„Katanga” tom 3: „Rozproszenie” - recenzja

Autor: Jarosław Drożdżewski Redaktor: Motyl

Dodane: 26-02-2020 20:43 ()


„Rozproszenie” - taki tytuł nosi trzeci i zarazem ostatni tom komiksowej trylogii „Katanga” autorstwa Fabiena Nury'ego i Sylvaina Vallee. Ta mini seria ukazała się w Polsce nakładem Taurus Media i choć specjalnie głośno o niej nie było, to przyznać trzeba, że zyskała sobie wśród czytelników uznanie, a i recenzje były pozytywne. Dwie pierwsze odsłony tego komiksu chwaliliśmy wcześniej na łamach Paradoksu, jak zatem wypadł wielki finał?

Zanim jednak do tego przejdziemy, należałoby przypomnieć, z czym potencjalny czytelnik będzie miał do czynienia. Tytułowa Katanga to region w Afryce. Region wyróżniający się bogatymi zasobami surowców - w tym tych najbardziej pożądanych - oraz tym, że po pozostawieniu jej na pastwę losu przez dotychczasowych kolonistów Belgów ogłosił niepodległość. Ta trwała niezbyt długo, a w samej Katandze pojawił się chaos. Do Afryki zjechały się wojska ONZ, najemnicy, gangsterzy, a politycy rozgrywali swoje brudne gry. I właśnie o tym opowiada komiks. Przez pierwsze dwa tomy obserwujemy, jak fikcja miesza się z rzeczywistością, jak walka o diamenty zabiera kolejne ofiary, jak seks i szantaż stają się bronią w rękach zakłamanych polityków. „Katanga” od początku była komiksem bezwzględnym, brutalnym i pełnym akcji.

Nie inaczej jest też w finale, a niejako kwintesencją tego jest początkowa, trwająca aż dziesięć stron scena. Scena, w której jedna z bohaterek, wykorzystując seks i swoje ciało, stara się ugrać dla siebie to, czego chce. W ciągu tych kilku stron dzieje się naprawdę dużo, nie tylko poznajemy losy bohaterów, ale też zbudowana jest cała atmosfera, która towarzyszy nam już do końca albumu. Nie ma w nim miejsca na półśrodki, tu każde zagranie jest robione z myślą o ostatecznym zwycięstwie i nieważne ile trupów po drodze się pojawi. Liczy się tylko wygrany. Ta początkowo, przepełniona erotyzmem i bezwzględnością scena staje się więc najlepszym podsumowaniem tej trylogii. Wywołuje ona zresztą u czytelnika pewną konsternację i dwojakie uczucia. Z jednej strony rysownik ukazuje piękno kobiety, dla której ciało jest narzędziem i duszne erotyczne napięcie, a z drugiej pokazany jest sprośny - żeby nie napisać obleśny - facet, który czerpie korzyści z sytuacji, w której się znalazł. Dwa przeciwstawne odczucia, które pokazują, jak dobra jest ta scena.

Nury i Vallee stworzyli wyborne podsumowanie dwóch pierwszych odsłon. Finał jest taki, jakiego wymagamy od wszelkich historii, których motorem napędowym jest akcja. Wybuchy, pojedynki, morderstwa, zwroty akcji i sukcesywnie rozwiązywane tajemnice - wszystko to w „Rozproszeniu” czytelnik znajdzie. Wszystko to sprawia też, że jest to zakończenie, na które seria ta zasłużyła. Finał historii jest z jednej strony pełen dramaturgii, a z drugiej przepełniony dynamiką i akcją, przez co nie sposób się tu nawet przez chwilę nudzić. Cały czas należy też pamiętać, jak bezwzględny i przepełniony brutalnością jest to komiks, więc jeszcze przed lekturą możecie być pewni, że nie każdy z bohaterów dotrwa do napisów końcowych. W „Katandze” nie ma bowiem miejsca na półśrodki. Tutaj wszystko jest brudne, chciwe i bez zasad, a jednym wyznacznikiem jest bogactwo - głównie pod postacią diamentów.

Co ciekawe trzeci tom historii w pewien sposób zaskakuje również graficznie. To od początku był komiks narysowany bardzo poprawnie, natomiast „Rozproszenie” tę poprzeczkę jeszcze podnosi. Poszczególne kadry są bardzo dopracowane, sugestywne i realistyczne. Część scen może się wręcz wydać w pewien sposób szokująca, ale są to plansze z najwyżej półki.

Czytelnikom życzyć należy, aby wszystkie serie miały tak mocne zakończenia, jak mamy do czynienia tutaj. Dynamiczna, przepełniona akcją i emocjami ostatnia odsłona jest kwintesencją tej opowieści. Jeśli więc czytaliście poprzednie dwie części, to przy lekturze finału na pewno się nie zawiedziecie. Jeśli natomiast „Katanga” jest dla was tytułem nieznanym, to właśnie zyskujecie kolejny powodów do tego, aby jak najszybciej ten brak nadrobić. Z pewnością seks, brutalność, akcja, dramaturgia i postacie z krwi i kości są najlepszymi powodami ku temu, aby zasiąść do lektury „Katangi". Dziś, gdy na rynku dostępna jest już całość, jest to tym bardziej godne polecenia.

 

Tytuł: „Katanga” tom 3: „Rozproszenie”

  • Scenariusz: Fabien Nury
  • Rysunek: Sylvain Vallee
  • Kolor: Jean Bastide
  • Tłumaczenie: Jakub Syty
  • Polska premiera: 04.02.2020 r.
  • Wydawca oryginalny: Dargaud
  • Liczba stron: 64
  • Format: 215x290 mm
  • Oprawa: twarda
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Wydanie: I
  • Cena: 60 zł 

Dziękujemy wydawnictwu Taurus Media za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus