„Krew barbarzyńcy” - recenzja

Autor: Marek Poszepszyński Redaktor: Motyl

Dodane: 05-02-2024 22:53 ()


Od momentu, gdy postać Conana Barbarzyńcy stała się częścią domeny publicznej, różnego rodzaju wydawnictwa i wytwórnie starają się opowiedzieć swoje własne historie o Cymeryjczyku. W zalewie popkulturowej tandety, tanich przykładów z kapitalistycznego przybytku można od czasu do czasu odnaleźć diament, jakim jest opowieść El Torresa.

„Krew barbarzyńcy” to jednocześnie list miłosny w formie komiksu do twórczości Roberta Ervina Howarda, ale też błyskotliwy komentarz do kulis tworzenia historii pisanej przez duże „H”. Między wierszami odnajdziemy również zgryźliwy komentarz do funkcjonowania kulturalnej machiny pop.

Torres w omawianym komiksie przedstawia autorską wariację na temat końca legendy Conana. I tutaj pojawia się pierwsze zaskoczenie, albowiem Conanów jest dwóch. Syn legendarnego wojownika pragnie przejąć schedę po ojcu, realizując przy tym własne prerogatywy i ambicje.

W tym konflikcie starego i nowego tli się atmosfera czarnej magii i złowróżbnej, samospełniającej się przepowiedni. Niewolnica Ramla potrafi odgadnąć przyszłość, ale jednocześnie jest przepełniona resentymentem za uratowanie życia. Jak się okazuje, przełamało to naturalny cykl rozwoju zdarzeń, którego już nie da się odwrócić.

Każdy fan klasycznych opowieści o Conanie zakocha się w „Krwi barbarzyńcy”. Jest to wszakże ociekająca mrokiem i testosteronem opowieść o brutalizmie powszedniości, o próbie pozostawienia po sobie znaczącej zmiany w gnijącym od środka świecie. To także angażujący komiks z fenomenalne rozpisanymi akcentami w relacjach ojciec-syn. Na to wszystko nakładają się ponadczasowe tarcia na linii postępu i tytułowego barbarzyństwa, napędzające zwrotnice dziejów.

Oprócz tendencji awanturniczej, jedynej w swoim rodzaju przygody, a także tajemniczości otrzymujemy powieść graficzną dającą odbiorcom wiele do myślenia. Po jej lekturze trudno bowiem będzie przyglądać się Conanowi wyłącznie jako wojownikowi o woli mocy. Częściej pomyślimy o nim jako o nieszczęśniku, któremu nikt nie chce dać spokoju. Nie tyczy się to wyłącznie bohaterów niniejszego komiksów, ale również nas, czytelników, oczekujących od takich komiksów chleba i igrzysk. W krzywym zwierciadle namiętności, ambicji oraz nieuchronności losu możemy bowiem dostrzec nasze niezdrowe parcie do agresji, przemocy. Realizowania najbardziej pierwotnych impulsów. Piękny hołd, ale również błyskotliwa refleksja na temat powrotu do tego samego. Zaklęcia w kręgu, z którego ucieczka jest niemożliwa.

 

Tytuł: Krew barbarzyńcy

  • Scenariusz: El Torres
  • Rysunki: Joe Bocardo
  • Wydawnictwo: Mandioca
  • Data wydania: 25.04.23 r.
  • Tłumaczenie: Jakub Jankowski
  • Druk: kolor
  • Oprawa: twarda
  • Format: 170x260 mm
  • Stron: 128
  • ISBN: 9788396483553
  • Cena: 95 zł

Dziękujemy wydawnictwu Mandioca za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus