„DC kontra Wampiry” - recenzja

Autor: Jacek Szeląg Redaktor: Redakcja

Dodane: 19-05-2026 21:28 ()


Superbohaterowie z DC Comics mierzyli się już właściwie ze wszystkim: kryzysami na nieskończonych Ziemiach, najazdami kosmitów, podróżami w czasie czy mrocznymi wersjami własnego świata. Można więc pomyśleć, że nic nie jest w stanie zaskoczyć czytelnika znającego Batmana, Supermana czy Wonder Woman. A jednak czasem wystarczy prosty pomysł, by pokazać to uniwersum z zupełnie innej strony. Tak właśnie jest w przypadku „DC kontra Wampiry”.

Już sam tytuł zdradza fabułę. Świat DC zostaje zaatakowany przez wampiry. Brzmi to jak pretekst do krwawej zabawy z bohaterami w rolach głównych, ale James Tynion IV i Matthew Rosenberg podchodzą do tematu znacznie poważniej. Najważniejsze są tu nie same potwory, lecz atmosfera nieufności, zdrady i strachu przed tym, że wróg może ukrywać się wśród najbliższych. To właśnie zaufanie stanowi fundament świata DC. Liga Sprawiedliwości, Bat-rodzina czy Tytani działają dlatego, że ich członkowie mogą na sobie polegać. Autorzy zadają więc proste pytanie: co się stanie, gdy tej pewności zabraknie? Gdy przyjaciel albo mentor okaże się kimś zupełnie innym?

Początek historii przypomina paranoiczny thriller. Wampiry działają po cichu, przejmują kolejne osoby i wykorzystują słabości bohaterów. Najciekawsze jest to, że nie są jedynie bezmyślnymi bestiami. To manipulatorzy doskonale znający emocjonalne słabości swoich dawnych sojuszników. W centrum wydarzeń naturalnie pojawia się Batman. To idealna postać do historii o sekretach i podejrzeniach. Bruce Wayne od zawsze przygotowywał się na najgorsze scenariusze, ale tutaj nawet jego ostrożność okazuje się niewystarczająca. Bardzo dobrze wypadają też wątki związane z Bat-rodziną, bo każda rozmowa i każde spotkanie mogą okazać się pułapką.

Szczególnie ciekawie wykorzystano Nightwinga. Dick Grayson jest jedną z najbardziej lubianych postaci w uniwersum DC, człowiekiem, któremu wszyscy ufają. I właśnie dlatego staje się tak ważny dla całej historii. Twórcy dobrze pokazują, że największym zagrożeniem nie zawsze musi być najsilniejszy bohater, lecz ten, któremu każdy bez wahania otwiera drzwi.

Scenariusz najlepiej działa wtedy, gdy łączy superbohaterskie widowisko z atmosferą niepewności. Czytelnik razem z bohaterami zastanawia się, kto został już przemieniony, a kto tylko udaje sprzymierzeńca. Nieco słabiej wypada druga część historii, gdy tajemnica ustępuje miejsca otwartej wojnie. Komiks nadal pozostaje efektowny, ale traci część dusznego klimatu obecnego na początku.

Od strony graficznej album prezentuje się bardzo dobrze. Otto Schmidt świetnie oddaje mroczny nastrój historii, a jego bohaterowie wyglądają znajomo, ale jednocześnie bardziej niepokojąco niż zwykle. Simone di Meo wnosi z kolei więcej dynamiki i widowiskowości do scen akcji. Szczególnie dobrze wypadają projekty przemienionych bohaterów, w których symbole nadziei zamieniają się w symbole zagrożenia.

„DC kontra Wampiry” nie jest komiksem idealnym. Niektóre postaci dostają zbyt mało miejsca, a część zwrotów akcji opiera się bardziej na szoku niż na emocjach. Mimo to jako mroczna alternatywna historia sprawdza się bardzo dobrze. To udany miks horroru i superbohaterskiego widowiska, który najlepiej działa wtedy, gdy pokazuje świat DC powoli pogrążający się w paranoi i nieufności. To nie jest opowieść na poziomie najważniejszych klasyków DC, ale zdecydowanie solidna i pomysłowa rozrywka dla fanów mrocznych wariacji na temat znanych bohaterów.

 

Tytuł: DC kontra Wampiry

  • Scenariusz: James Tynion IV, Matthew Rosenberg,
  • Rysunki: Otto Schmidt, Simone Di Meo, Francesco Mortarino, Daniele Di Nicuolo
  • Przekład: Magda Gamrot
  • Wydawca: Story House Egmont
  • Data publikacji: 08.04.2026 r.
  • Oprawa: twarda
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Objętość: 304 strony
  • Format: 170x260
  • Cena: 129,99 zł

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „DC vs. Vampires #1-12.”

 

                    Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji

 

comments powered by Disqus