Rykera, zmuszony był borykać się ze śmiercią swego najlepszego przyjaciela Foggy’ego Nelsona oraz zapaścią osobowości świeżo poślubionej przezeń Milli Donovan. Wyglądało zatem na to, że gorzej być już nie może. Tymczasem, jakby zapewne skonstatował niepoprawny optymista: „Ależ oczywiście, że może!”. I faktycznie bezlitosny scenarzysta przygotował na niniejszy tom zestaw kolejnych wyzwań, tym razem z walnym udziałem zabójców z dobrze znanego czytelnikom przygód Daredevila „bractwa” znanego jako Dłoń. Do tego dowodzonych przez nadspodziewanie skuteczną Lady Bullseye. Do gry o wpływy powraca również Kingpin, a w nieco dalszym tle sojusznicy „Śmiałka” w osobach m.in. Czarnej Tarantuli, Danny’ego „Iron Fista” Randa” oraz mistrza Izo, długowiecznego adwersarza poczynań Dłoni. Jakby tego było mało, Matt raz jeszcze daje upust swojej słabości do płci pięknej, co również nie pozostaje niezauważone przez część jego potencjalnych przeciwników. Nie ma on zatem co liczyć na choćby symboliczne wytchnienie po wcześniejszych burzliwych przecież przejściach.

I faktycznie współtwórca bestselerowego „Zimowego Żołnierza” skwapliwie zadbał, aby na wytchnienie nie mógł liczyć także ewentualny odbiorca tego tytułu. Toteż nie ma mowy o niepotrzebnych dłużyznach, choć tam, gdzie jest to konieczne, „Bru” umiejętnie prowadzi rozległe partie dialogowe. Jak przystało na autora celującego w uposażonej w drugie i trzecie dno sensacji również tutaj nie mogło zabraknąć taktycznych sojuszy, ich nagłych zmian oraz gry na przysłowiowe dwie bramki. Emisariusze Dłoni nie przebierają bowiem w środkach, a ich oponenci również nie mają zamiaru biernie przyglądać się poczynaniom odzianych w szkarłat zabójców. Odpowiedzialny za skrypt serii pieczołowicie ukazuje kolejne etapy kruszenia i tak już mocno nadwyrężonych granic wytrzymałości tytułowego bohatera. Krok po kroku zbliża się on bowiem ku otchłani, z której być może nie będzie już szans powrotu… Przy czym Brubaker starannie dozuje napięcie pomiędzy uczestnikami tego dramatu, umiejętnie cytuje swoich poprzedników w roli kreatorów przypadków „Diabła z Hell’s Kitchen” oraz wkomponowuje w ramy mitologii tej postaci nowe, przekonująco pomyślane osobowości.  Notabene odnajdziemy tu również odniesienia do istotnego wydarzenia, którym swego czasu była dla uniwersum Marvela „Tajna inwazja” (zob. „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela” t. 55). Co więcej, to właśnie konsekwencje jednego z wątków tej opowieści okazały się źródłem wzmożonych kłopotów Matta w kontekście nowych zamierzeń Dłoni. Ta okoliczność sprawia, że pomimo dyskretnego izolowania „DD” od głównego biegu spraw w owym uniwersum, w tym akurat wątku zostaje on niejako rykoszetem przetrącony przez sprawców infiltracji ziemskich superbohaterów, tj. Skrulli.

Wysoka efektowność tego zbioru (dwóch poprzednich zresztą też) to także zasługa Michaela Larka, plastyka całkiem już dobrze przez polskich czytelników rozpoznanego („Lazarus”, „Gotham Central”). To właśnie za sprawą jego wrażeniowego sposobu ujmowania realiów kreowanych, fachowego operowania plamą (w tym zwłaszcza przy okazji formowania światłocienia), a nade wszystko drygu do trafnie podkreślającego niuanse scenariusza kadrowania w jeszcze większym stopniu zwiększają poczucie obcowania z lekturą najwyższej klasy (oczywiście w ramach konwencji superbohaterskiej). Obok pochodnej pracy Larka znajdziemy tu także jeden epizod rozrysowany przez Paula Azacetę („Cmentarz bezimiennych”, „Outcast – Opętanie”) oraz drobny, acz trudno do przegapienia występ Klausa Jansona, swego czasu przysłowiowej prawej i lewej ręki Franka Millera w trakcie ich pamiętnego stażu w „Daredevil vol.1”. Swoją drogą już niebawem – tj. w przyszłym roku – będzie okazja, by zapoznać się z całością tego stażu prezentowaną w identycznej formule jak opowieści według scenariuszy Bendisa i Brubakera, dotąd dostępną w polskiej edycji jedynie częściowo (zob. „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela” t. 20 i 85 oraz „Superbohaterowie Marvela” t. 40). Z jednej strony nie sposób nie cieszyć się z tej perspektywy, bo owa klasyka dawno już powinna być dostępna w naszej wersji językowej. Z drugiej natomiast zakończenie niniejszego albumu jest na tyle intrygujące, że z porównywalną niecierpliwością wyczekiwane będą (przynajmniej przez piszącego te słowa) losy Matta w wykonaniu Andy’ego Diggle’a. Temu to bowiem scenarzyście, cenionemu m.in. za walny udział przy realizacji mini-serii „Green Arrow: Rok pierwszy” („Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics” t. 44), przypadło arcytrudne kontynuowanie konceptów wypracowanych przez jego dwóch błyskotliwych poprzedników. 

 

Tytuł: „Daredevil: Nieustraszony!” tom 6

  • Tytuł oryginału: „Daredevil: The Man Without Fear! by Ed Brubaker & Michael Lark Ultimate Collection Book 3”
  • Scenariusz: Ed Brubaker, Greg Rucka
  • Szkic: Michael Lark, Paul Azaceta, Clay Mann, Tonci Zonjic, David Aja, Klaus Janson, Chris Somnee
  • Tusz: Stefano Gaudino, Paul Azaceta, John Lucas
  • Kolory: Matt Hollingsworth, Jose Villarrubia
  • Ilustracje na okładkach: Marko Djurdjevic
  • Tłumaczenie z języka angielskiego: Marceli Szpak
  • Konsultacja merytoryczna: Kamil Śmiałkowski 
  • Wydawca wersji oryginalnej: Marvel Comics
  • Wydawca wersji polskiej: Egmont Polska 
  • Data publikacji wersji oryginalnej: 10.10.2012 r. 
  • Data publikacji wersji polskiej: 21.10.2018 r. 
  • Oprawa: twarda
  • Format: 17,5 x 26,5 cm
  • Druk: kolor
  • Papier: kredowy
  • Liczba stron: 384
  • Cena: 99,99 zł 

Zawartość niniejszego wydania zbiorczego opublikowano pierwotnie w miesięczniku „Daredevil vol.2” nr 106-119 oraz 500.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus