„Marvel Knights Spider-Man” tom 1 - recenzja

Autor: Dawid Śmigielski Redaktor: Redakcja

Dodane: 10-05-2026 21:05 ()


Zastanawia Was czasem, czy Mark Millar jest największym oszustem branży obrazkowego medium? Prestidigitatorem zamieniającym każdy, nawet najbardziej niedorzeczny pomysł w (komiksową) rzeczywistość? Być może jest, ale to temat na zupełnie inną historię. Spider-Man pisany dla Marvel Knights znajduje się, gdzieś między jego największymi dziełami („Ultimates”, „Kick-Ass”) a całą resztą blockbusterowej sieczki. Umie Brytyjczyk tworzyć opowieści efektowne, obfitujące w nagłe zwroty akcji i dramatyczne wydarzenia. I kiedy tylko zniuansuje bohaterów, wydobędzie z nich człowieczeństwo, wtedy otrzymujemy lekturę, nad którą warto się pochylić, jak po milion dolarów leżący na ulicy.

Peter Parker to bohater o zarania dziejów utkany z ludzkich niedoskonałości kształtujących jego drugie superbohaterskie ja. To właśnie dzięki temu stał się najpopularniejszym herosem w historii obrazkowego medium. Chłopak, który przeżywa traumę za tramą, a mimo to za każdym razem potrafi się podnieść z kolan i iść do przodu w przeciwieństwie do jegomościa Nietoperza (sorry Bruce) z konkurencyjnego wydawnictwa. Ta wiara i bycie blisko drugiego człowieka są siłą życiową Petera. Siecią, której nie da się zerwać. I Millar doskonale o tym wie.

Dlatego tak płynnie porusza się po pajęczej rzeczywistości, czerpiąc z doświadczenia autorów tworzących niegdyś ów świat. I choć to świat w kolorze Knights, to Szkot nie jedzie po bandzie. Nie zatraca parkerowskiej wrażliwości dla taniej przemocy. Ta oczywiście występuje tu w nadmiarze. Ostentacyjnie znaczona strużkami krwi i siniakami, lecz pewnych granic Millar nie przekracza. I Dobrze, ponieważ może skupić się na wewnętrznym konflikcie Petera, który zmuszony do odnalezienia porwanej cioci May, będzie musiał odpowiedzieć sam przed sobą, jak daleko może się posunąć, aby uratować ukochaną osobę…

Wielowątkowa fabuła z każdym kolejnym zeszytem nabiera rozmachu. Na planszy pojawiają się nowe figury. Zabawa w kotka i myszkę trwa w najlepsze. Kiedy Peter ratuje wnuka swojego arcywroga, podziemie licytuje coś, czego nie można kupić ot, tak z marszu. Symbionta! Obcego, dającego możliwość zemsty na Spider-Manie. Osaczenie, zaszczucie, wariujące zmysły i uciekający czas. Gdzie jest May? Jak ochronić Mary Jane? Komu można zaufać? I kto za tym wszystkim stoi?

U Miillara antagoniści zawsze są źli do szpiku kości, demoniczni, straszni. I nawet noszenie pstrokatych kostiumów nie czyni z nich karykatur godnych pożałowania. O nie, to osoby, których nie chcielibyśmy spotkać na ulicy. Jednocześnie, niepozbawione celu, ale nie takiego pokroju zniszczenia całego świata, dla samego zniszczenia. To nie ta era komiksowa. Toomes, Osborn, Owlsley… każdy ma coś do zyskania i coś do stracenia w swoim życiu. Dlatego czuć tu na każdej stronie ciężar stawki, o którą toczy się gra.

A rozgrywka ta została rozrysowana grubą, ciężką krechą skąpaną w strugach tuszu Terry’ego Dodsona i Franka Cho. Obaj tworzą gęste kadry, choć to drugiego z nich, pomimo mocnego konturu, wyróżnia lekkość i staranność rysunku. Dodson nie przykłada szczegółowej uwagi do mimiki bohaterów i anatomii. Stawia na ekspresję, ale dzięki temu przeciwnicy Spider-Mana zyskują dodatkowe punkty ponurości do swojego emploi. Są przerażający vide: scena z Sępem w szpitalu, uliczna potyczka z Elektro czy spotkanie maską w twarz z Normanem Osbornem. Obu nie sposób odmówić umiejętności operowania emocjami, a jednocześnie bije z ich prac elegancja i erotyzm charakterystyczne dla autorów tworzących ilustracje Pin-up girls.

Omawiany tom zamyka dość nieoczywista fabuła napisana przez Reginalda Hudliniego. Wariacja na temat innego superbohatera, dość zabawna, ale nie ośmieszająca. Po prostu utrzymana w radosnym, pozytywnym nastroju. Stawiająca pytanie o granice wiary i sens działalności zamaskowanych herosów. A więc „Człowiek z sinej dali” narysowany w głównej mierze przez Billy’ego Tana, którego specyficzne grafiki niekoniecznie muszą przypaść do gustu wielbicielom Dodsona i Cho z gościnnym występem Marka Buckinghama, jest potrzebną odtrutką dla mrocznej pełnej jadu opowieści Millara. Ale taki właśnie jest Spider-Man – Przyjaciel z sąsiedztwa o niejednym obliczu.

 

Tytuł: Marvel Knights Spider-Man tom 1

  • Scenariusz: Mark Millar
  • Rysunki: Marc Buckingham
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 07.2024 r.
  • Tłumaczenie: Marek Starosta
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: twarda
  • Format: 17,0x26,0 cm
  • Stron: 456
  • ISBN: 9788328162860
  • Cena: 169,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji


comments powered by Disqus