„Nomen Omen” tom 1: „Całkowite zaćmienie serca” - recenzja

Autor: Dominika Malecka Redaktor: Motyl

Dodane: 29-03-2019 23:13 ()


Nomen Omen nie jest bynajmniej wariacją na temat książki Marty Kisiel, a nową propozycją od wydawnictwa Non Stop Comics. Pierwszy rzut oka na okładkę i wiemy już, że czeka nas intrygująca opowieść, a już na pewno taka, którą będziemy musieli rozwiązać wraz z główną bohaterką.

Jest nią Rebecca Kumar, przeciętna nastolatka dwóch kochających matek, która cierpi na achromatopsję, czyli świat widzi jedynie w czarno-białych barwach. Nie przeszkadza jej to cieszyć się życiem i korzystać z jego uroków. Do czasu jednak jak w ten poukładany i zdawałoby się zwyczajny żywot, nie wkradają się dziwne i przerażające wizję, a wraz z nimi osobnicy jakby wyrwani z innej bajki z wyrywaczem (dosłownie) ludzkich serc. Szczęśliwie dla niej nie wszyscy reprezentują siły ciemności, po stronie dziewczyny staje tajemniczy Fer – Strażnik Central Parku. To pod jego okiem Rebecca znajduje drogę do świata po drugiej stronie niczym Alicja, a jednocześnie nabiera wątpliwości dotyczących swojego pochodzenia.

Dzieło włoskich autorów nie grzeszy oryginalnością, patent z młodą dziewczyną odkrywającą w sobie magiczną moc, a właściwie należałoby powiedzieć czarownicą, która trafia w tryby wielkiej machiny działającej od tysiącleci, to nie jest nic nowego. Jednakże pomysł wyjściowy oscylujący wokół ślepoty barwnej Becky i związane z tym późniejsze wyjaśnienie to najciekawszy aspekt tej opowieści. Opowieści, która na razie jest w fazie wprowadzenia, czyli można liczyć na jej ciekawe rozwinięcie. Nawet ten mocno wysłużony rekwizyt magicznej fantasy przywołany na potrzeby tej fabuły w rękach sprawnego gawędziarza okaże się przykuwającą uwagę historią.

Nomen Omen jest taki po części, gdyż cała magiczna otoczka i postaci z nią związane budują napięcie i aurę niesamowitości typowe dla pozycji skierowanych do młodszej i żeńskiej części odbiorców. To grupa docelowa, która powinna znaleźć w tym tytule coś dla siebie. I ta część wypada intrygująco, że chce się czytać dalej. Estetyczny, ale nazbyt sterylny styl graficzny mający swoje korzenie w pozycjach mangowych może nieco odrzucić, ale udanie wpasowuje się w klimat młodzieżowej fantastyki popularnej przeznaczonej dla masowego odbiorcy. Innymi słowy, może nie jest nazbyt cukierkowo, a już na pewno w dużej mierze opowieść jest pozbawiona kolorów, ale łatwo odczuć, w jakiego czytelnika celują autorzy. Jedynym, by nie powiedzieć kluczowym mankamentem pierwszego tomu, jest część realistyczna – świat, w którym Becky funkcjonuje na początku wraz ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi. Wątek ów nie przykuwa uwagi i szybko spada na dalszy plan względem wprowadzenia do nieznanego, fantastycznego świata.

Nomen Omen zapowiada się na typową opowiastkę spod znaku młodzieżowej urban fantasy okraszoną dylematami młodej czarownicy, z eksperymentem w sferze graficznej albumu. Start może nie jest okazały, ale warto dać szansę, może w kolejnym tomie akcja nabierze rumieńców, a los dziewczyny da się połączyć z różnymi  nawiedzającymi ją wizjami. Non Stop Comics należy pochwalić za przybliżanie na naszym rynku projektów mniej znanych, ale perspektywicznych twórców.

 

Tytuł: Nomen Omen tom 1: Całkowite zaćmienie serca

  • Scenariusz: Jacopo Camagni
  • Rysunki: Marco B. Bucci
  • Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
  • Premiera: 27.03.2019 r. 
  • Wydawca: Non Stop Comics
  • ISBN: 978-83-8110-782-2
  • Oprawa: miękka
  • Ilość stron: 90
  • Format: 170x260
  • Cena: 40 zł

Komiks możecie kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics.

Galeria


comments powered by Disqus