„Krampus. Duch świąt” - recenzja
Dodane: 05-12-2015 22:31 ()
Kiedy zbliża się Boże Narodzenie, magiczny okres wyczekiwany z utęsknieniem przez cały rok, dopada nas świąteczna gorączka. Rozpoczyna się nerwowa gonitwa za dobrami materialnymi, niekiedy zupełnie zbędnymi. Przygotowania domu mają wprowadzić w zachwyt sąsiadów i wzbudzić zazdrość rodziny. Wszystko powinno wyglądać perfekcyjnie jak na obrazku. W tym całym galimatiasie może i chodzi o stworzenie pewnej specyficznej atmosfery, ale ma ona niewiele wspólnego z tradycyjnym duchem świąt.
Max jest świadomy wariacji rozgrywających się wokół niego tuż przed Bożym Narodzeniem. Marzy o ciepłych, rodzinnych świętach, które niegdyś gościły w ich domu. Aby rodzice przestali się od siebie oddalać, siostra zwróciła na niego większą uwagę, a zaproszona rodzina, no cóż, akceptowała go takim, jakim jest. Max bowiem wierzy w Św. Mikołaja i pisze do niego przejmujący list. Jednak, kiedy sytuacja przy stole zaognia się, nawet on, wyczekujący upragnionej Gwiazdki, traci nadzieję. A gdy w sercach ludzi nie ma miłości, współczucia i nadziei, święta nigdy nie będą wyglądały już tak samo. Wtedy w okolicy zamiast Mikołaja pojawia się jego złowrogi cień, postać z najgorszych koszmarów. Przerażający Krampus, który przyszedł ukarać winnych za zaniedbanie tradycji.
W okresie Bożego Narodzenia zazwyczaj królują filmy o tematyce świątecznej, prześmiewcze komedie czy kino familijne mające podtrzymywać podniosłą atmosferę. Trudno do tych produkcji zaliczyć horror, a jednak „Krampus” to soczysty przedstawiciel gatunku grozy spod znaku „Gremlinów”. Rodzinny zjazd obfituje w masę komicznych sytuacji obnażających ludzkie niedoskonałości i słabości. Jednak w momencie, kiedy potężna, nienaturalna zamieć śnieżna odcina miasto od reszty świata, a ciemność coraz bardziej wdziera się do domostw, śmiech zamienia się w histerię i walkę z nieznanym. Wśród czających się w zakamarkach istot na czoło wybijają się zastępy piernikowych ludzików, krwiożercze misie i inne zdegenerowane zabawki, będące na usługach złego wcielenia Mikołaja.
Decyzje i wybory bohaterów nie zawsze pozostają w parze ze zdrowym rozsądkiem i logiką, ale przymykamy na nie oko, bowiem stanowią jedynie środek do ukazania grozy. A tutaj Michael Dougherty idzie już na całość, pokazując, że doskonale czuje klimat horroru. Każda scena z udziałem przerażających pomagierów Krampusa buduje napięcie, jeżeli nie w wyniku sprawdzonych straszaków, to z pewnością przy pomocy epatowania ohydą. Dla miłośników horrorów druga partia filmu to prawdziwy dreszcz emocji, utrzymany w niezłym tempie ciąg makabrycznych wydarzeń mających za zadanie wystraszyć widza. Wygląd Krampusa, jako potężnej istoty pozostawiającej ślady kopyt, z rogami na głowie i wykrzywioną gębą, budzi lęk. Od strony wizualnej wszystkie potwory prezentują się udanie, CGI jest używane oszczędnie, oko cieszy wykorzystanie marionetek, kukieł. Finansowe ograniczenia sprytnie zatuszowano grą świateł i efektami z tanich horrorów, ale wykonanych z pełnym zaangażowaniem o szczegóły.
Sama groza samodzielnie nie stanowi o atrakcyjności produkcji. Należy zaznaczyć, że Adam Scott i David Koechner - w rolach całkowicie różnych głów rodzin - wypadają komicznie i przekonująco, maskując fabularne mielizny sążnistą dawką humoru. Typowym złodziejem scen jest Conchata Ferrell – jako ciotka służąca zawsze bezkompromisową i do bólu szczerą radą. Na uwagę zasługuje też kreacja tajemniczej babci, której opowieść o Krampusie jest jednym z najciekawszych elementów obrazu. Finał produkcji również nie rozczarowuje, jest godnym zwieńczeniem horrorowych świąt.
„Krampus. Duch świąt” to przyzwoite kino grozy, posiadające kilka mocnych scen nie na każdy żołądek, a przy tym nieźle zagrane i trzymające w napięciu. Idealny film dla wszystkich, którzy zatracili się w świątecznych porządkach i zakupach, nie widząc świata poza uroczystą, rodzinną kolacją. Warto czasami odrzucić chore ambicje, bo przyjdzie Krampus i … nic już nie będzie wyglądało jak dawniej.
6/10
Tytuł: „Krampus. Duch świąt"
Reżyseria: Michael Dougherty
Scenariusz: Michael Dougherty, Todd Casey, Zach Shields
Obsada:
- Adam Scott
- Toni Collette
- David Koechner
- Allison Tolman
- Conchata Ferrell
- Emjay Anthony
- Stefania LaVie Owen
- Krista Stadler
Muzyka: Douglas Pipes
Zdjęcia: Jules O'Loughlin
Montaż: John Axelrad
Scenografia: Jules Cook
Kostiumy: Bob Buck
Czas trwania: 97 minut
Dziękujemy Cinema City za udostępnienie filmu do recenzji.
comments powered by Disqus