"Kto sieje wiatr..." - fragment

Autor: Dariusz Łowczynowski Redaktor: Krzyś-Miś

Dodane: 30-11-2007 09:48 ()


 

Dariusz Łowczynowski

Kto sieje wiatr...

(fragment - „Księga strachu")

 

 

- Jasiek! - rozległ się głos w sąsiedniej izbie.

Janek uniósł z wielkim trudem powieki i nieprzytomnym wzrokiem omiótł wyłaniające się z ciemności kontury sprzętów codziennego użytku. Usiadł na łóżku, zastanawiając się, dlaczego matka budzi go w środku nocy.

- Rusz się, serdeńko, zaraz bydzie świtać - ponaglała.

- Już, matulu, już wstaję - mruknął, ziewając i przeciągnął się leniwie, by rozprostować kości.

Po omacku przeszedł przez izbę. Drewniana podłoga zaskrzypiała pod jego ciężarem. Janek był bardzo wysokim, szczupłym siedemnastolatkiem - zupełnie niepodobnym do swych rodziców, ludzi o krępej budowie. Musiał się pochylić, by przejść przez drzwi do kuchni, a i tak omiótł framugę gęstą kruczoczarną czupryną. W chwilach pijackiej słabości ojciec wielokrotnie zarzucał mu, że jest podciepem podmienionym przez mamunę. Janek starał się nie okazywać, ile bólu sprawiają mu te słowa. Wystarczyło, że musiał znosić pogardliwe spojrzenia starszych kobiet, przytyki rówieśników oraz chłodne spojrzenia dziewcząt, nieczułych na jego umizgi.

- No, mosz sam tobołek ze śniadaniem i ruszej w drogę. - Matka wcisnęła mu w dłonie pakunek sporych rozmiarów. - Idźże już, synku, coby cię po drodze nie spotkał ociec, jak bydzie wracać z lasu - dodała życzliwie i z czułością ucałowała go w policzek.

Jadwiga odprowadziła syna rozmarzonym spojrzeniem. Ilekroć na niego spoglądała, widziała w nim odbicie swego kochanka sprzed lat i wracały wspomnienia upojnych chwil spędzonych z czarującym nieznajomym. Choć po wsi krążyły plotki na ten temat, Jadwiga nigdy nie wyjawiła nikomu prawdy, że Janek nie jest synem jej męża. Nigdy też nie żałowała tego grzechu, a dziecko kochała całym sercem.

Stojąc w progu chaty, pomachała Jankowi, który wyciągał ze stodoły płachtę z króliczymi skórami.

- A ino dobrze się targuj z paniskami! - krzyknęła matka. - I niech cię rynka boska broni, jak przefurtasz piniądze!

- Bodajby mnie licho porwało! - Janek roześmiał się i poszedł na jarmark do pobliskiego miasta.

 

***

 

 

Dziękujemy wydawnictwu Runa za udostępnienie fragmentu do publikacji.


Komentarze do starszych artykułów tymczasowo niedostępne...