Elżbieta Cherezińska „Turniej cieni” - recenzja

Autor: Luiza Dobrzyńska Redaktor: Motyl

Dodane: 14-10-2015 15:27 ()


„W gazetach piszą, że Anglicy weszli do Kabulu. Na pewno sos Kabul zdrożeje.” zapisał w swym pamiętniku stary subiekt Rzecki. Afganistan nie od dziś jest punktem zapalnym na mapie świata i miejscem, gdzie różne wojska walczą o sprawy obce dla samych Afgańczyków. To swoisty poligon dla mocarstwowych armii i należy współczuć rdzennym mieszkańcom, o których los tak naprawdę nikt nie dbał i nie dba. Podobnie można powiedzieć o Polakach, których dobro - jako narodu w dziejach Europy - interesowało na poważnie chyba tylko Napoleona, stale potrzebującego armatniego mięsa. Nie o nich też chodzi w „Turnieju cieni”, choć to Polacy są głównymi bohaterami tej książki. Czytając ją widzi się jak na dłoni, że mało znaczyli dla zaborców, a może jeszcze mniej dla rzekomych sympatyków i fałszywych sojuszników.

Rufin Piotrowski jest żołnierzem, który postanowił szukać sensu życia w klasztorze. Nie jest jednak stworzony do zakonnego żywota. Usłyszawszy o wybuch powstania  styczniowego ucieka i przyłącza się do jednego z oddziałów, wiedziony pragnieniem walki o wolną ojczyznę. Pod Olszynką spotyka innego powstańca, Adama Gurowskiego. Po upadku powstania obaj zmuszeni są uciekać na emigrację do Francji, gdzie ich drogi się rozchodzą.  Piotrowski pozostaje patriotą, wiernym sprawie polskiej, natomiast zniechęcony i rozgoryczony klęską Gurowski diametralnie zmienia swe poglądy.

Zesłany na Syberię Jan Witkiewicz trafia do Afganistanu, kraju którego nie rozumie i który jest mu obojętny.  Pragnąc wrócić do kraju daje się wplątać w grę, prowadzoną przez agentury wywiadów, z których żaden nie dba o Polskę. Państwa walczące o wpływy w Azji przygotowują się do wielkiej konfrontacji, nie bacząc na to, kto w niej ucierpi. W tej wielkiej rozgrywce pojedynczy ludzie się nie liczą, choć czasem ich wpływ na bieg wydarzeń okazuje się nieoczekiwanie silny. Los zetknie Witkiewicza ze zdrajcą Gurowskim, który ostatecznie zaprzedał się Rosji, oraz Rufinem Piotrowskim, gotowym poświęcić życie dla swej ojczyzny. Jakie będzie to miało znaczenie dla świata w przededniu Wielkiej Wojny?

W pierwszej chwili książka Elżbiety Cherezińskiej przeraziła mnie swymi rozmiarami i tym, że czcionka tekstu wydaje się mniejsza niż taka, do której ostatnio przywykłam – efekt kontrastu, im większy rozmiar książki, tym drobniejszy wydaje się druk. Nie lubię „cegieł”, zdecydowanie wolę opowieść podzieloną na mniejsze tomy, poza tym książka tej wielkości jest po prostu nieporęczna. Jednak treść okazała się znacznie przyjaźniejsza czytelnikowi niż rozmiary. Nie jest to może coś na miarę „Lalki” - zresztą, chyba źle wybrałam materiał porównawczy, proszę mi to wybaczyć, po prostu „Lalka” to jedna z mych ulubionych lektur. „Turniej cieni” przypomina raczej dzieła Tołstoja niż Prusa. Myślę, że wielu czytelnikom skojarzy się z epopeją „Wojna i pokój”,  choć w odróżnieniu od niej jest na wskroś polski. Niezmiernie rzadko przychodzi mi na myśl nadużywane ostatnio określenie „epicki”, ale ten utwór zasługuje na nie bardziej niż jakikolwiek inny przeze mnie recenzowany. W dodatku trzeba podkreślić, że w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jedynym wtrętem, który zrobił na mnie złe wrażenie, była postać młodego Sherlocka Holmesa – naprawdę nie było to potrzebne i psuje całość.

Wszystkie postaci książki są opisane jak żywe. Żadna z nich nie jest modelowym przykładem kryształowego bohatera czy demonicznego łajdaka. Nie jest nim do końca nawet zdrajca sprawy polskiej, Adam Gurowski, choć nie można darzyć go pozytywnymi uczuciami. Trzeba tu podkreślić, że jeden i drugi istnieli rzeczywiście – powieść Elżbiety Cherezińskiej, choć jest beletrystyczna, bazuje na autentycznych postaciach i wydarzeniach z polskiej historii. Na kartach pojawiają się między innymi Charles Dickens i ojciec Witkacego, Jan Prosper Witkiewicz. Z pasją i talentem odmalowuje obraz XIX-wiecznej Polski i Rosji, krajobrazy Syberii i ówczesnego Afganistanu, nastroje panujące w pięknej, ale w sumie bardzo ksenofobicznej Francji. Czytelnik ma okazję poznać świat z okresu bardzo skomplikowanego politycznie, i to poznać go z punktu widzenia różnych ludzi, najczęściej nie mających wpływu na politykę. Do tego dochodzi warsztat pisarski autorki, naprawdę godny podziwu. Elżbieta Cherezińska pisze bardzo ciekawie, używając rzadkiego dziś stylowego, literackiego języka. Osoba wychowana na klasykach, jak ja, na pewno przeczyta jej książkę z przyjemnością. A każdy bibliofil z dumą postawi na półce dzieło tak pięknie wydane i oprawione.

Tytuł: „Turniej cieni”

  • Autor: Elżbieta Cherezińska
  • Okładka: twarda, z obwolutą
  • Format: 150x230mm
  • Ilość stron: 816
  • data publikacji: 09.2015 r.
  • Wydawnictwo: Zysk i S-ka
  • Wydanie 1
  • Cena: 59 zł

Dziękujemy Wydawnictwu Zysk i S-ka za przesłanie egzemplarza do recenzji.


comments powered by Disqus