„Coś zabija dzieciaki” tom 9 - recenzja

Autor: Miłosz Koziński Redaktor: Redakcja

Dodane: 08-05-2026 20:59 ()


Skończyły mi się żarty na temat młodocianych kończących na planszach tej serii marnie, więc w przeciwieństwie do „Familiady” zamiast częstować was na wstępie sucharem, przejdę do rzeczy.

Tym razem cofamy się w przeszłość Eriki Slaughter na dłużej. Zamiast krótkiego flashbacku Tynion IV daje nam pełnoprawną opowieść o młodości naszej bohaterki i czasach, gdy była jeszcze krnąbrną czeladniczką stawiającą pierwsze kroki na ścieżce łowczyni potworów u boku swojej mentorki - Jessiki.

Opowieść zabiera nas do górskiego kurortu otulonego bielutkim śniegiem, z którym pięknie kontrastują plamy krwi dzieciaków ginących w okolicy. Wstęp jak do wielu innych przygód Eriki, ale tym razem czeka ją coś więcej niż starcie z potworami. Jej mentorka polowała już w tym miejscu wiele lat temu i ukrywa przed swoją podopieczną pewien sekret.

Nie powiem, wsiąkłem. Aura tajemnicy unosząca się nad osaczonym przez bestie kurortem i przeszłością Jessiki przykuła mnie do albumu i nie pozwoliła oderwać się od lektury aż do ostatniej planszy. Scenarzysta bardzo umiejętnie buduje napięcie, sprawnie przeplatając wspomnienia Jessiki, współczesne śledztwo oraz interakcje Eriki z autochtonami. Wszystkie wątki składają się na poprowadzoną z zegarmistrzowską precyzją i chwytającą za gardło opowieść.

Mogę bez kozery stwierdzić, że to moja ulubiona historia z tej serii – wszystko tutaj działa, wszystko się spina, postacie są napisane wyjątkowo dobrze, a dialogi brzmią naturalnie i zostały okraszone odpowiednią dawką humoru dokładnie tam, gdzie potrzebna jest iskierka światła w mroku tej historii. Czy wspominałem już, jak dobrze przedstawieni i napisani są bohaterowie? Nawet jeśli tak, to się powtórzę, są świetni. Show kradną rzecz jasna nasze protagonistki, ale nawet epizodyczne postacie tła dzięki wizualnej narracji, niewerbalnej komunikacji i sposobowi zachowania zyskują wyrazisty charakter. Po prostu Tynion IV jest tutaj w szczytowej formie.

W doskonałej dyspozycji pozostaje również Dell’Edera, który przelewa wizje scenarzysty na plansze. Fani serii od razu rozpoznają jego styl, ale zauważą też, że wydaje się on bardziej dopieszczony i dopracowany niż kiedykolwiek wcześniej. Kompozycje kadrów i plansz sprawiają, że bez najmniejszego problemu śledzimy akcję. Artysta naturalnie prowadzi uwagę czytelnika i skupia ją dokładnie tam, gdzie powinien. A jest na co patrzeć, bo sceny akcji kipią energią uwidaczniającą się w dynamicznych szkicach, zaś sceny dialogowe ociekają atmosferą i emocjami przekazywanymi przez ekspresję, mimikę oraz mowę ciała bohaterów. Kolorystyka? Wisienka na torcie idealnie dopasowana do tego, co chcą osiągnąć rysownik i scenarzysta.

Zdecydowanie polecam. Najnowszy tom serii jest przepełniony wywołującym przyjemny dreszcz niepokoju klimatem, budowanym przez świetną narrację i kapitalną oprawę graficzną. Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

 

Tytuł: Coś zabija dzieciaki tom 9

  • Scenariusz: James Tynion IV
  • Rysunki: Werther Dell'Edera
  • Kolor: Miquel Muerto
  • Tłumaczenie: Paweł Bulski
  • Wydawca: NSC
  • Data premiery: 25.02.26 r. 
  • ISBN: 978-83-68542-15-8
  • Oprawa: miękka
  • Liczba stron: 144
  • Format: 170x260
  • Cena: 69,90 zł

 

Komiks możecie kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics.


comments powered by Disqus