„Dom Slaughterów” tom 6: „Lazur” - recenzja

Autor: Miłosz Koziński Redaktor: Redakcja

Dodane: 31-05-2026 21:19 ()


No i po „Szkarłacie” i „Alabastrze” dostajemy niby finałowy tom pobocznej miniserii poświęconej wewnętrznym frakcjom, na jakie dzieli się Zakon Św. Jerzego – organizacja odpowiedzialna za polowanie na monstra żywiące się dzieciakami. Do tej pory seria reprezentowała nierówny poziom, ale stanowiła ciekawy wgląd w wykreowany przez Tyniona świat przerażających potworów i walczących z nimi łowców. Czy „finał” zasługuje na uznanie i jest godnym zwieńczeniem?

Tym razem historię poznajemy z perspektywy Nolana, jednej z Lazurowych Masek, które pełnią w strukturze zakonu rolę badaczy, archiwistów i zbrojmistrzów. Nasz protagonista zostaje uwikłany w intrygę, gdy podczas analizy raportów dotyczących polowań natrafia na serię niewytłumaczalnych nieprawidłowości. Szybko okazuje się, że komuś wyraźnie zależy na destabilizacji Domu Slaughterów. Intryga jest na tyle ciekawa, by chcieć śledzić sposób jej rozwoju i odkrywać, dokąd prowadzi, ale autor ma też problem z jej prowadzeniem. Właściwe fabularne mięsko nieco rozmywa się w zalewie wewnętrznych monologów, którymi protagonista niemal nieustannie komentuje otaczającą go rzeczywistość. Wielokrotnie podczas lektury miałem wrażenie, że te rozważania niepotrzebnie zaburzają tempo narracji i wnoszą stosunkowo niewiele poza ukazaniem paranoicznego sposobu myślenia bohatera.

Do opowieści zostają wciągnięci również znani ze „Szkarłatu” Edwin oraz Wabik, bohater „Alabastru”. Ich wpływ na historię jest dość znaczący, więc „Lazur” to zdecydowanie lektura dla czytelników śledzących serię. Jednak pomimo tego, że autor chwilami gmatwa się i wprowadza niepotrzebne zamieszanie, w ogólnym rozrachunku warstwę fabularną oceniam na plus, ponieważ zagadka dotycząca tego, kto i dlaczego planuje upadek organizacji łowców, po prostu się broni. Również przedstawieni w historii bohaterowie są na tyle interesujący, by chcieć śledzić ich losy. Paranoiczny Nolan, ekscentryczny Edwin i małomówny Wabik tworzą obsadę, która skutecznie pcha lekturę do przodu siłą swoich charakterów.

Ludzie, którzy serię znają (a głównie tacy powinni sięgnąć po „Lazur”), doskonale wiedzą, czego spodziewać się po oprawie graficznej. Duet Dell’Edera/Cadonici oferuje nam mroczny, quasi-realistyczny styl, który w dużej mierze unika typowej „komiksowatości”, ale jednocześnie zachowuje pewne niezaprzeczalnie komiksowe cechy. Rysunki są pełne ekspresji zarówno w mimice, jak i mowie ciała postaci, a gdy zachodzi taka potrzeba – również groteski i makabry, widocznych głównie wtedy, gdy ujawniają się mroczne siły, z jakimi mierzą się bohaterowie. Wszystko to podkreślono odpowiednio dobraną kolorystyką, która świetnie wpisuje się w atmosferę poszczególnych scen.

Zdecydowanie mogę polecić „Lazur” fanom serii śledzącym losy łowców Zakonu Św. Jerzego. Nie jest to idealne i wyrywające z butów zwieńczenie miniserii, ale bez wątpienia jest to finał bardzo przyzwoity, który pozostawia autorom pewną furtkę na wypadek, gdyby chcieli tę opowieść kontynuować. Fabuła wciąga, bohaterowie angażują, a oprawa graficzna nie zawodzi. Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję powrócić do tego uniwersum.

 

Tytuł: Dom Slaughterów tom 6: Lazur

  • Scenariusz: James Tynion IV, Sam Johns
  • Rysunki: Werther Dell’Edera, Letizia Cadonici
  • Tłumaczenie: Paweł Bulski
  • Premiera: 27.03.206 r.
  • Wydawca: Non Stop Comics
  • Oprawa: miękka
  • Liczba stron: 144
  • Format: 170x260
  • ISBN: 9788368541960
  • Cena: 69,90 zł

Komiks możecie kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics.


comments powered by Disqus