„Zrozumieć komiks” - recenzja

Autor: Piotr Dymmel Redaktor: Motyl

Dodane: 04-05-2021 23:50 ()


Parafrazując powiedzenie Woltera i przykładając je do fenomenu popularności „Zrozumieć komiks” Scotta McClouda, spokojnie można zaryzykować stwierdzenie, że „gdyby nie istniała publikacja taka, jak »Zrozumieć komiks«, należałoby ją wymyślić”. Tak to zazwyczaj bywa z genialnymi pomysłami, które - gdy już przybiorą docelową formę, nagle okazują się być tymi, bez których trudno sobie wyobrazić daną dziedzinę życia, twórczości itd. Bez przesady można pokusić się o stwierdzenie, że zarówno twórcy komiksów, jak i czytelnicy może nawet o tym nie wiedząc, potrzebowali manifestu jasno stawiającego sprawę – komiks to sztuka, w dodatku nie gorsza niż inne, bo złożoności tematów, jakie jest w stanie dźwigać medium obrazkowe oraz całkiem bogata historia gatunku, pretendują komiks do miana – no właśnie – sztuki.  

O tym wszystkim zdawał się wiedzieć Scott McCloud, autor do momentu wydania w 1993 roku „Zrozumieć komiks”, szerzej znany jako twórca komiksowej serii „Zot!”, dość oryginalnej hybrydy amerykańskiej superhero inspirowanej mangą. Jednak po ukazaniu się „Zrozumieć komiks” i pierwszych entuzjastycznych reakcjach stało się jasne, że  Scott zostanie zapamiętany przede wszystkim jako cartoonowy ludzik w okrągłych okularach i flaneli w kratę, objaśniający miłośnikom sztuki sekwencyjnej (definicja komiksu według McClouda), jak działa ich pasja i dlaczego nie marnują czasu, kibicując specyficznemu układowi kresek rzuconych farbą drukarską na papier.

Pomysł Kultury Gniewu, by po sześciu latach ponownie wydać książkę Scotta McClouda, jest, rzecz jasna, inicjatywą słuszną zważywszy na ceny, jakie „Zrozumieć komiks” osiąga na rynku wtórnym, ale, co ważniejsze, kolejne  wznowienia tytułu są niejako wpisane w jego naturę – swoim polemicznym charakterem komiks McClouda wręcz prosi się o konfrontację z aktualnym zasobem wiedzy o gatunku, który wraz z upływającym czasem ewoluuje. Już tylko pod tym względem „Zrozumieć komiks” jest lekturą pasjonującą, a powracający lejtmotyw narracji, słynne „czas pokaże” zaprasza czytelnika do szukania odpowiedzi na pytania, które z perspektywy 1993 roku były mocno spekulacyjnej natury. I tak przy ponownej lekturze w roku 2021 pytanie McClouda o to, czy przyszłość będzie w stanie wypracować narzędzia ikonograficzne, które zapewnią człowiekowi nowy standard komunikacji, niecałe 30 lat później doczekało się odpowiedzi twierdzącej w postaci emotikon.

No dobra, ale to są atuty „Zrozumieć komiks”, które ucieszą przede wszystkim czytelników decydujących się na powtórną lekturę. Ci, którzy sięgną po książkę Scotta McClouda po raz pierwszy, dostaną przede wszystkim pełen pasji wykład amerykańskiego twórcy doskonale porządkujący podstawową wiedzę na temat historii komiksu, mechanizmów jego działania, składowych i próbę wyjaśnienia fenomenu medium aż tak bardzo angażującego uwagę i emocje milionów entuzjastów na całym świecie. Przejrzyście i logicznie zaplanowane rozdziały spokojnie wprowadzają w temat, definiując na początek, co w ogóle można za komiks uznać. Tutaj pojawia się wspomniana „sztuka sekwencyjna” i zasadnicza uwaga, że forma komiksu jest zarazem jego treścią, co jest echem namysłu Marshalla McLuhana, który analizując media, sformułował słynną sentencję „medium is a message” (forma przekazu jest przekazem).

Później mamy krótki rys historyczny gatunku, który McCloud rozpoczyna od tropienia śladów sztuki sekwencyjnej w prekolumbijskich manuskryptach i kolejne rozdziały omawiające poszczególne składowe komiksu, ową formę przekazu będącego przekazem. Tak naprawdę głównej przyczyny niesłabnącego powodzenia „Zrozumieć komiks” należy szukać w samej formule opowieści, genialnym w swojej prostocie pomyśle, by opisać fenomen komiksu przy pomocy komiksu. Nie istnieje bowiem lepszy sposób na przyswajanie wiedzy teoretycznej niż jej realizacja w wymiarze praktycznym, a tej naczelnej zasadzie podporządkowana jest właśnie koncepcja książki McClouda. Rysunkowe alter ego autora wciąga czytelnika w opowieść, w różnych momentach wykładu przypominając mu, że w rzeczywistości nikt się do niego nie zwraca, a rzekomy głos to jedynie układ kresek na papierze. Tym prostym zabiegiem autor „Zrozumieć komiks” objaśnia moc oddziaływania ikon graficznych na ludzki umysł i zmysły oraz fascynujący proces tzw. dookreślania treści, które są tylko przypuszczeniem obecnym gdzieś w przestrzeni sensów poza kadrem. McCloud robi to w zabawny sposób, niejednokrotnie łapiąc czytelnika na „gorącym uczynku”, gdy wyśmiewa choćby jego błędne założenie, iż posiada nogi, skoro jest postacią narysowaną od pasa w górę. W tym paradoksie autor „Zrozumieć komiks” widzi jeden z aspektów składających się na fenomen popularności komiksu jako medium komunikacji, który „żyje, mówi i działa” o tyle, o ile zdecydujemy się wejść z nim w dialog, odczytać zespół znaków graficznych, tym samym stając się współautorami dzieła, „równorzędnego wspólnika zbrodni”, jak to obrazowo tłumaczy McCloud. Zresztą łatwość formułowania chwytliwych sentencji to kolejny walor narracji „Zrozumieć komiks”, bo poetyckie sformułowania w rodzaju „twórca komiksu zaprasza nas do milczącego tańca między tym, co widać i czego nie widać”, potrafią pobudzić wyobraźnię, cementując więź porozumienia między narratorem a odbiorcą.

„Zrozumieć komiks” to także rzetelne kompendium wiedzy o artystach, których prace kładły podwaliny pod język komiksu oraz szereg rozważań McClouda, które można uznać za nieomal filozoficzne. Dlaczego bowiem jest tak, że niektóre dzieła spełniające wymogi bycia sztuką sekwencyjną, nie mogą być za takie uznane tylko dlatego, że ich twórcy nie są identyfikowani jako artyści komiksów, jak to ma miejsce choćby w przypadku graficznego kolażu „Une Semaine De Bonte” Maxa Ernsta? Pytanie to autor pozostawia bez odpowiedzi, sugerując deprecjonujące w oczach osób niezainteresowanych komiksem wartościowanie gatunku, jednocześnie pokazując, jak komiks, nie gorzej niż inne dziedziny sztuki, potrafi z powodzeniem adaptować zmiany cywilizacyjne. Wynalezienie kinematografu i fascynacja utrwalaniem ruchu pchnęła formalne poszukiwania twórców komiksów w tym kierunku, a dzięki takim gigantom, jak Jack Kirby graficzna imitacja ruchu stała się zasadniczym środkiem wyrazu.
Wspomniany Kirby to jeden z bardziej fetowanych w opowieści McClouda artystów, ale nazwisk pada tu dużo więcej, chociaż jednocześnie da się zauważyć, że autor „Zrozumieć komiks” swoje sympatie estetyczne lokuje przede wszystkim w dziełach wywodzących się z tradycji komiksu amerykańskiego i japońskiego. Nie posądzając McClouda o stronniczość, na jego usprawiedliwienie można powiedzieć, że na zderzeniu tak odmiennych artystycznych perspektyw najłatwiej uwydatnia się specyfika poszczególnych aspektów sztuki komiksowej, jak chociażby graficzna prezentacja upływającego czasu. A trzeba oddać McCloudowi, że potrafi w sposób zadziwiający komunikować obrazem treści zazwyczaj wymagające wyczerpującego opisu, jak wtedy, gdy przy pomocy prostego schematu kreśli mapę stylów ponad stu najważniejszych artystów sztuki sekwencyjnej. Śledząc wzrokiem ikonograficzne reprezentacje stylów poszczególnych twórców, łapiemy się na tym, że mimowolnie odtwarzamy w głowie emocje, scenariusze, całe światy, stające za tymi miniaturowymi rysunkami. Czy nie tak właśnie działa komiks?

Trochę niezręcznie jest mi zachęcać do lektury książki Scotta McClouda, bo to tak, jakby przekonywać kogokolwiek do nauki czytania przy pomocy elementarza. Wiadomo, do celu można dojść również okrężną drogą, ale po co? „Zrozumieć komiks” to solidnie ubity trakt, wzdłuż którego McCloud postawił bardzo czytelne bilbordy doskonale sprzedające podstawowe fakty z zakresu historii i teorii gatunku. A że narrator, chociaż tak naprawdę nie istnieje, to świetny kompan i wyborny gawędziarz, żal się z nim rozstawać albo odrzucić jego zaproszenie do podróży. Na szczęście nie zanosi się na długą rozłąkę. W połowie bieżącego roku Kultura Gniewu planuje wydać „Stworzyć komiks”, kolejny sekwencyjny wykład Scotta McClouda.

 

Tytuł: Zrozumieć komiks

  • Scenariusz: Scott McCloud
  • Rysunki: Scott McCloud
  • Tłumaczenie: Michał Błażejczyk
  • Wydawnictwo: Kultura Gniewu
  • Data wydania: 13 Kwiecień 2021 r.
  • Druk: czarno-biały
  • Oprawa: miękka
  • Format: 173 x 260 mm
  • Stron: 228
  • ISBN: 978-83-66128-62-0
  • Cena: 69,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus