„Sfery” tom 1: „Uwertura” - recenzja

Autor: Miłosz Koziński Redaktor: Redakcja

Dodane: 11-01-2026 22:46 ()


Nowy rok, nowe wyzwania, nowe komiksy. Cały wysyp wręcz. A na wierzchu piękny album z intrygującą, choć dość ascetyczną w swej wizualnej formie, okładką. Tak bierzemy się za Sfery, nową space operę autorstwa Alaina Briona, autora jak dotąd mi nieznanego.

Pierwsza rzecz, jaka uderza czytelnika, to zawarte na wewnętrznej stronie okładki profile bohaterów tej opowieści oraz umieszczona na kolejnej stronie linia czasu przedstawiające wydarzenia sięgające kilkuset lat wstecz. I zdecydowanie zaleca się niepomijanie ich, ponieważ zarówno profile bohaterów, jak i linia czasu dają odbiorcy zarys świata, najważniejszych graczy i panujących w nim relacji, coś, czego zaprezentowaniem autor nie zawraca sobie głowy, snując już samą właściwą opowieść. Wyraźnie widać, że scenarzysta ma w głowie szeroko zakrojone plany i pragnie stworzyć rozległe i kompleksowe tło dla swojej opowieści, więc taka „pomoc” definitywnie pomaga w odbiorze dzieła.

O czym jednak są Sfery? Ponad trzysta lat temu w układzie słonecznym pojawiły się tajemnicze kuliste statki kosmiczne nieznanego pochodzenia, które następnie zanurkowały w atmosferę Jowisza, gdzie ślad po nich przepadł. Pierwszy szok i panika, dekady oczekiwania na kolejny kontakt i cisza. W międzyczasie wybucha konflikt, który dzieli ludzkość na kapitalistyczne Konsorcjum przejmujące kontrolę nad przestrzenią kosmiczną i religijnym Pax Ultima opanowującym Ziemię. Z wyjątkiem protagonisty, pułkownika Praxxa, ludzkość walcząca o przetrwanie traci zainteresowanie przybyszami. Sam Praxx poddaje się zamrożeniu z wyraźną dyrektywą – „obudźcie mnie, gdy sfery powrócą”. Do tego autor dorzuca wątek konfliktu społeczno-religijnego między panującą teokracją a reformatorami oraz napięcia na linii kościół-konsorcjum. Jest naprawdę ciekawie, a w samym albumie, pomimo jego dość skromnej objętości dzieje się wiele. Momentami można by wręcz powiedzieć, że odbiorca może się czuć przytłoczony. I tu właśnie pomagają wspomniane profile i linia czasu. Lektura Sfer wymaga pewnej dozy uwagi i skupienia, nie jest to czytadełko do łyknięcia na szybko co z pewnością może niektórych odrzucić. Tym, którzy jednak zdecydują się zanurzyć w wykreowane przez Briona świat i opowieść lektura wynagrodzi trud intrygującą i wciągającą opowieścią pełną tajemnic, które czekają na odkrycie.

Pod względem oprawy jest naprawdę bardzo dobrze. Autor obrał kurs na styl realistyczny, a jego industrialno-fundamentalistyczna wizja przyszłości cechuje się bogactwem szczegółów a stylistyce zdecydowanie bliżej do Expanse niż Star Treka co osobiście bardzo mi się podoba. Realistyczne rysunki dobrze oddają naturę i charakter bohaterów, zarówno na polu mimiki, jak i mowy ciała, akcję (bo i tej nie brakuje) przedstawiono w dynamiczny, a jednocześnie łatwy w śledzeniu sposób, a komiksowe landszafty w równie piękny sposób ilustrują zarówno urbanistyczne krajobrazy ziemi, powierzchnie Europy (księżyca Jowisza), jak i bezmiar kosmicznej pustki. Kontrastująca kolorystyka oparta na ciepłych beżach i pomarańczach oraz zimnych błękitach i czerni bardzo sprawnie spina wizualnie oprawę albumu w całość.

Sfery okazały się naprawdę przyjemnym zaskoczeniem. Osobiście lubię space opery, ale nie znaczy to, że podchodzę do każdej bezkrytycznie. Więc owszem, recenzowany album swoje wady ma (wspomniane już przytłoczenie czytelnika informacjami), ale wady te nie przesłaniają ogólnie wysokiej jakości tego komiksu zbudowanej na intrygującej historii i spektakularnej oprawie. Zdecydowanie polecam go jako wart uwagi wszystkim miłośnikom science fiction.

 

Tytuł: Sfery tom 1: Uwertura

  • Scenariusz: Alain Brion
  • Rysunki: Alain Brion
  • Wydawnictwo: Lost in Time
  • Data wydania: 30.08.2025 r.
  • Wydawnictwo: Lost in Time
  • Tłumaczenie: Jakub Syty
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: twarda
  • Format: 228 x 320 mm
  • Stron: 64
  • Cena: 65 zł

Dziękujemy wydawnictwu Lost In Time za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus