„Superman. Action Comics” tom 2: „Do piekła i z powrotem” - recenzja

Autor: Michał Chudoliński Redaktor: Motyl

Dodane: 05-09-2025 21:20 ()


Drugi tom Action Comics w ramach „Dawn of DC” nie jest linearną sagą o Supermanie, lecz antologią luźno powiązanych historii. To laboratorium form od horroru po romans, w którym pierwsze skrzypce grają bohaterowie drugoplanowi. Choć album odsłania bogactwo psychologii i traum „Super-Family”, rozczarowuje chaosem, brakiem spójnego tonu i marginalizacją samego Clarka Kenta. To jednocześnie diagnoza: mit Supermana w 2025 roku przechodzi kryzys tożsamości.

Drugi tom Action Comics ukazał się w ramach inicjatywy „Dawn of DC”, której celem było odświeżenie i uporządkowanie mitologii największych bohaterów wydawnictwa. W tym procesie tytuł historycznie fundamentalny – seria, w której w 1938 roku zadebiutował Superman – został potraktowany jako poligon narracyjny. Phillip Kennedy Johnson po monumentalnej „Warworld Saga” odszedł od linearnego, epickiego opowiadania, a redakcja pozwoliła różnym twórcom eksperymentować z formą krótszych historii. W efekcie Action Comics przestało być główną areną zmagań Clarka Kenta, a stało się antologią rozwijającą wątki poboczne Super-Family. Ten ruch wydawniczy jest znaczący: zamiast jednego herosa w centrum dostajemy całą mozaikę bohaterów – od Supergirl po chińskiego Supermana Kenana Konga. Problem w tym, że redefinicja wiąże się z chaosem, brak spójnego tonu sprawia, że seria raz przyciąga świeżością, a raz zniechęca brakiem tożsamości.

Zamiast spójnej opowieści otrzymujemy mozaikę epizodów. Tom otwiera Doomsday Special Dana Wattersa i Eddy’ego Barrowsa – horrorowa wyprawa Supergirl i Martian Manhuntera do piekła, gdzie Doomsday staje się metafizycznym demonem. Następnie Knight Terrors: Action Comics #1–2 w interpretacji Johnsona i Mico Suayana przenosi Super-Twins w koszmary pełne body horroru i cyborgizacji, unaoczniając ich dziecięce traumy. Kolejne back-upy przerzucają czytelnika w inne rejestry: pastelowa historia Jona i Jaya autorstwa Dana Parenta i Marguerite Sauvage, melancholijny portret Connera Kenta pióra Magdaleny Visaggio, czy dynamiczny powrót Kenana Konga w scenariuszu Gene’a Luena Yanga i rysunkach Viktora Bogdanovića. Każda z tych historii funkcjonuje w własnym świecie estetycznym i emocjonalnym, bez mostów narracyjnych między nimi. Efekt końcowy przypomina zbiór opowiadań – ciekawy jako przegląd tematów i bohaterów, lecz rozbijający ciągłość i napięcie, jakiego oczekiwalibyśmy od flagowej serii o Supermanie.

Estetyka tomu balansuje na krawędzi gatunków, raz przyciągając intensywnością, raz dezorientując kontrastem. Doomsday Special operuje ciemną paletą, gęstym tuszem i klaustrofobicznymi kadrami, które budują atmosferę metafizycznego horroru – bliskiego komiksowym wariacjom na temat Sandmana. Knight Terrors pogłębia tę grozę, stawiając na body horror i slasherowe tropy: flaki, metaliczne mutacje i koszmary dzieci z Warworld tworzą wizję rodem z kina gore. Na drugim biegunie znajdują się back-upy, pastelowe i liryczne rysunki Marguerite Sauvage w historii Jona i Jaya czy mangowa energia Viktora Bogdanovića w opowieści o Kenanie. Ten estetyczny kolaż pokazuje, jak elastyczny bywa świat Supermana, ale zarazem podkreśla brak spójnego tonu: czytelnik przeskakuje od horroru do romansu bez narracyjnego pomostu, co wzmacnia poczucie rozproszenia całego tomu.

Najbardziej uderzający w drugim tomie Action Comics jest brak samego Clarka Kenta, obecnego raczej jako cień, symbol niż bohater akcji. Centrum mitu zostaje puste, a narracja przesuwa się na „spadkobierców”. Supergirl w ujęciu Wattersa dźwiga traumę zniszczenia Kryptona i Argo – jej wyprawa do piekła ujawnia, że cyniczna maska pęka, gdy konfrontuje się z własną bezradnością. Jon Kent pojawia się w historii, która ma pokazać queerową codzienność i jego relację z Jayem, lecz sprowadzenie opowieści do melodramatycznych gestów spłaszcza potencjał tej postaci. Kenan Kong – chiński Superman Gene’a Luena Yanga – staje się z kolei figurą migranta, który w imię przyjaźni musi poświęcić część własnej tożsamości, by ocalić innych. Najciekawszy wątek dotyczy jednak Super-Twins: dzieci urodzonych w piekle Warworld, które wciąż noszą w sobie piętno niewolnictwa i przemocy. Ich koszmary to metafora PTSD i niepewności, czy trauma pozwoli im kiedykolwiek dorosnąć. Tom redefiniuje mit Supermana nie jako historię jednostki-mesjasza, lecz rodziny ocalonych, których łączy doświadczenie straty i poszukiwanie nowego domu.

Wątki koszmarów w Knight Terrors działają jak zwierciadła lęków bohaterów. Otho boi się utraty brata, co odsłania jej opiekuńczą rolę i napięcie między dzieciństwem a odpowiedzialnością. Osul zmaga się z poczuciem obcości wobec samego siebie jako avatar Orgluna nie ma pewności, czy jest jeszcze indywidualną osobą. To klasyczny obraz PTSD, w którym trauma kolonizuje tożsamość. Cyborg Superman przeżywa własny koszmar: odrzucenie przez ukochaną żonę, co pokazuje, że jego obsesyjna zemsta wobec Clarka jest zakorzeniona w najprostszym ludzkim lęku przed utratą miłości. Kara Zor-El, zwykle maskująca ból cynizmem, w piekle traci tę powłokę – ujawniając kruchość i ciągłe poczucie bycia ocaleńcem z katastrofy. Nawet Jon Kent, w scenie rozmowy z Lois, zaskakuje emocjonalnym chłodem – wyrzutem o dzieciństwo w niewoli. Psychologia postaci zostaje więc wpisana w horror, który nie jest dekoracją, lecz narzędziem ukazywania traumatycznego realizmu Super-Family.

Odbiór tomu jest ambiwalentny. Z jednej strony warte docenienia jest to, że DC zebrało historie, które mogłyby zginąć w natłoku eventów – dzięki temu można prześledzić rozwój postaci pobocznych, zwłaszcza Super-Bliźniąt czy Kenana Konga. Pochwały zbierają także horrorowe segmenty Johnsona i Wattersa, które odważnie eksperymentują z konwencją superhero. Z drugiej strony zbiór może powodować silne frustracje fanów Supermana: brak Clarka jako aktywnego bohatera sprawia, że Action Comics traci tożsamość, a antologiczna formuła rozbija ciągłość narracyjną. Krytycy wskazują, że tom odstrasza nowych czytelników – obiecuje opowieść o Człowieku ze Stali, a oferuje rozproszony kalejdoskop postaci. W efekcie komiks postrzegany jest jako wydawnicza proteza: wartościowa archiwalnie, ale niesatysfakcjonująca fabularnie.

Do piekła i z powrotem jawi się jako tom przejściowy, bardziej zapis eksperymentów redakcyjnych niż pełnoprawna opowieść. Najsilniejsze momenty to horrorowe koszmary Super-Twins i dramat Kenana Konga, które udowadniają, że mit Supermana można reinterpretować przez pryzmat traumy i migracji. Najsłabsze – powierzchowny romans Jona i Jaya czy marginalizacja Clarka osłabiają jednak siłę tomu. W efekcie dostajemy obraz Super-Family jako wspólnoty ocaleńców, poszukujących tożsamości w świecie bez wyraźnego centrum. Superman, symbolicznie obecny, lecz fizycznie nieobecny, staje się znakiem kryzysu mitu w epoce „Dawn of DC”: wciąż potrzebnego, lecz poddanego rewizji i rozproszeniu.

 

Tytuł: Superman. Action Comics tom 2: Do piekła i z powrotem

  • Scenariusz: Dan Watters, Phillip Kennedy Johnson, Gene Luen Yang
  • Rysunki: Eddy Barrows, Mico Suayan, Viktor Bogdanović
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 13.05.2025 r.
  • Tłumaczenie: Jakub Syty
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Format: 167x255 mm
  • Stron: 156
  • ISBN: 9788328173040
  • Cena: 59,99 zł

    Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji


comments powered by Disqus