„Tam było ciało” - recenzja
Dodane: 04-01-2026 23:00 ()
Latem 1984 roku na zwykłym kalifornijskim osiedlu coś przestaje do siebie pasować, jakby między tacami grilla, hulankami na rolkach, uschniętym trawnikiem i cichymi kłótniami zza żaluzji ktoś zostawił niewidzialny odcisk tragedii. W Tam było ciało Brubaker i Phillips wracają do swojego ulubionego terytorium: ludzie pozornie „normalni”, w których wnętrzach buzują tęsknoty, lęki i małe kłamstwa. Z tą różnicą, że tym razem nie prowadzą klasycznego kryminału, lecz płynną, polifoniczną opowieść, w której każde świadectwo przypomina przesłuchanie z dawno utraconego lata. Ten komiks czyta się jak połączenie rodzinnego albumu, policyjnej notatki i dziecięcego pamiętnika, w którym ktoś powoli zaczyna pisać nie swoją historię.
Brubaker, zamiast budować napięcie wokół pytania „kto zabił?”, skupia się na tym, jak żyją ludzie, zanim wydarzy się coś nieodwracalnego. Każda postać – od nastolatki w rolkach bawiącej się w superbohaterkę po zgryźliwego prywatnego detektywa – nosi w sobie własną wersję prawdy. Właśnie dzięki temu Tam było ciało zbliża się do tradycji Rashomona: nie chodzi o zagadkę, lecz o wielogłos. W tym wypadku autorzy „tworzą zbiorowy portret zwykłych ludzi, których drogi przecinają się przypadkiem”, a magia polega na obserwowaniu, jak te nitki splatają się i rozchodzą. Phillips – z pomocą syna, kolorysty Jacoba, buduje wizualny rytm lata: przygaszone żółcie, ospałe błękity, wieczorne pomarańcze. Nie nostalgia z reklam lat osiemdziesiątych, ale melancholia czasu, który dopiero po latach okazuje się kluczowy.
W efekcie dostajemy komiks, który mimo morderstwa w centrum, jest bardziej o życiu niż o śmierci. Brubaker i Phillips wciągają czytelnika w intymny mikrokosmos, gdzie każdy choćby na chwilę udaje kogoś innego: kochanka, bohatera, ofiarę, sprawcę. Przez to Tam było ciało staje się opowieścią o przebraniu jako strategii przetrwania, o miłości splątanej z władzą i o prawdzie, która ujawnia się dopiero wtedy, gdy wszyscy bohaterowie mówią jednym głosem – mimo że każdy opowiada coś zupełnie innego. To wciąż klasyczny Brubaker, ale rozpisany na subtelniejsze nuty, bardziej Altman i Paul Thomas Anderson niż noir w czystej postaci. Komiks, który czyta się jednym tchem nie dla zwrotów akcji, lecz dla momentów, które po cichu redefiniują całe życie bohaterów.
Tytuł: Tam było ciało
- Scenariusz: Ed Brubaker
- Ilustracje: Sean Phillips
- Kolory: Jacob Phillips
- Tłumaczenie: Maria Lengren
- Wydawnictwo: Mucha Comics
- Liczba stron: 144
- Format: 180 mm x 275 mm
- Oprawa: twarda
- Papier: kredowy
- Druk: kolor
- ISBN: 978-83-67571-61-6
- Wydanie pierwsze
- Cena: 85 zł
Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
comments powered by Disqus
























