„Cyberpunk 2077” tom 8: „Kickdown” - recenzja

Autor: Miłosz Koziński Redaktor: Redakcja

Dodane: 26-12-2025 22:26 ()


Nader często dzieła, które same siebie określają przynależnymi do nieco niszowego gatunku znanego jako cyberpunk, jedynie stroją się w gatunkowe szatki. Zamiast eksplorować intrygujące koncepty z pogranicza nauki, science fiction i socjologii sprowadzają się do prostych opowieści, których cyberpunkowym wyróżnikiem jest to, że bohater ma mechaniczną rękę i gadający motocykl, a jego adwersarzem jest bezduszna korporacja. Czy to źle? William Gibson, jeden z ojców-założycieli gatunku, powiedziałby, że tak. Ale czy na pewno?

Weźmy na warsztat takiego Kickdowna. Gdyby odrzeć go z wizualnych parafernaliów takich jak futurystyczny miejski krajobraz, samochody niczym auta koncepcyjne i wszelakiej maści metalowe elementy wystające z twarzy i kończyn bohaterów tej opowieści, to co nam zostaje? Historia złodziejki samochodów, która lawiruje między wiernością dawnym towarzyszom a współpracą wymuszoną przez brutalne policyjne służby. Taką historię można by osadzić we właściwie dowolnym okresie, niekoniecznie robić z niej cyberpunkową opowieść – żeby nie było daleko, spójrzcie na „Na fali” lub „Szybkich i wściekłych”.

Ale wiecie co? Czytając ten album, bawiłem się bardzo dobrze. Bo mimo przynależności do gatunku tylko z nazwy Kickdown się broni. Może i nie eksploruje implikacji zderzenia człowieczeństwa z technologią i socjologiczno-ekonomicznych, implikacji tegoż jak chcieliby „poważni autorzy”, ale fabuła jest na tyle intrygująca, by chcieć czytać kolejne plansze, a bohaterowie na tyle wyraziści, by autentycznie zainteresować się ich losem. Mint, protagonistka Kickdowna, zabiera nas w podróż przez mroczne zakamarki Night City gdzie problemy i kłopoty czyhają na każdym kroku, a ludzkie życie jest warte tyle, co nic. Jej własne wybory co krok komplikują jej już i tak zagmatwaną sytuację, a wszystko zmierza w stronę wybuchowego finału. Historia ta rozwija się w bardzo dobrym tempie, a odbiorca karmiony jest na tyle dużą ilością informacji, by nie wpływało to na dynamikę i rytm opowieści, a jednocześnie by cały czas wiedzieć kto z kim i dlaczego. Wszystko spina się w zgrabną całość, sensowną i pozbawioną logicznych dziur dynamiczną i angażującą historię. Podsumowując, w warstwie fabularnej jest naprawdę bardzo dobrze.

Nie najgorzej ma się również oprawa graficzna. Rysownik poszedł w styl zdecydowanie komiksowy, wyolbrzymiając pewne cechy fizjonomii i budowy ciała swoich bohaterów, aby nadać im charakteru i wyrazistości. Niektórzy powiedzą pewnie, że plansze narysowano grubo ciosaną kreską, ale ja w oprawie Kickdown znajduje uroczy brutalizm i prostotę. Tym bardziej że mimo grubej, wyraźnej, graniczącej z topornością kreski, jaka cechuje przedstawione w publikacji rysunki, zarówno plansze, jak i pojedyncze kadry pełne są detali, przez co nie ma w albumie miejsca na wizualną nudę. Całości dopełnia kolorystyka łącząca głębokie cienie z neonowymi barwami, jeden z klasycznych wizualnych elementów gatunku. Ogólnie jest to bardzo solidna oprawa, która stoi na wysokim, choć nie rewelacyjnym bądź rewolucyjnym poziomie. Kickdown za swoją oprawę żadnych nagród zapewne nie zgarnie, ale też autor nie ma się czego wstydzić.

Kickdown to zdecydowanie jedna z lepszych historii opublikowanych w ramach komiksowego uniwersum Cyberpunk 2077. Angażująca intryga, dobre tempo, nie najgorsi i nie do końca jednoznaczni bohaterowie sprawiają, że komiks czyta się z autentycznym zaciekawieniem, a dobra oprawa sprawia, że lektura to jest wizualnie przyjemna. Polecam fanom uniwersum i nie tylko.

 

Tytuł: Cyberpunk 2077 tom 8: Kickdown

  • Scenariusz: Tomasz Marchewka
  • Rysunki: Jake Elphick, Tommaso Bennato
  • Kolor: Jason Wordie
  • Wydawca: Egmont
  • Data wydania: 12.11.2025 r. 
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Objętość:112 stron
  • Format: 167x255
  • Druk: kolor
  • Papier: kreda 
  • ISBN: 9788328169500
  • Cena: 39,99 zł 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus