„Wędrowiec” - recenzja

Autor: Miłosz Koziński Redaktor: Redakcja

Dodane: 24-04-2026 21:40 ()


Science fiction to nie tylko szmery, bajery i lasery. To nie tylko wielkie, epickie konflikty. Czasami bywa melancholijną kontemplacją nieznanego, nostalgiczną wędrówką ku temu, co niewyjaśnione. I właśnie w taką podróż zabiera nas „Wędrowiec”.

„Wędrowiec” jest bardziej doświadczeniem niż opowieścią. To powolna, wręcz ślimaczo tocząca się historia człowieka, który wskutek splotu okoliczności zostaje wyrwany ze znanego sobie świata i porzucony niczym rozbitek w rzeczywistości tak odmiennej, że trudno mu objąć ją myślą. Akcji jest tu jak na lekarstwo, dialogi ograniczono do absolutnego minimum, a ekspozycja praktycznie nie istnieje. Czytelnik obcuje przede wszystkim z wizualną narracją, roztaczającą przed nim fascynującą podróż nowożytnego rozbitka przez ruiny dawnego świata.

Wraz z protagonistą przeżywamy targające nim emocje, gdy na każdej kolejnej planszy mierzy się z doświadczeniami burzącymi jego dotychczasowy obraz rzeczywistości. Fabuły sensu stricto nie ma tu wiele. Jest za to ogromny ładunek emocjonalny i atmosfera, która bez reszty pochłania odbiorcę. „Wędrowiec” zdecydowanie nie jest więc komiksem dla każdego. Podejrzewam, że wielu czytelników zwyczajnie się od niego odbije, ale osobiście nie mogłem oderwać się od tego albumu. Podróż, w którą zabrał mnie autor, pochłonęła mnie całkowicie i nie pozwoliła odłożyć komiksu, dopóki nie przeczytałem go do końca.

Ogromna przyjemność, jaką czerpałem z lektury, jest w dużej mierze zasługą fenomenalnej oprawy wizualnej. Już pobieżne przekartkowanie albumu przywodzi na myśl dzieła kultowego Jeana Giraud, znanego szerzej pod pseudonimem Moebius, i jest to skojarzenie jak najbardziej trafne. Autor „Wędrowca” otwarcie przyznaje, że twórczość legendarnego francuskiego artysty była dla niego ważnym źródłem inspiracji.

Dzieło V. Hachmanga charakteryzuje się lekką, finezyjną, niemal oniryczną kreską. Artysta tworzy szkice zachowujące idealny balans pomiędzy przejrzystością i lekkością rysunku a bogactwem detali. Kolejnym uderzającym elementem „Wędrowca” jest wręcz przytłaczające bogactwo zastosowanych barw. Wiele komiksów trzyma się jednej, z góry ustalonej palety kolorystycznej spajającej całość wizualnie. Hachmang idzie w przeciwnym kierunku, oferując czytelnikowi nową dominantę kolorystyczną niemal w każdej scenie. Korzysta zarówno z pastelowych, jak i intensywnie nasyconych kolorów, zestawia subtelne przejścia i gradienty z mocnymi kontrastami. Dzięki temu wizualnie trudno się podczas tej wędrówki nudzić.

Jak już wspomniałem, „Wędrowiec” nie jest pozycją dla każdego. I nie mam tu na myśli arbitralnego podziału na „prostaków” i odbiorców „wyrafinowanych”. To po prostu komiks niezwykle specyficzny, skierowany do czytelników o konkretnych oczekiwaniach i wrażliwości. Ja zanurzyłem się w nim bez reszty, podziwiając piękne plansze i śledząc emocjonalno-introspektywną podróż protagonisty, ale jestem przekonany, że wielu odbiorców może się od tego albumu odbić.

Czy polecam? Tak, ale zdecydowanie nie każdemu. Jeśli szukasz komiksu, który stawia bardziej na atmosferę i przeżycia niż na dynamiczną fabułę czy wyrazistych bohaterów, „Wędrowiec” powinien przypaść ci do gustu.

 

Tytuł: Wędrowiec

  • Scenariusz: Viktor Hachmang
  • Rysunki: Viktor Hachmang
  • Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 03.2026 r.
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: twarda
  • Format: 24,5x33,2 cm
  • Stron: 88
  • ISBN: 9788328178564
  • Cena: 89,99 zł

                 Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji


comments powered by Disqus