„Yesterday” - recenzja
Dodane: 25-07-2019 11:19 ()
Co by było, gdyby jeden z popkulturowych fenomenów nagle został wymazany z kart historii? Brzmi to niczym czysta abstrakcja, ale taki właśnie zamysł przyświecał Danny’emu Boyle’owi przy tworzeniu obrazu Yesterday.
Tytuł sugeruje jasno – mamy do czynienia z hołdem poświęconym The Beatles, ale takim trochę niecodziennym. Oto bowiem grający od lat, ale nie odnoszący sukcesów muzyk Jack Malik ulega niegroźnemu wypadkowi rowerowemu. W chwili tego wydarzenia Ziemię przez moment spowiły całkowite ciemności. Wtedy wówczas dokonała się rzecz niesamowita. Świat zapomniał o Beatlesach. Cały świat? Nie. Malik wciąż pamięta piosenki „Czwórki z Liverpoolu”, a nawet stara się je śpiewać w towarzystwie znajomych. Okazuje się, że grane przez niego kawałki szybko zyskują poklask wśród słuchaczy. I tak z podrzędnego festiwalowego grajka Malik staje się wschodzącą gwiazdą, przed którą rysuje się wielka kariera. Czy piosenkarz przezwycięży swoje obawy i zostanie największym wokalistą w historii, czy zawalczy o miłość, której do tej pory nie zauważał?
Yesterday to przyjemne romantyczne filmidło z muzyką Beatlesów w tle. Historia jest wprawdzie pretekstowa, ale skupia się na pokazaniu, jak w dobie internetu i zmieniających się trendów można wykreować gwiazdę, mając do dyspozycji fantastyczny materiał. Bo takim niewątpliwie są piosenki legendarnych The Beatles. Jednak to nie ścieżki kariery są tutaj najważniejsze, one odgrywają poślednią rolę w kreowaniu Malika jako gwiazdy oraz człowieka mającego wpływ na popkulturę. Ważniejszym elementem jest jego wieloletnia znajomość z bliską przyjaciółką i menedżerką Ellie. Malik nie zdaje sobie sprawy, że dziewczyna się w nim podkochuje, traktując ją dość protekcjonalnie i nie umiejąc wybrać. Czy poszukuje szczęścia z oddaną kobietą u boku, czy woli blichtr, sławę i szeroki potok pieniędzy? Bo ciśnienie wywołane jego zawrotnie szybko rozwijającą się karierą muzyczną również zaczyna doskwierać Malikowi. Śpiewanie piosenek Beatlesów to jedno, a oszukiwanie wszystkich to drugie. Chłopak zaczyna mieć coraz większe opory, a sumienie nie przestaje dawać o sobie znać.
Film Danny’ego Boyle’a skrzy się inteligentnym humorem, ale przede wszystkim daje fantastyczne widowisko z nową interpretacją przebojów „Czwórki z Liverpoolu”. Lekkości i wrażliwości opowieści nadają przede wszystkim kreacje aktorskie. W roli Malika, nieśmiałego, acz utalentowanego chłopaka odnajduje się Himesh Patel, a partneruje mu nie mniej brawurowa Lili James w roli Ellie. Między nimi rysuje się ciekawa relacja, może nie w pełni opierająca się na chemii, ale na tyle autentyczna, że widz wierzy w ich romantyczną historię. Dla fanów Eda Sheerana wokalista zaliczył całkiem udany występ, a Kate McKinnon w swoim stylu nadała komedii głupkowatego humoru. Wszystko jednak w granicach rozsądku i dobrego smaku.
Yesterday to swoisty hołd złożony The Beatles, ale też ciepła i sprawnie rozpisana romantyczna fabuła. Film Danny’ego Boyle’a zapewnia solidną rozrywkę, a przede wszystkim fantastyczną muzykę. Warto zaryzykować i przekonać się samemu.
Ocena: 7/10
Tytuł: Yesterday
Reżyseria: Danny Boyle
Scenariusz: Richard Curtis
Obsada:
- Himesh Patel
- Lily James
- Sophia Di Martino
- Ellise Chappell
- Meera Syal
- Harry Michell
- Vincent Franklin
- Joel Fry
Muzyka: Daniel Pemberton
Zdjęcia: Christopher Ross
Montaż: Jon Harris
Scenografia: Cathy Cosgrove
Czas trwania: 116 minut
comments powered by Disqus