„Hunter x Hunter” tom 5 - recenzja

Autor: Jarosław Drożdżewski Redaktor: Motyl

Dodane: 14-01-2024 22:17 ()


A wiecie, że nazwa „Yu Yu Hakusho” powstała dość przypadkowo i „w bólach”? Yoshihiro Togashi pokazując skrypt roboczy mangi na spotkaniu z wydawcą, nie miał jeszcze pomysłu na tytuł, więc podał ot tak po prostu „Elementarz duchów – tytuł roboczy”. Po akceptacji pomysłu Japończyk musiał już do tytułu przysiąść na poważnie i…wymyślił „Yu Yu Ki”. Problem w tym, że w tym samym czasie wydawana była manga „Chinyuki” i z racji podobieństwa autor z tego tytułu zrezygnował. I wówczas to padło na „Yu Yu Hakusho”, choć opcji było mnóstwo. Zostało tak, ponieważ to pierwsze co wpadło do głowy mangace. I tak to było. Aha, poniżej recenzja… „Hunter X Hunter” tomików pięć i sześć.

Dwa najnowsze tomiki od Waneko to…kawał solidnej lektury. Serio. Widać, że seria rozwija skrzydła i wraz z ukończeniem (czy aby na pewno?) szkolenia przez kandydatów na łowców zaczyna się dziać coraz więcej. Recenzowane tomiki są tego najlepszym przykładem. Są przykładem tego, że tytuł ten kryje sporo w zanadrzu i da nam jeszcze dużo zabawy. Co też ciekawe, to piąty i szósty tomik dość znacznie się od siebie różnią, co z kolei sprawia, że możemy liczyć na kolejne zaskoczenia w przyszłości.

Na czym polega różnica między tymi dwoma tomikami? Pisząc, oczywiście, bez zdradzania fabuły. W piątym mamy do czynienia z wyjściem poza dotychczasowe ramy, dość zamkniętego świata, w którym treningi i testy na łowcę wysuwały się na pierwszy plan. Ten jeden tomik (piąty) pokazuje całkiem inne spojrzenie na ten tytuł, ukazuje dość dużą dawkę brutalnej przemocy (oczywiście cały czas poruszając się w konwencji mangi shounen) i wystawia na pierwszy plan przyjaźnie między bohaterami. To bardzo cenny element „Huntera”, który nie jest już dzięki temu zwykłą „nawalanką”, a pokazuje, że jest w nim jakiś większy plan, że autor ma w zanadrzu niezłą intrygę, która prędzej czy później do nas wróci. Bardzo ciekawa odsłona, w której króluje intrygujący, tajemniczy i dość mroczny klimat. Elementy te sprawiają, że lektura jest bardzo ciekawa.

Ciekawe jest też to, co dzieje się w tomiku kolejnym, który zupełnie zmienia atmosferę, wracając na dużo lżejsze tory. I znów bez zdradzania fabuły, napiszę, że w „szóstce” ponownie mamy do czynienia z dużą ilością pojedynków, i bitek, oraz treningu i rozwoju technik walk będących udziałem głównych bohaterów. Fani Dragon Balla powinni być więc zachwyceni, ale i reszta czytelników nie będzie się nudzić, bo da się odczuć, że bitki to jedno, ale idzie też za nimi coś więcej. Całość jest z jednej strony bardzo dynamiczna a z drugiej intrygująca. Co ciekawe jedne z postaci chwilowo znikają, wracają natomiast inni, którzy odegrali już wcześniej ogromną rolę. Dużo się więc dzieje na każdej ze stron i to jest akurat ten element, który łączy obydwa te recenzowane tomiki. Na nudę narzekać absolutnie nie będziecie, a lektura obydwu części sprawiła, że powoli i systematycznie coraz mocniej angażuje się w tę tak naprawdę młodzieżową opowieść.

Drugim elementem, który łączy obydwa opisywane tomiki to zapewne oprawa graficzna. W tym względzie wielkich zaskoczeń może i nie ma, ale faktem też jest, że trzyma ona standardowy i wysoki poziom, bowiem Japończyk potrafi rysować i tworzyć kadry zarówno statyczne, jak i te bardziej dynamiczne. Całość w dalszym ciągu często jest dość uproszczona, ale nie są to rysunki pozbawione uroku, więc jeśli nawet nie zachwycą, to na pewno nie sposób uznać je za brzydkie. Sposób kadrowania w szóstym tomiku jest „tradycyjny” dla mang, gdzie się dużo biją, a dynamika tych kadrów tworzona jest za pomocą „Zwykłych kresek”, a nie efektownych drugich planów. Ma to swój specyficzny urok i owszem można narzekać, że tła są bardzo minimalistyczne albo nie ma ich wcale, ale z drugiej strony fabuła tak nas angażuje, że de facto chyba nawet tego – podczas lektury piątego i szóstego tomiku – nie dostrzegamy.

Reasumują, nie sposób nie odnieść wrażenia, że seria cały czas ewoluuje i że mangaka trzyma jeszcze jakieś asy w rękawie. Młodzieżowy sznyt tego tytułu to jedno, ale pojawiające się tu i ówdzie mroczniejsze klimaty sprawiają, że chce się czekać na dalszą część. Sama fabuła też robi się coraz ciekawsza i angażująca więc nie tylko te dwa najnowsze tomiki, ale też kolejne będę czytał z zapartym tchem, obserwując, w którą stronę to wszystko zmierza. Polecam waszej uwadze.

 

Tytuł: Hunter x Hunter tom 5

  • Scenariusz: Yoshihiro Togashi
  • Rysunki: Yoshihiro Togashi
  • Tłumaczenie: Anna Wrzesiak
  • Wydawnictwo: Waneko
  • Data wydania: 22.11.2023 r.
  • Druk: czarno-biały
  • Oprawa: miękka, obwoluta
  • Cena: 24,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


comments powered by Disqus