„Randka, bez odbioru” - recenzja
Dodane: 16-04-2023 20:29 ()
„Ghosted” (ang. tyt.) w reżyserii Dextera Fletchera udanie odwraca porządki, a jednocześnie zgrabnie łączy komedię romantyczną z przygodowym kinem akcji. A punktem wyjścia jest coraz częstsza i tym bardziej przykra sytuacja w relacjach międzyludzkich będąca niejako pochodną korzystania z aplikacji randkowych.
Tytuł sensacyjnego misz-maszu odwołuje się bezpośrednio do „ghostingu” – zjawiska, w którym poznajemy kogoś, a ten ktoś – bez żadnego powodu ani wytłumaczenia – znika z naszego życia, pozostawiając nas w dziwnej i niezrozumiałej sytuacji. Znikanie bez słowa stało się znamienne zwłaszcza dla Pokoleń Y i Z, gdzie traktowanie kontaktu z drugim człowiekiem na Tinderze czy Bayou zaczęło przypominać konsumowanie fast foodów. Łatwo przyszło, łatwo poszło. „Randka, bez odbioru” odpowiada na te faux pas w dość przewrotny sposób.
Cole jest amerykańskim everymanem z klasy średniej prowadzącym normalne, spokojne życie. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze Sadie – miłość od pierwszego wejrzenia. Jest płomiennie, namiętnie, a później Sadie grana przez Anę de Armas znika bez słowa. Dobroduszny protagonista (Chris Evans) postanawia nie pozostawiać sprawy bez rozwiązania. Aby zrozumieć, co się stało, wyrusza w długą i niebezpieczną podróż w sam środek wywiadowczych intryg. Zrządzeniem losu bowiem okazuje się, że jego ukochana jest niezwykle uzdolnioną agentką C.I.A., znającą się jak mało kto na sztukach walki i broni palnej.
Postępowość „Randki, bez odbioru” jest nader zauważalna, ale jednocześnie nienarzucająca się widzowi. Tylko z pozoru jest to prosta historia z dreszczykiem akcji, w której to mężczyzna odgrywa rolę niegdyś przypisanej damom w opresji. Z humorystyczną swadą, dziarsko, twórcy odpowiadają na zwyczaje wyłaniające się w rozwiniętym technologicznie społeczeństwie, jednocześnie przysparzając niezobowiązującej rozrywki na wysokim poziomie.
Należy tutaj pochwalić zwłaszcza sceny pościgów i strzelanin, w których Ana de Armas znacząco się wyspecjalizowała. Co ciekawe, zastąpiła w tym filmie Scarlett Johansson, która z powodu napiętego grafiku musiała zrezygnować z udziału w produkcji. Rzecz jasna występ aktorki to przedsmak przed premierą „Balleriny”, spin-offu z uniwersum Johna Wicka. Z kolei Chris Evans w swojej przerysowanej roli chłopaka stojącego z boku globalnych intryg doświadcza - wcale nie tak oczywistej - drogi do lepszego poznania siebie, jak i funkcjonowania w nowoczesnym związku.
„Randka, bez odbioru” uświadamia nam w zabawny sposób, że ghosting wcale nie musi być wyrazem tchórzostwa lub też infantylnego rezygnowania z braku odpowiedzialności przez tego, który urywa kontakt. Czasami takie gwałtowne ucięcie znajomości to forma samoobrony, a nawet ratowania nieświadomej osoby przed stylem życia, wynikającym z takich, a nie innych obowiązków. Trudno wytłumaczalnym, a jednocześnie niebezpiecznym dla tych, których darzymy uczuciem. Czasami po prostu nie wiemy, co się dzieje i z tej przyczyny nie warto pochopnie oceniać. Jak przystało na eskapistyczne kino, stanowi ono całkiem niezłą zabawę.
Ocena: 6,5/10
Tytuł: Randka, bez odbioru
Reżyseria: Dexter Fletcher
Scenariusz: Chris McKenna, Rhett Reese, Erik Sommers, Paul Wernick
Obsada:
- Chris Evans
- Ana de Armas
- Adrien Brody
- Tim Blake Nelson
- Amy Sedaris
- Tate Donovan
- Lizze Broadway
- Mike Moh
Muzyka: Lorne Balfe
Zdjęcia: Salvatore Totino
Montaż: Chris Lebenzon, Jim May, Josh Schaeffer
Scenografia: Kathy Lucas
Kostiumy: Marlene Stewart
Czas trwania: 116 minut
Premiera: 21.04.2023 r. Apple TV+
comments powered by Disqus