„Strażnik szyszek. Opowieści z archipelagu” - recenzja

Autor: Damian Maksymowicz Redaktor: Redakcja

Dodane: 20-04-2026 21:18 ()


Jest sobie Archipelag Szyszek, w którego stolicy znajduje się seminarium strażników szyszek. Tym, po odpowiednim szkoleniu przydziela się pod opiekę wyspy. Tu mogło znajdować się zdanie w trybie pytającym dotyczące tego, czy jest to interesujące, ale byłoby ono pytaniem retorycznym, więc je sobie pominiemy. "Opowieści z archipelagu" to pierwszy zbiór stanowiący zaproszenie i zarazem przedsmak świata wykreowanego przez Piotra Szulca i rozrysowanego przez Kubę Babczyńskiego.
 
Szyszkowe uniwersum nie jest nowym tworem i choć ja wcześniej żyłem w niewiedzy, to dorobiło się ono przez lata jakiejś rozpoznawalności wśród fanów niezalu. Drobny research pokazał, że jest więcej historii zilustrowanych przez Babczyńskiego, ale już do scenariusza Tomasza Kontnego. Można chyba zatem bezpiecznie założyć, że drugi integral jest równie pewny, jak to, że czytelnicy komiksów Studia Lain zagłosują na wariant okładkowy z wyeksponowanym kobiecym biustem.
 
I tu robimy segue do rysunków Babczyńskiego, które bardzo mi się podobają, posiadają lekki vibe folk fantasy i podbijają odbiór całości, ale... piersi. Gdyby nie kilka scen z nagim kobiecym biustem, to komiks śmiało mógłby ukazać się w ramach "Krótkich Gatek", a tak trochę niepotrzebnie neguje część potencjalnych odbiorców, którzy z chęcią mogliby wyruszyć do Archipelagu razem z rodzicami komiksiarzami.
 
Choć nie wiadomo, co dokładkę robią, to Strażnicy byli od zawsze. Dbają o wyspy, to pewne, jak to, że na pewno nie pilnują szyszek, bo te tego nie potrzebują. W tomie pisanym przez Szulca zaglądamy za rąbek kurtyny, by rzucić okiem na proces rekrutacji i otrzymania czapki, choć nie dowiemy się, co skrywają one w swym wnętrzu. Obserwujemy strażnika szyszek Marcela, zarówno na początku, jak i u schyłku jego kariery, poznajemy także Janka, jego następcę. I tak od opowieści do opowieści, by skończyć z niedosytem.
 
To uczucie towarzyszyło mi po skończonej lekturze. Zasygnalizowałem już, że to dopiero wejście do tego świata, jednak nie do końca działa ono dla mnie w formie zbiorczej. Jestem skłonnym uwierzyć, że seria ta w formie zinów mogła skraść niejedno serce i dostanie zeszytu z krótką opowiastką co jakiś czas, wydaje się idealną formą lektury. Myślę, że gdybym czytał to w oryginale, a później jako już szyszkofan sięgnął po ten album, by mieć to w ładnym wydaniu, to oceniałbym ten album wyżej.
 
Ciekaw jestem ciągu dalszego, czy historię Kontnego dadzą nam jakieś odpowiedzi, czy jedynie więcej pytań. Czy wtedy historia Strażników zostanie domknięta? Kto strzeże strażników? Czy harcerze w lesie iglastym podcierają się szyszkami? Dlaczego podoba mi się to bardziej od "Muminków" (atmosfera jest poniekąd podobna)? Czy trochę bredzę z tymi pytaniami (tak)? I tak uważam, że warto temu albumowi dać szansę, ale nie powielajcie mojego błędu i przeczytania komiksu na jednym posiedzeniu. Jedną z symbolik szyszki jest wieczne życie, a nieśmiertelnym nigdzie się nie spieszy. A zatem rozłóżcie sobie lekturę "Opowieści z archipelagu" w czasie i smakujcie ją opowiastka po opowiastce.
 
 
Tytuł: Strażnik szyszek. Opowieści z archipelagu
  • Scenariusz: Piotr Szulc
  • Rysunki: Kuba Babczyński
  • Wydawnictwo: Kultura Gniewu
  • Data wydania: 03.2026 r
  • Druk: czarno-biały
  • Oprawa: twarda
  • Format: 162×235 mm
  • Stron: 160
  • ISBN: 978-83-68331-61-5
  • Cena: 59,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus