„Mechanika nieba” - recenzja
Dodane: 15-12-2024 21:22 ()
Nic nie uchybiając inicjatywom twórczym, takim jak m.in. „Vasco” czy „Gaston” oferta Wydawnictwa Kurc nade wszystko fantastyką stoi. Dość wspomnieć, że pierwszym tytułem zaprezentowanym przez tego wydawcę był premierowy zbiór serii „Storm”, a wśród wznowień rodzimej klasyki uwzględniono m.in. „Ostatnią przystań” oraz w swoim czasie publikowanego na łamach „Czasu Fantastyki” „Ratmana”.
Szczególne miejsce w tej ofercie zajmuje linia wydawnicza „Widok na nieznane”, w której jak do tej pory zaproponowano takie m.in. realizacje jak „Nektar Kamienia”, „Nathanaelle” oraz rodzimy (a przy tym dobrze odebrany) „Alchenit”. Ciąg dalszy tej inicjatywy następuje, czego przejawem jest jej najnowsza odsłona. „Mechanika nieba” (bo o tym tytule właśnie mowa) to wyjątkowe połączenie dwóch konwencji narracyjnych: komiksu postapakoliptycznego i sportowego. Nie dość na tym doprawionego miłosnymi uniesieniami części spośród licznej obsady tego utworu. Nie trzeba zatem przesadnej przenikliwości oraz znajomości prawideł narracyjnych, by domyślić się, że dzieje się tu nad wyraz wiele, a przy tym energetycznie. „Mieszkańcy” tej przestrzeni przedstawionej nie mają zresztą innego wyjścia.
Wystarczy bowiem wspomnieć, że przyszło im egzystować w realiach po druzgocącym konflikcie zbrojnym oraz towarzyszącym tej „imprezie” załamaniu struktur społecznych, dotąd zapewniających względnie bezpieczny byt i rozwój tworzących ich populacji. Instynkt samozachowawczy ludzkości to jednak „czynnik”, którego nie sposób powstrzymać i nawet pomimo perwersyjnego zamiłowania do autodestrukcji ocaleńcy łączą się w na ogół niewielkie wspólnoty, celem wytworzenia niezbędnych środków przetrwania. Tak się sprawy mają w przypadku społeczności quasi-miasta Pan, utrzymującej się na życiowej „powierzchni” za sprawą uprawy ryżu. Nękani incydentalnymi napaściami groteskowych piratów mają się jednak całkiem dobrze i to właśnie na tym etapie rozwoju enklawy względnej stabilności dociera do niej para głównych osobowości tego utworu: rudowłosa Aster i jej ciemnoskóry towarzysz Wallis.
Wszystko byłoby miło i przyjemnie gdyby nie okoliczność, że nie tylko oni odwiedzili siedzibę zapracowanych rolników. Jak to w podobnych przypadkach nie raz już bywało (co zresztą wzorcowo ujęto w opartym na prozie Herberta George’a Wellsa filmie „Rok 2000) odosobniony dobrostan odkrywają emisariusze ekspandującej struktury politycznej, zwanej Republiką Fortuny. Propozycja złożona przez nich mieszkańcom Panu ma charakter ultymatywny i nie podlega jakiejkolwiek polemice. Wszak jak w swoim czasie oznajmić miał mieszkańcom wyspy Melos pewien ateński dowódca: „(…) silniejsi osiągają swe cele, a słabsi ustępują”. Jednak nawet w tym bezwzględnym, umęczonym świecie zaistniały prawidła, za których sprawą owi słabsi zyskują cień szansy wyswobodzenia się spod potencjalnego jarzma ekspansywnych mocarzy. W tym przypadku jest nią tytułowa mechanika niebios, rozgrywka zespołowa, której wynik przesądza o wchłonięciu napotykanych enklaw przez Republikę Fortuny, bądź też o pozostawieniu ich w spokoju. Tak się sprawy mają, że również mieszkańcy „miasta” Pan podejmują to ryzyko, a swój los powierzają m.in. wspomnianej wyżej Aster.
Stwierdzić, że „(…) będzie się działo!” to jak nic nie stwierdzić. Bowiem raz za razem Merwan Chabene (twórca tego autorskiego projektu), płynnie i z wprawą doświadczonego opowiadacza, miesza elementy postapokaliptyki z emocjami towarzyszącymi widowiskom sportowym. Wykazał się przy tym łatwością w kreowaniu przekonująco umotywowanych osobowości, a fabuła tej opowieści jawi się jako spójna i logiczna, a przy tym ewentualnego czytelnika emocjonalnie angażująca. Oprócz zmagań, w których stawką jest suwerenność rolniczej wspólnoty, wspomniany autor uzupełnił tok opowieści o delikatnie wyakcentowany wątek romantyczny oraz polemikę z darwinizmem społecznym. Przy czym warto nadmienić, że nie jest to jego pierwsza tego typu twórcza wypowiedź na ważkie, określmy to umownie, cywilizacyjnie tematy. Wszak to właśnie Merwan odpowiadał za scenariusz znakomitej (a przy tym opublikowanej również u nas) serii „Za Imperium”, zrealizowanej wspólnie z Bastienem Vivésem i Sandrą Desmazières.
To co wręcz uwodzi to formuła przejęta przez autora „Mechaniki nieba” dla warstwy plastycznej tego albumu. Znamionuje ją balansowanie pomiędzy manierą animacyjną i realistyczną oraz znaczny „ładunek” dynamiki sytuacyjnej. Uwzględniając zasadniczy wątek tego utworu dobór takiej właśnie stylistyki okazuje się w pełni uzasadniony. Ponadto rzeczony, jako doświadczony (i zarazem doceniony) twórca animacji, gier komputerowych oraz projektów sekwencji na potrzeby produkcji filmowych, dysponował ku temu odpowiednim przygotowaniem. Oko cieszy także pastelowa kolorystyka oraz przemyślane, podkreślające dramaturgię poszczególnych scen kadrowanie.
Ta wzbudzająca skojarzenia z takimi m.in. produkcjami filmowymi jak „Wysłannik przyszłości” realizacja to jak do tej pory jedna z „mocniejszych” pozycji ogólnie udanej linii wydawniczej „Widok na nieznane”. Do tego stopnia, że bardzo chciałoby się ów świat kreowany pewnego dnia ponownie odwiedzić. Póki co brak na to widoków, ale potencjał na kolejne tego typu „wizyty” (już choćby z racji przekonująco „skonstruowanych” protagonistów) niewątpliwie jest.
Tytuł: Mechanika nieba
- Tytuł oryginału: „Mécanique céleste”
- Scenariusz i rysunki: Merwan
- Tłumaczenie z języka francuskiego: Jakub Syty
- Font i łamanie: Jarek Obważanek/Dymkołamacze
- Wydawca wersji oryginalnej: Dargaud
- Wydawca wersji polskiej: Wydawnictwo Kurc
- Data publikacji wersji oryginalnej: 27 września 2019
- Data publikacji wersji polskiej: 24 października 2024
- Oprawa: twarda
- Format: 210 x 275 mm
- Druk: kolorowy
- Papier: kredowy
- Liczba stron: 200
- Cena: 159 zł

comments powered by Disqus
























