Orson Scott Card, Aaron Johnston „Przesilenie” - recenzja

Autor: Luiza Dobrzyńska Redaktor: Motyl

Dodane: 20-10-2015 21:28 ()


Kiedy na rynku pojawiła się pierwsza książka o Enderze, pewnie nawet sam autor nie przewidywał ogromnej popularności swego dzieła. A gdy jakaś książka zyska tak duże i wierne grono fanów, zazwyczaj nie chcą oni przyjąć do wiadomości, że coś się dla nich kończy. Można wtedy wyjść poza „ostateczną granicę”, albo też cofnąć się do korzeni i spróbować opisać wydarzenia sprzed samego początki sagi. Zrobił tak George Lucas z Gwiezdnymi Wojnami, zrobili i Orson Scott Card oraz Aaron Johnson z Enderem. Do rąk polskiego czytelnika trafiła właśnie trzecia część prequela bestsellerowej „Gry Endera”. Książka jest zatytułowana „Przesilenie”.

Trwają zmagania z inwazją Formidów, próbujących przejąć władzę nad Ziemią. Walka wydaje się beznadziejna, szczególnie że najeźdźcy dysponują ogromną wytrzymałością i unikalną organizacją społeczną, a nade wszystko wydają się być zdyscyplinowani. Tymczasem o ludziach nie można tego powiedzieć. Nawet w obliczu zagłady skłócone narody nie potrafią ze sobą współpracować. Wzajemna podejrzliwość niweczy skuteczność, zwłaszcza gdy każdy dba tylko o „swoich”, a resztę traktuje jak wrogów. Mazer Rackham, dowódca Policyjnego Oddziału Polowego, walczy o zmianę tego nastawienia, co wydaje się przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie. Zdesperowany Victor Delgado, nastoletni wolny górnik, któremu partneruje niewiele starsza Imala, podejmuje się wedrzeć na statek najeźdźców celem uzyskania danych o ich słabych punktach. Działa w imieniu ludzkości, ale i z chęci odwetu: Formidzi zniszczyli jego „rodzinny” statek i wiele innych górniczych jednostek, zabijając bliskich chłopaka...

„Przesilenie” w żaden sposób nie ustępuje poprzednim książkom Carda z „enderowej” serii. Spotykamy w tym tomie chłopców znanych już z poprzednich części – małoletniego Chińczyka Bingwena i niewiele od niego starszego Victora, wychowanego na górniczym statki kosmicznym. Należą oni do niewielu ludzi, którzy zamiast kłócić się o to, kto ważniejszy i walczyć o zyski, zastanawiają się serio nad metodami pokonania Formidów. Daje tu o sobie znać głupia w sumie tendencja do wmawiania czytelnikowi, że cokolwiek zrobić mogą tylko ludzie niedojrzali, bo dorośli do niczego się już nie nadają. Tyle tylko, że gdy autor jest dobrym fachowcem, to nawet operując w takim temacie stworzy coś wartościowego. Bo przecież cała seria o „świecie Endera” to kawał dobrej, literackiej roboty.

Nie chodzi tylko o bohaterów, rzeczywiście bardzo dobrze nakreślonych. Cała narracja jest prowadzona umiejętnie, ciekawie, bez niepotrzebnych dłużyzn i nielogiczności większych niż te, które wynikają z samej specyfiki gatunku. Dla mnie mniej przerażający są Formidzi, sprawiający wrażenie istot niemal bezrozumnych, działających zgodnie z instynktem natury, niż politycy, wojskowi i szefowie wielkich korporacji, organicznie niezdolni by działać dla dobra ogółu, nawet w obliczu takiej katastrofy. Tacy ludzie nie są przecież fikcją literacką. Mamy ich między sobą i to oni stanowią rzeczywiste zagrożenie – bo gdyby nie ich egoizm, chciwość, żądza władzy, każde niebezpieczeństwo dałoby się łatwo pokonać przy zgodnej współpracy krajów i organizacji. I wydaje mi się, że właśnie to autor cyklu chciał ludziom uświadomić.

„Przesilenie” zostało wydane w podobnej szacie graficznej jak poprzednie części – ładnej i eleganckiej. Użyto też dobrego papieru i dużej, wyraźnej czcionki. Na taką książkę nie szkoda wydać kilku dziesiątek.

 

Tytuł: „Przesilenie”

  • Autorzy: Orson Scott Card, Aaron Johnston
  • Wydawnictwo: Prószyński i Ska
  • Cykl: „Pierwsza wojna z Formidami”
  • Tom: 3
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Agnieszka Sylwanowicz
  • Okładka: miękka
  • Ilość stron: 460
  • Rok wydania: 2015
  • Wydawnictwo: Prószyński i Ska
  • Cena: 38 zł

 

Dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka za przesłanie egzemplarza do recenzji. 


comments powered by Disqus