„Kryształowy miecz - wydanie zbiorcze” - recenzja

Autor: Marcin Andrys Redaktor: Raven

Dodane: 03-11-2016 22:48 ()


Wydawnictwo Ongrys sukcesywnie poszerza swą ofertę o komiksy, które kiedyś ukazywały się w Polsce, ale z różnych względów czytelnicy nie mogli poznać finałów tych pasjonujących historii. Tak było z osławionym „Składem głównym”, który pod skrzydłami oficyny sygnowanej nazwiskiem Leszka Kaczanowskiego zyskał drugie życie. Kolejnym tytułem, powracającym z niebytu niedokończonych opowieści jest „Kryształowy miecz”, który na rynku funkcjonował też pod tytułem „Kryształowa szpada”.  Seria autorstwa spółki Crisse/Goupil ukazywała się pierwotnie w magazynie Komiks, a kolejną szansę temu tytułowi dało wydawnictwo Amber. Czy zatem do trzech razy sztuka?

Przygody wojowniczej Zorii, poszukującej pięciu Mistrzów Zmysłu celem odnowienia mocy magicznego talizmanu wpisują się w niezmiernie popularny niegdyś gatunek heroic fantasy. Zresztą główna bohaterka, obdarzona charyzmą, nietuzinkową urodą, zawziętością, a także niebywałą zmysłowością została powołana do życia na fali popularności silnych kobiet ochoczo władających orężem na dużym ekranie. Daleko szukać nie trzeba, wystarczyć wspomnieć Czerwoną Sonję. Nie da się też ukryć analogii między „Kryształowym mieczem” a nieco starszym cyklem „W poszukiwaniu Ptaka Czasu”. Zoria, podobnie jak Pelissa wyrusza w pełną niebezpieczeństw misję, mając u swego boku doświadczonego mędrca w osobie Brisbane’a, a jej przeciwnikiem jest zło wcielone w osobie przerażającego czarownika – zwanego Niebytem.

Z perspektywy lat, które upłynęły od premiery właściwego cyklu łatwo dostrzec, że jest to już nieco archaiczna fantasy, ze wszystkimi jej kanonicznymi elementami, które niejednokrotnie mogliśmy śledzić na małym i dużym ekranie lub zaczytywać się w powieściach klasyków. Jednakże trudno mówić tu o zarzucie pod adresem niniejszego tytułu, tak bowiem wtedy konstruowano tego typu przygody, a ich atrakcyjność zależała od innych elementów fabuły. Na pewno nie można odmówić autorom ambicji, ponieważ świat wykreowany na łamach „Kryształowego miecza” aż tętni życiem – mamy to grono barwnych postaci, przeróżnych stworów, zmieniające się błyskawicznie lokacje, a także sporą dawkę humoru, która nadaje historii odpowiedniej lekkości, udanie przecinając moralne i miłosne rozterki bohaterów. Całość sprawnie się uzupełnia, dostarczając rozrywkowej lektury na przyzwoitym poziomie. Duża w tym zasługa niezwykle bogatego świata, a także rozpoznawalnego, nieco groteskowego stylu Crisse, który rodzimy czytelnik mógł poznać również dzięki serii „Kukabura”. Jego ilustracje trudno pomylić, a charakteryzuje je rozmach, epickość, skąpo ubrane bohaterki, a przede wszystkim fantazyjne stroje i fryzury. To dzięki jego staraniom Kraina Niebiańskiego Rogu ożywa, stając się areną zajmującej wędrówki i rozterek Zorii. Po prawdzie to główna heroina tej opowieści jest jej najatrakcyjniejszym elementem. Pozostałe postaci wraz z naczelnym złoczyńcą sprawiają wrażenie stereotypowych, mających być wyzwaniem i drogą do wypełnienia przeznaczenia bohaterki.

Na osobną uwagę zasługuje jakość wydania opasłego albumu. Wydawnictwo Ongrys nie tylko zaserwowało nam pięciotomową sagę, ale też pokusiło się o dołączenie powstałej po latach szóstej części. Widać w niej ewolucję stylu rysunków, od których trąci nieco sztucznością i brak jest tej wrażeniowości, która w poprzednich albumach udanie budowała nastrój fantasy. Niniejszy epizod należy potraktować w ramach ciekawostki, ponieważ jego kontynuacja nigdy nie nastąpiła.

Nie wolno również zapominać o dodatkach, którymi został wręcz naszpikowany omawiany integral. Ilość dołączonych rysunków, szkiców, projektów, storyboardów, okładek jest ogromna, stanowi nie tylko świetne uzupełnienie komiksu, ale też śmiało może uchodzić za studium procesu twórczego nad tym cyklem. Wydanie „Kryształowego miecza” to klasa światowa zarówno pod względem jakości albumu, jak i zgromadzonych w nim materiałów. Ongrys już dawno wyznaczył szlak dla niektórych wydawców wciąż nieosiągalny.

Bez wątpienia „Kryształowy miecz” to gratka dla miłośników staromodnego fantasy, z podziałem na klasyczne dobro i zło, podanego w atrakcyjnej wizualnie formie, a przy tym spuentowanego nieoczywistym zakończeniem. Dla miłośników fantastyki rzecz godna polecenia, natomiast nieprzekonanych może skusić niezwykle bogaty obraz świata wykreowanego przez autorską spółkę, a także zachwycające wydanie tego tytułu. Warto wspierać podobne inicjatywy, bo nie wiadomo, jakie jeszcze perły europejskiego komiksu, niegdyś napoczęte, a nieukończone, trafią ponownie na księgarskie półki.

 

Tytuł: „Kryształowy miecz - wydanie zbiorcze”

  • Scenariusz: Goupil
  • Rysunek: Crisse, Boube
  • Wydawnictwo: Ongrys
  • Kolor: Anyk, Laurent, Sebastien Lamirand
  • Tłumaczenie: Jakub Syty
  • Tytuł oryginalny: L'Épée de Cristal
  • Wydawca oryginalny: Vents d'Ouest / Soleil Productions
  • Seria: Kryształowy Miecz
  • Liczba stron: 344
  • Format: 220x295 mm
  • Oprawa: twarda
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • ISBN-13: 9788361596806
  • Wydanie: I
  • Data wydania: 10.2016 r.
  • Cena: 155 zł

Dziękujemy wydawnictwu Ongrys za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus