"Monument 14" tom 2: „Niebo w ogniu” - recenzja
Dodane: 04-10-2014 22:33 ()
Na co dzień o tym nie myślimy, ale prawda jest taka, że zostaliśmy rozpieszczeni i wydelikaceni przez cywilizację. Wszystko, czego potrzebujemy, mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki – jedzenie, wodę, ubranie, leki, rozrywkę.... Mamy też względne poczucie bezpieczeństwa – no, w większości krajów. Co więc stanie się, gdy owo bezpieczeństwo zostanie nam odebrane? Amerykanie poczuli to podczas ataku na WTC i od tej pory nic już nie jest dla nich takie samo. Widać to też w literaturze. W pewnym sensie „Monument 14” jest odpowiedzią na 11 września – sednem tej powieści jest poczucie bezpieczeństwa w poukładanym świecie, który uległ nagłej katastrofie, niwecząc tę ułudę.
Grupa nastolatków i małych dzieci nadal jest bezpiecznie zamknięta w hipermarkecie Greenway. Centrum handlowe ma własny system zasilania, zapasy wody i żywności oraz oczyszczacze powietrza. To ważne, gdyż na zewnątrz wciąż wisi chmura zabójczych chemikaliów. Mimo to część uwięzionych decyduje się uruchomić uszkodzony autobus i wyruszyć do Denver. Chcą tam znaleźć pomoc, a przede wszystkim poszukać szpitala dla rannego chłopca. W hipermarkecie zostają tylko ci, co mają grupę krwi 0. Na nich związki chemiczne, które wydostały się ze zburzonego przy trzęsieniu ziemi laboratorium, działają najsilniej, zaburzając ich świadomość i pobudzając agresję. Grupę 0 ma Dean, Astrid oraz trójka najmłodszych dzieci.
Wyprawa, która ma przynieść ratunek, kończy się fiaskiem. Autobus zostaje napadnięty przez grupę kadetów z Akademii Wojskowej, którzy po katastrofie zorganizowali się w bandę rabusiów. Jedno ze spanikowanych dzieci zdradza napastnikom położenie zbawczego azylu, pełnego czystego powietrza i bezcennych w tej sytuacji zapasów. Teraz Dean będzie musiał znaleźć sposób, bo obronić ciężarną Astrid i troje maluchów przed pozbawionymi hamulców moralnych byłymi kandydatami na żołnierzy Stanów Zjednoczonych....
W drugim tomie cyklu „Monument 14” czytelnik ma okazję śledzić nawiązującą się między nieśmiałym molem książkowym Deanem a czirliderką Astrid nić porozumienia. Nieco wbrew własnej woli dziewczyna, dotąd zakochana w przystojnym i pewnym siebie Jake'u, zaczyna dostrzegać zalety mało atrakcyjnego fizycznie chłopca, z którym musi jakoś współpracować dla wspólnego dobra. Owszem, to trochę oklepane, że najbardziej wartościowy w chwili kryzysu okazuje się ktoś dotąd lekceważony, ale takie właśnie jest życie, nie tylko w książkach. W „Monument 14” i tak jest zaskakująco mało typowo amerykańskiego hurapatriotyzmu. Jest za to krytyka nieliczenia się z ludźmi przy ustalaniu planów obrony kraju, przed prawdziwym lub wydumanym niebezpieczeństwem i ostrzeżenie przed zbytnim uzależnieniem współczesnej ludzkości od wytworów techniki, w tym Internetu.
Druga część cyklu, „Niebo w ogniu”, jest w mojej opinii nieco słabsza niż pierwsza, a na pewno dużo bardziej nieprzyjemna w odbiorze. Nie zmienia to faktu, że powieść jest bardzo ciekawa. Emmy Laybourne ma świetne, lekkie pióro i może poszczycić się profesjonalnym warsztatem literackim. Umie stworzyć pełne życia postacie i skonstruować zgrabną fabułę, zachęcającą wręcz do sięgnięcia po inne jej książki. Jeśli chodzi o mnie, to z niecierpliwością czekam na trzeci tom cyklu „Monument 14”, ale przeczytam też każdą inną jej książkę. Warto dodać, że wydawnictwo REBIS zadbało o bardzo elegancką, dopracowaną oprawę serii. Wziąć do ręki taką książkę to prawdziwa przyjemność dla konesera, a cena wcale nie jest wygórowana.
Tytuł: „Niebo w ogniu”
- Cykl: „Monument 14”
- Autor: Emmy Laybourne
- Gatunek: katastroficzna SF
- Język oryginału: angielski
- Przekład: Maria Smulewska
- Okładka: miękka ze skrzydełkami
- Ilość stron: 264
- Rok wydania: 2014
- Wydawnictwo: REBIS
- Cena: 29.90 PLN
Dziękujemy Wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
comments powered by Disqus