Lawrence Watt-Ewans „Jednym zaklęciem” - recenzja
Dodane: 25-03-2026 22:35 ()
Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w Polsce masowo zaczęła się pojawiać zachodnia fantastyka. Na księgarskich półkach prężyły się wdzięcznie kolorowe okładki pełne rycerzy, smoków i czarodziejek. Nazwiska autorów były dla mnie obce, brało się jednak wszystko, jak leci. W szybkim czasie, przy ciężkich westchnieniach rodziców wysupłujących z portfela ostatnie tysiące złotych, wszak były to jeszcze czasy przed denominacją waluty, znacznie powiększyła się moja domowa kolekcja książek. Jedną z powieści, jaka trafiła wtedy w moje ręce, było dzieło nieznanego mi amerykańskiego twórcy – Lawrence`a Watt-Ewansa „Jednym zaklęciem”.
Błękitno-biała okładka sygnowana napisem „Fantasy”, prezentująca bryłę zamku oraz ubrane w dawne stroje postaci przyciągnęła moją uwagę. Z niecierpliwością otworzyłem książkę i pogrążyłem się w prozie spod znaku magii i miecza. Minęło kilkadziesiąt lat i znów wpadła mi w ręce. Niemal nic już nie pamiętałem, więc postanowiłem odświeżyć lekturę. I nie żałuję.
„Jednym zaklęciem” to przykład fantasy, które świadomie odchodzi od utartych schematów gatunku. Zamiast epickiej historii o wybrańcu otrzymujemy opowieść o Tobasie, nastoletnim uczniu czarnoksiężnika, którego edukacja zostaje pechowo przerwana. Jak dotąd zdążył nauczyć się zaledwie jednego, podstawowego zaklęcia, jakim jest wzniecanie niewielkiego ognia. Nie jest więc obiecującym materiałem na maga, tym bardziej że inni uczniowie w jego wieku umieją o wiele więcej. Jednak to pozornie słabe zaklęcie staje się osią całej narracji i jednocześnie jej (i jego) największą siłą.
Świat przedstawiony to klasyczne fantasy osadzone w średniowiecznym sztafażu. Magia nie jest tu wszechobecnym narzędziem rozwiązującym większość problemów, lecz umiejętnością wymagającą czasu, nauki i zasobów. Dzięki temu historia zyskuje wiarygodność, a działania bohatera wydają się bardziej przemyślane i osadzone w realiach świata, który rządzi się określonymi zasadami.
Największym atutem książki jest jednak sam protagonista. Tobas nie przypomina typowego herosa – nie jest wyjątkowo zdolny, odważny ani przeznaczony do wielkich czynów. Jego siłą staje się raczej zaradność i zdolność adaptacji do trudnych sytuacji. To właśnie obserwowanie, jak radzi sobie z ograniczeniami, stanowi główne źródło przyjemności z lektury. Watt-Evans w subtelny sposób pokazuje, że nawet niewielkie umiejętności mogą okazać się wystarczające, jeśli zostaną odpowiednio wykorzystane. Uroku dodają przemyślenia bohatera, właściwe raczej dwudziestowiecznemu młodzieńcowi niż bohaterowi fantastycznej opowieści. Jego spostrzeżenia, wtrącane mimochodem, nierzadko drwią z gatunkowych schematów. To sprawia, że można uznać powieść za humorystyczną fantasy.
Styl autora jest dość lekki i przejrzysty, pozbawiony nadmiernego patosu, co sprawia, że książkę czyta się szybko i bez wysiłku. To literatura przygodowa w najczystszej formie – skupiona bardziej na drodze bohatera niż na spektakularnych wydarzeniach. Jednocześnie ta prostota może być dla niektórych wadą: fabuła bywa momentami zbyt nieskomplikowana, tempo akcji nierówne, a brak epickiego rozmachu może rozczarować czytelników przyzwyczajonych do monumentalnych historii fantasy.
Ostatecznie „Jednym zaklęciem” to powieść, która wyróżnia się nie efektownością, lecz pomysłem i konsekwencją w jego realizacji. To spokojniejsza, bardziej kameralna historia o dojrzewaniu, radzeniu sobie z własnymi ograniczeniami i szukaniu swojego miejsca w świecie. Choć nie jest to dzieło wybitne, ma w sobie pewien urok, który sprawia, że pozostaje w pamięci na dłużej jako interesująca alternatywa dla epickich odsłon fantasy.
Tytuł: Jednym zaklęciem
- Autor: Lawrence Watt-Ewans
- Przekład: Sylwia Twardo
- Projekt okładki: Boris Vallejo
- Wydawca: Amber
- Oprawa: twarda
- Seria: Fantasy
- Rok wydania: 1991
- ISBN 83-85079-46-7
comments powered by Disqus
























