„Nightwing” tom 3: „Nightwing musi umrzeć” - recenzja

Autor: Marcin Waincetel Redaktor: Motyl

Dodane: 18-11-2018 13:29 ()


Nightwing to heros, który działa w cieniu. I to nie tylko przez to, że taki – najczęściej – jest charakter podejmowanych przez niego misji, ale również z uwagi na dziedzictwo rodziny, do której należy. Bat-familii. W trzecim już albumie zbiorczym „Nightwing musi umrzeć” temat życia i ochrony najbliższych stanowi właściwie centralny motyw historii.

W opowieści pisanej przez Tima Seeleya („Grayson”, „New Exiles”, „Revival”) i rozrysowanej przez Javiera Fernandeza („Green Arrow”, „Detective Comics”) w życiu tytułowego bohatera dochodzi do zaskakujących przetasowań. Oto na horyzoncie pojawia się kobieta o imieniu Shawn Tsang. Spokojny żywot Graysona zostaje zmącony przez wspomnienia, a to dlatego, że Tsang to jego dawna miłość, która jeszcze do niedawna należała do przestępczego półświatka. Teraz okazuje się natomiast, że prawdopodobnie nosi w swoim łonie dziecko Nightwinga.

Seeley zadbał o to, aby emocjonalny wątek zyskał odpowiednio zarysowany wymiar dramatyczny. Bo gdy ma już dojść do spotkania dawnych kochanków, wówczas okazuje się, że dziewczyna zostaje uprowadzona przez złoczyńcę o imieniu Profesor Pyg. W zadanie odszukania Tsang nieoczekiwanie włącza się Damian Wayne, a więc Robin, który chce wyjaśnić, ba, rozstrzygnąć z Nightwingiem sprawę związaną z dziedzictwem Batmana. Zatem ojcostwo, rodzina, przywiązanie, definiowanie siebie, a także, rzecz jasna, walka o (prze)życie – oto tematy rozpisane na poszczególne wątki opowieści.

Mroczna, niejednoznaczna nastrojowość towarzyszy podczas lektury albumu. W interesujący sposób przedstawiono też kontrastujące charaktery Nightwinga oraz młodego Robina, dzięki czemu dwójka herosów ma szansę na to, aby zobaczyć się w – pewnym sensie – superbohaterskim odbiciu. Widać wyraźnie, że życie każdego z nich (w różny sposób) naznaczone jest przez obecność Mrocznego Rycerza. Jednak teraz to oni muszą stanąć do samodzielnej walki ze złem i występkiem, które w tym tomie uobecniły się za sprawą nie tylko Pyga, ale również Simona Hurta oraz… Deathwinga.

Dynamiczna kreska Fernandeza w żywiołowy sposób obrazuje mroczną stronę metropolii. Jego styl to zaskakujące połączenie kadrów rodem z filmów sensacyjnych, w których zaakcentowane są też elementy mogące przywodzić na myśl konwencję neo-noir. I to całkiem dosłownie, bo neonowa (a równocześnie mroczna) jest też kolorystyka opowieści. Nieoczywiste, wizualnie ciekawe doświadczenie.

„Nightwing musi umrzeć” to lektura, która stanowi interesujące spojrzenie na obraz kształtującego się (na nowo) herosa. Ryzykującego życie… w imię życia. Wartka, sprawnie prowadzona akcja, dobrze zniuansowane rozważania moralne i kilka dobrze napisanych plot-twistów gwarantują satysfakcjonującą, choć niezobowiązującą rozrywkę. W całości znalazł się również krótki, ale za to ciekawy crossover przygód Nightwinga oraz Wally’ego Westa w kostiumie Flasha.

 

Tytuł: Nightwing tom 3: Nightwing musi umrzeć

  • Scenariusz: Tim Seeley
  • Rysunki: Javier Fernández
  • Tusz: Chris Sotomayor
  • Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
  • Wydawca: Egmont
  • Data wydania: 17.10.2018 r.
  • Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
  • Druk: kolor
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Format: 165x255 mm
  • Stron: 132
  • Cena: 39,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus