„Dallas Barr” - recenzja

Autor: Marcin Andrys Redaktor: Krzyś-Miś

Dodane: 10-11-2007 12:55 ()


W ramach kolekcji ‘Plansze Europy' Egmont wydał siedmioczęściową serię „Dallas Barr". Twórcą dzieła jest doskonale znany miłośnikom „Wiecznej wojny" duet Marvano - Haldeman. Tym razem wojaże w odległych galaktykach zastąpiła walka o wieczną młodość. Scenariusz komiksu powstał na podstawie książki Joego Haldemana - „Buying Time" (1989 r.).

Głównym bohaterem opowieści jest tytułowy Dallas Barr - legitymujący się mianem drugiego najstarszego człowieka na Ziemi. Mimo swoich 132 lat wygląda całkiem nieźle i w niczym nie przypomina wiekowego staruszka. Tajemnicą młodości Dallasa jest kuracja, którą przeprowadza jego przyjaciel Lord Stileman. Naukowiec, a zarazem najbogatszy człowiek na Ziemi, dosłownie sprzedaje nieśmiertelność. Każdy, kto posiada milion funtów, może przedłużyć sobie życie o 10 lat. Dobrodziejstwem kuracji jest możliwość wybrania sobie wieku, w którym „podobało się sobie i czuło" najlepiej. I tak dziarscy staruszkowie po setce wyglądają, jakby czas zatrzymał się dla nich w wieku 30-40 lat. Zabieg został skonstruowany w taki sposób, aby potencjalni „nieśmiertelni" byli w pewnym stopniu uzależnieni od klinik Stilemana. Cała transakcja jest obwarowana warunkami, pieniądze na jej finansowanie muszą pochodzić z legalnego źródła. I właśnie w momencie poszukiwania funduszy na kolejny „zastrzyk młodości" poznajemy Dallas Barra, którego zegar biologiczny powoli zbliża się do końca. Najemnik, chwytający się każdego karkołomnego zadania, tym razem zostaje zaangażowany przez samego „sprzedawcę życia"...

Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tego tematu. Jednakże futurystyczny obraz, nakreślony przez Marvano, fascynuje. Autor, za pomocą powieści graficznej, intryguje i porusza fundamentalne problemy, które bezpośrednio wynikają z odkrycia nieśmiertelności. Czytelnik otrzymuje interesującą wizję drugiej połowy XXI wieku. Świat jest jeszcze bardziej podzielony na biednych i bogatych niż obecnie, a kasta nieśmiertelnych zaczyna odgrywać znaczące role w polityce i biznesie. Kuracja Stilemana ma tyle samo przeciwników, co zwolenników. Społeczeństwo podzieliło się na dwie frakcje - Ziemian poddających się coraz chętniej kuracji odmładzającej oraz „naturalnej" społeczności, zamieszkującej bazy księżycowe. To nie jedyne kwestie zaznaczone przez twórców. W albumie do głosu dochodzą aspekty ekologiczne, realne widmo przeludnienia naszej planety. Długowieczność może nieść pewne korzyści w postaci kolonizacji układu słonecznego przez człowieka. Pierwsza wyprawa na Marsa przestaje być tylko niespełnionym marzeniem.

W centrum konfliktów gnębiących społeczeństwo przyszłości znajduje się główny bohater. Jak sam wspomina - „interesy Stilemana to jego interesy" i nie ma w tym nic dziwnego. Gdyby coś się przydarzyło twórcy kuracji, nieśmiertelni pozbawieni zostaliby swojego jedynego promyka nadziei. Najbogatszy człowiek na Ziemi na brak wrogów nie może narzekać, więc czytelnik otrzymuje solidną porcję akcji. Zmagania postaci śledzimy w licznych miejscach na Ziemi, w przestrzeni kosmicznej oraz na Księżycu. Fabuła poprowadzona jest w dość ciekawy sposób. W każdym z epizodów bohaterowie zmagają się z innymi problemami, ale całość zawsze obraca się wokół kwestii nieśmiertelności. Dzięki takiej konstrukcji akcja komiksu dzieje się w ciągu wielu lat. Graficznie Marvano pokazuje kunszt swoich możliwości. Rysunki są niezwykle szczegółowe (autor na jednym z kadrów uwiecznił nawet Pałac Kultury), kreska estetyczna, a pojazdy różnej maści można określić jednym słowem - majstersztyk. Mimo to obserwujemy różnicę między planszami w „Dallasie", a „Wiecznej Wojnie". Ponadto okres powstania piątego i szóstego albumu oddziela pięcioletnia przerwa. Odstęp czasu odbił się na stylu rysunków, które uległy znacznemu uproszczeniu.

Po lekturze komiksu nasuwają się pytania. Jak głęboko można ingerować w życie człowieka? Współczesna medycyna systematycznie wydłuża nasz żywot. Warto się zastanowić, w którym momencie kończy się granica przyzwoitości, a zaczyna igranie z losem. Czy postępowanie zaprezentowane w komiksie jest etyczne? Odpowiedź na to pytanie udzielają sami bohaterowie, a Dallas Barr jest jednym z nich. Zakończenie pozostaje otwarte dla kontynuacji, mimo że Marvano delikatnie sygnalizuje przyszłość bohaterów. Odniosłem wrażenie, że autor przywiązał się do stworzonych charakterów tak bardzo, iż w każdej chwili mógłby do nich powrócić.

W moim odczuciu komiksowa „Wieczna wojna" pozostaje najlepszym dziełem Marvano i Haldemana. Natomiast „Dallas Barr" pozytywnie mnie zaskoczył. To bez wątpienia jeden z lepszych albumów wydanych w Polsce w bieżącym roku i powinien zadowolić wszystkich sympatyków science fiction. Warto poznać przepis na nieśmiertelność i zastanowić się, czy milion funtów nie stanowi zbyt wygórowanej ceny za coś, co może przynieść więcej kłopotów niż korzyści.

 

Tytuł: „Dallas Barr”

Scenariusz: Joe Haldeman

Rysunki: Marvano

Data wydania: 09.2007

Wydawca: Egmont

Tłumaczenie: Maria Mosiewicz

Druk: kolor, kreda

Oprawa: twarda

Stron: 336

Cena: 150 zł

 

Mark Van Oppen (Marvano) był gościem tegorocznego Polconu, na którym opowiadał o swojej długoletniej współpracy z Joe Haldemanem, a także promował „Dallas Barra".


Komentarze do starszych artykułów tymczasowo niedostępne...