„Green Class” tom 4: „Przebudzenie” - recenzja

Autor: Dawid Śmigielski Redaktor: Motyl

Dodane: 14-02-2023 21:46 ()


Na próżno szukać końca przygód kanadyjskich licealistów, którzy zamiast wrócić spokojnie do domu z zielonej szkoły, wplątali się w walkę o ocalenie świata. A przecież dopiero co próbowali uratować jednego ze swoich. Ależ ten czas płynie! No ale skoro nieubłaganie zbliża się zagłada rodzaju ludzkiego z rąk Przedwiecznych, to Lucas i spółka muszą przejść przyśpieszony okres dojrzewania. Dojrzewania do podejmowania trudnych decyzji. Na szczęście na swojej drodze spotykają dość głupich (by nie powiedzieć głupiutkich i zaśmiać się przy tym niewinnie) przeciwników, więc cokolwiek zrobią i tak im się upiecze.

Zawodowi najemnicy, żołnierze i mordercy tracącą rezon w spotkaniu z bandą spoconych i brudnych wyrzutków.  Może to ta siekiera Sato, a może bazooka Lindy, albo te szałowe fryzury działają tak deprymująco na wszystkich wokół. A może zwyczajnie Jérôme Hamon powinien podszkolić się w budowaniu dramaturgii i wiarygodnych relacji międzyludzkich? Z pewnością, ponieważ jego scenariusz wygląda tak, jakby wrzucał do niego wszelkie pomysły, które wpadną mu do głowy, bez zastanowienia się nad ich sensownością, nie wspominając już o próbie racjonalnego umieszczenia tych fantazji w fabule.

A ta nadal jest na wskroś chaotyczna. „Przebudzenie” to nieustanna gonitwa za czymś i za kimś. Kręcenie się w kółko i sypanie z rękawa rozwiązaniami rodem z polskich telenowel. Okazuje się, że doświadczenie zebrane w boju przez paczkę przyjaciół przynosi coraz lepsze korzyści. Tylko, co z tego, skoro co rusz zachowują się w jakiś idiotyczny sposób, byle tylko doprowadziło to do nagłego zwrotu akcji. Hamon nie potrafi posługiwać się najprostszymi emocjami. Kiedy jedno z bohaterów ginie, zostaje to niemal zupełnie zbagatelizowane. Rozumiem, że wszystkie życia są zagrożone wśród rozwścieczonych Shoggothów (dotychczasowi dotknięci tajemniczą chorobą ludzie) i w pierwszej chwili należy zadbać o siebie, a potem opłakiwać przyjaciół, no ale fabuła tego tomu ostatecznie podążyła takim torem, że spokojnie znalazłoby się kilka kadrów na głębszą refleksję.

Jeżeli jesteśmy już przy kadrach, to odpowiedzialny za warstwę graficzną David Tako nadal trzyma formę, choć będący charakterystyczny dla jego stylu mangowy dynamizm niekiedy przeszkadza w odbiorze plansz, ponieważ od czasu do czasu trudno nadążyć za gnającą akcją. Chciałbym zobaczyć jego rysunki utrzymane w spokojniejszej stylistyce, najlepiej w czerni  bieli, skupiające się w większym stopniu na bohaterach, a nie tylko na ciągłej sensacji. W „Green Class” nie ma takiej możliwości. Z kolei pierwszy raz prace Tako tak dobrze współgrają z zastosowaną kolorystyką. Turkusy, lazury, błękity i zielenie skrzą się efektownie wśród gorących barw, tworząc atrakcyjną dla oka oprawę wizualną.

Niestety nie widać końca tej opowieści. Na pytanie porucznik Takeuchi – czyli już po wszystkim? – padła dołująca odpowiedź – Raczej wszystko dopiero się zaczyna, pani porucznik. Jednym słowem – przerąbane.

 

Tytuł: Green Class tom 4: Przebudzenie

  • Scenariusz Jérôme Hamon
  • Rysunki: David Tako
  • Tłumaczenie:  Maria Mosiewicz
  • Wydawca: Egmont
  • Data premiery: 07.12.2022 r. 
  • Stron: 56
  • Format: 216x285
  • Papier: kreda
  • Oprawa: twarda
  • Druk: kolor
  • ISBN: 978-83-281-5668-5
  • Cena: 59,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus