„Kraina koszmarów” tom 2: „Szklany dom” - recenzja
Dodane: 27-03-2025 22:31 ()
Tynion, Estherren, Delpeche i Llovet po raz drugi zapraszają czytelników do „Krainy koszmarów”. Po rozbudowanym wstępie dostajemy kontynuację, która nie tylko mniej fokusuje się na wątku z poprzedniego tomu, ale również zmienia nacisk na jej głównych bohaterów. Flynn, zamieniona przez Sen z Nieskończonych w kota wraz z poddanym jej woli Koryntczykiem próbują rozwikłać zagadkę „Uśmiechniętego człowieka”. Ten punkt wyjściowy z pierwszej „Krainy koszmarów” zaprowadzi ich do „Króla Bólu”, klubu zarządzanego przez jednego z dawnych władców Piekła, Azazela. Tam, możesz dostać, czego tylko dusza zapragnie, każdą, nawet najokrutniejszą zachciankę. Owa dusza jest tym, co musisz zaprzedać w ramach zapłaty. W klubie pracuje Kells, nieżyjąca koleżanka Flynn, w której zakochuje się korposzczur Max, mimowolnie (acz jednak coś łączy go z Flynn, ale spoilery...) wplątując się w całą aferę. Koryntczyk został w „Szklanym domu” zepchnięty na boczny tor, a bardziej centralną rolę zajmuje sprytna i bezwzględna wiedźma Tesalia. W ramach smaczku cameo zalicza Ken, znany z drugiego tomu „Sandmana”. Jednakże poza imieniem znanej fanom postaci jego występ nie jest istotny dla fabuły.
Tesalijka, dawna kochanka Morfeusza w swoim one-shocie (ponownie rysowanym przez Marię Llovet, w części pisany prozą) wplątuje się - a może zostaje wplątana – w prace nad scenariuszem do filmu o historiiFlynn. Filmu, nad którym pracują nieczyste siły z nie w pełni sprecyzowanymi zamiarami. Tak, jak „Sandmanie” sny mogły kształtować rzeczywistość, tak teraz film wyprodukowany w Hollywood, amerykańskiej „fabryce snów” również może przekształcić świat jawy. Kto jest tu graczem, a kto pionkiem nie jest pewne, być może nie wszyscy jeszcze się ujawnili. Wiadomo, że chodzi o władzę, czy to bytom wyższego rzędu, czy śmiertelnikom. Tynion nie kryje się z krytyką kapitalizmu korporacyjnego, czy to w miejscu pracy Maxa, czy w „Królu Bólu”. I tu, i tu zaprzedajemy swoje dusze, metaforycznie bądź dosłownie. Dla tych wysoko liczą się zyski, nie ludzie. Władza i operowanie niebotycznymi sumami lub też duszami wypacza ich obraz świata. Dość powiedzieć, że jeden ze śmiertelników, siedzący na górze korporacyjnego łańcucha pokarmowego stając oko w oko z istotą równą bogom, nie wierzy, że może umrzeć, bo przecież jest bogaty. Już sam podtytuł mini serii – „Szklany dom” symbolicznie uosabia ideę równości, sprawiedliwości społecznej i dobrobytu. Pesymistycznie, a może realistycznie patrząc, to mrzonki, kalifornijska firma Prophet Capital, choć rozpatrywana w innych kategoriach jest tak samo zła, jak klub należący do Azazela.
Stabilny graficznie, acz urozmaicony memiczymi wyrazami kociego pyszczka rozrysowanymi przez Estherren „Szklany dom” nie stanowi finału opowieści. Na koniec sagi „Krainy Koszmarów” przyjdzie nam jeszcze poczekać nieokreśloną ilość czasu. Gdy piszę tę słowa ani wydawnictwo DC, ani scenarzysta nie zapowiedzieli jeszcze pierwszego zeszytu kolejnego aktu tej historii. Drugi wolumin zaangażował mnie dużo bardziej niż pierwszy. Nie jest to poziom oczekiwania, któremu towarzyszy obgryzanie w napięciu paznokci, bez względu na to, gdzie się te zęby ma, ale Tynion był mnie w stanie zaintrygować mocniej i sprawić, że wciąż jako czytelnik nie widzę odkrytych wszystkich kart. Teraz tym bardziej chciałbym zobaczyć.
Tytuł: Kraina koszmarów tom 2: Szklany dom
- Scenariusz: James Tynion IV
- Rysunki: Lisandro Estherren, Patricio Delpeche, Maria Llovet
- Wydawnictwo: Egmont
- Data wydania: 26.03.2025 r.
- Tłumaczenie: Paulina Braiter
- Druk: kolorowy
- Oprawa: twarda
- Format: 17x26 cm
- Stron: 208
- ISBN: 9788328177017
- Cena: 99,99 zł
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji
comments powered by Disqus