„Dom Slaughterów” tom 4: „Alabaster” - recenzja

Autor: Miłosz Koziński Redaktor: Motyl

Dodane: 11-01-2025 22:52 ()


Po raz kolejny powracamy do wyjątkowo wrogiego dzieciakom uniwersum wykreowanego przez Jamesa Tyniona. I ponownie zajmiemy się nie śledzeniem losów Erici Slaughter, lecz zgłębianiem jednej z pobocznych historii. Tym razem scenarzysta bierze pod lupę łowców noszących maski białe niczym tytułowy alabaster.

W odróżnieniu od znanych z głównej serii Czarnych Masek, łowcy skrywający swoje oblicza za białymi maskami na zagrażające populacji dzieciaków monstra polują stadnie. Czy zatem scenarzysta wykorzystuje stworzony przez siebie koncept i oferuje nam coś odmiennego od znanego już z poprzednich publikacji schematu? Nie. Ponownie skupiamy się na łowcy działającym w pojedynkę. Co prawda filozofia stadnych łowów, specyfika Białych Masek oraz historia tej grupy przewijają się gdzieś w tle, jednak pozostają bez większego wpływu na główną oś fabuły. Podobnie zresztą jak kreślony szerokimi pociągnięciami pędzla zalążek większej intrygi, który prawdopodobnie znajdzie rozwinięcie w kolejnych tomach.

Na szczęście, mimo że ekipa odpowiedzialna za uniwersum „Cosiów zabijających dzieciaki” po raz kolejny odgrzewa ten sam kotlet, jest to historia na tyle sprawnie opowiedziana i wystarczająco angażująca, by chcieć się z nią zapoznać zamiast ciskać album w kąt. Głównie dlatego, że autorzy umiejętnie „doprawiają” opowieść, wprowadzając wystarczająco dużo drobnych zmian, by pobudzić ciekawość czytelnika. W rezultacie otrzymujemy fabułę, która choć w ogólnych założeniach odpowiada temu, co czytelnicy zaznajomieni z serią już znają, zawiera też na tyle nowych i interesujących elementów, by nie zniechęcić odbiorcy. I jest to sukces — może balansujący na granicy porażki, ale jednak sukces. Nie można bowiem tego komiksu z miejsca i jednoznacznie skreślić. Tym razem się pańskim ludziom udało, panie Tynion. Pozostaje tylko pytanie, jak długo jeszcze uda się wam tańczyć na tej krawędzi...

Czytając album, mógłbym przysiąc, że za jego oprawę graficzną odpowiada rysownik kreślący przygody Erici. Tymczasem niespodzianka — pod rysunkami w „Alabastrze” podpisuje się debiutująca na amerykańskim rynku Letizia Cadonici, której udało się bardzo umiejętnie wpasować w wizualny styl wypracowany w poprzednich publikacjach tej serii. W sumie na fakt, że nie są to rysunki Werthera Dell’Edery, powinien naprowadzić mnie brak wyjątkowo irytujących mnie „podwójnych stron” z kadrami i układem plansz rozciągającymi się przez całą szerokość albumu.

Cóż więc mogę powiedzieć? „Alabaster” mogę pochwalić praktycznie za to samo, za co chwaliłem poprzednie albumy z tego uniwersum — za quasi-realistyczny, a jednocześnie ekspresyjny styl, dobrą dynamikę akcji oraz kolorystykę skutecznie podkreślającą atmosferę opowieści. Wszystkie te elementy znajdziecie również tutaj, a każdy z nich został zrealizowany na solidnym poziomie.

Czy „Alabaster” jest dla każdego? W zasadzie każdy fan horroru powinien znaleźć tu coś dla siebie. Lektura nie zachwyca w szczególny sposób, ale zdecydowanie potrafi umilić czas i sprawić, że nie będzie się żałowało poświęconych jej chwil. Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego, recenzowana publikacja raczej wam tego nie zapewni. Jeżeli jednak macie ochotę na coś lekkostrawnego, sprawnie napisanego i komfortowo znajomego, trafiliście we właściwe miejsce.

 

Tytuł: Dom Slaughterów tom 4: Alabaster

  • Scenariusz: James Tynion IV, Sam Johns
  • Rysunki: Werther Dell’Edera, Letizia Cadonici
  • Tłumaczenie: Paweł Bulski
  • ISBN: 9788382306934
  • Oprawa: miękka
  • Liczba stron: 144
  • Format: 170x260
  • Cena: 64,90 zł
  • Premiera: 18.09.2024 r. 

Komiks możecie kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics.


comments powered by Disqus