Login:

Hasło:

 autologowanie


rejestracja
zapomniałeś hasła?
Wyniki konkursu "Mroczny Darda na Mikołajki"

Niniejszym publikujemy wyniki konkursu "Mroczny Darda na Mikołajki".więcej...


Konkurs "Valerian pod choinkę"

Serwis Paradoks oraz wydawnictwo Taurus Media, z okazji premiery komiksu "Valerian", zapraszają do udziału w konkursie.więcej...


Kliknij, aby przej do Paradoksowego Kalendarium Konwentowego
Widok: treść | komentarze
"Pachnidło" - recenzja
Dodano: 18-01-2007 11:01
Odsłon: 4848
Autor: Motyl
Redaktor: Motyl
 

Autor „Pachnidła", Patrick Süskind spędził pięć lat pracując nad swoim dziełem. Tom Tykwer, reżyser bestsellera poświęcił trzy lata na przeniesienie książki na ekran. W możliwość ekranizacji „Pachnidła" powątpiewali tacy reżyserzy jak Ridley Scott czy Tim Burton. Tykwer nie tylko nie przestraszył się ulotnego świata zapachów, ale w wyśmienity sposób ukazał owy świat oczami Grenouille'a. W ten sposób powstała najdroższa niemiecka produkcja, warta bagatela 48 milionów euro, historia pewnego mordercy. 

Jan Baptysta Grenouille urodził się na targu rybnym pośród smrodu ryb, trupów i innych odorów XVIII-wiecznego Paryża. Gdyby nie wola życia zapewne skończyłby jak poprzednie noworodki, zakopane wraz z odpadkami lub spuszczone do Sekwany. Pierwszy głos Grenouille'a był ostatnim dla jego matki, która za próbę dzieciobójstwa skończyła swój żywot na szafocie. Już w młodości Grenouille wykazał się niezwykłymi, olfaktorycznymi zdolnościami. Jednych  przerażał, dla innych okazał się łaską bożą. Wychowywał się samotnie z dala od rówieśników, cały czas doskonaląc zmysł powonienia. Gdy nadarzyła się okazja, zaintrygował swoim zachowaniem Giuseppe Baldiniego - niegdyś znakomitego perfumiarza. Pod okiem starego mistrza, Grenouille rozpoczął dążenia do wysublimowania zapachu idealnego. Po nieudanych próbach z destylacją szkła, miedzi oraz innych przedmiotów, postanowił udać się do Grasse, niekwestionowanej stolicy zapachu.

Tykwer pieczołowicie zadbał o najdrobniejsze szczegóły opowiadanej historii. Mimo, że bardzo przypomina ona literacki pierwowzór, film nie dłuży się, cały czas z zainteresowaniem śledzimy losy bohatera. Grenouille jest prawdziwym artystą w swoim fachu, artystą, który posunie się do morderstwa, aby osiągnąć zamierzony cel. Widząc jego występki, widz mimo wszystko, opowiada się po jego stronie. Grenouille nie zaznał w dzieciństwie miłości, więc sam nie potrafi kochać. Całkowicie wyizolowany od świata zewnętrznego postrzega go w jedyny możliwy dla siebie sposób. Czyni to poprzez zapach, ulotną woń, którą stara się zastępować uczucie. Sam nie posiadając zapachu, pragnie go pozyskać i utrwalić, stworzyć doskonałe pachnidło. Niezwykły dar, iście boska moc kreacji w połączeniu z obsesyjnym dążeniem do doskonałości może prowadzić jedynie do samozagłady. Jednak Grenouille za późno orientuje się w swoim działaniu. Za własną pychę i zarozumiałość przyjdzie mu zapłacić najwyższą cenę.

W obrazie można doszukać się drobnych nieścisłości wobec treści książki, jednak nie przeszkadzają one w odbiorze filmu. Fabuła jest płynna, zawiera kluczowe elementy powieści Süskinda. Sugestywny świat zapachów Tykwer ujął poprzez umiejętne kadrowanie, zbliżenia kamery, czy nastrojową muzykę (którą współkomponował). Reżyser skorzystał z niekonwencjonalnej metody montażu, serwując widzowi spowolnienia akcji w kulminacyjnych momentach, co zazwyczaj jest domeną kina sensacyjnego. Zastosował genialną zabawę paletą barw. Dla ukazania brudu i smrodu Paryża posłużył się wizją niemieckiego ekspresjonizmu, ukazując stolicę Francji w kontraście szarości, pozbawioną jakichkolwiek norm estetycznych. Na drugim biegunie postawił miasteczko Grasse, pełne ciepłych i malowniczych kolorów, których przykładem są urzekające pola lawendy, czy wspaniała posiadłość Richisa.

Świat zapachów nie istniałby bez Grenouille'a, w rolę którego brawurowo wcielił się Ben Whishaw. Do tej postaci potrzebny był aktor niepozorny, który potrafiłby własną grą jak najbardziej uwiarygodnić bohatera z kart powieści. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Twórca „Nieba" nie pozostawił jednak Whishawa bez jakiejkolwiek „opieki". W sukurs młodemu aktorowi idą weterani kina - Dustin Hoffman oraz Alan Rickman. Szczególnie warto zwrócić uwagę na Baldiniego, postać nieco cyniczną, którą wspaniale potrafił ożywić Hoffman (świetna rola w dorobku tego aktora). Natomiast Rickman zagrał ojca Laury, ostatniej ofiary Grenouille.

„Pachnidło" warto polecić zarówno czytelnikom powieści jak również tym, którzy nie mieli jeszcze okazji jej przeczytać. Tykwer wywiązał się ze swojego zadania znakomicie. Zekranizował powieść uważaną przez wielu za niemożliwą do przełożenia na język filmu. Zrobił to z wielką pasją, zachowując przy tym niezwykłą wymowę dzieła Süskinda.

 

Tytuł: "Perfume: The Story of a Murderer"

Gatunek: Dramat

Reżyseria:  Tom Tykwer

Scenariusz:  Tom Tykwer, Andrew Birkin, Bernd Eichinger

Na podstawie książki:  Patrick Süskind

Obsada: Ben Whishaw, Dustin Hoffman, Alan Rickman,

Rachel Hurd-Wood

Narrator: John Hurt

Muzyka: Reinhold Heil, Johnny Klimek, Tom Tykwer

Montaż: Alexander Berner   

Scenografia: Uli Hanisch   

Kostiumy: Pierre-Yves Gayraud  

Czas trwania: 147 minut

Średnia ocena: 4.22 (9 głosów)


Dąbi (ocenił(a) na 2)(20-01-2007 16:12)
Średnia była mocno powyżej 4 ;) A biorąc pod uwagę ocenę własną inne musiały być w granicach maxa

Recenzja ok ale za spoilery obciałem 2 oceny w dol
Siman (ocenił(a) na 4)(20-01-2007 15:41)
Czemu? Recenzja może nie powala, ale na solidną 4 zasługuje.
Dąbi (ocenił(a) na 2)(19-01-2007 21:19)
Dziwne jest to, ze średnia ocen jest tak wysoka :|
Siman (ocenił(a) na 4)(19-01-2007 17:27)
Pachnidło jest dość naturalistyczne, szczególnie przy scenach w Paryżu, ale odrażającym bym go na pewno nie nazwał. Znalazłyby się pewnie ze dwa-trzy momenty, kiedy się wzdrygnąłem, ale chociażby sceny morderstwa i przerabiania na perfumy nie miały w sobie nic z ohydności. Ponadto trzeba pochwalić Tykwera, bo udała mu się sztuka niezwykła - w trakcie seansu czułem autentyczne zrozumienie dla czynów Grenouille i w ogóle dla niego samego, co jest sporą sztuką, zważywszy, że traktował swoje ofiary wyłącznie jako składniki do perfum i jest to w filmie kilkukrotnie podkreślane.
GONZO (ocenił(a) na 4)(19-01-2007 12:49)
Do "Medalionów"? Dziwne porównanie.
Co do zwłok, to wyglądają lepiej, niż niektórzy żyjący mieszkańcy ;) Ten film nie straszy. Nie ma tam krwawych scen, ani "flaków". A zwłoki nie są "przerabiane". To nie ta metoda.
taka_jedna(19-01-2007 05:23)
dodam jeszcze, że film porównywano do 'Medalionów' Zofii Nałkowskiej, czy rzeczywiście jest aż tak drastyczny?
taka_jedna(19-01-2007 03:52)
mam pytanie do osób, które widziały film, czy jest on bardzo odrażający, odpychający, ohydny? chodzi mi głównie o sceny z przerabianiem zwłok na perfumy, czy jest ich dużo i czy są bardzo paskudne? screeny w sieci wyglądały mało ciekawie, zastanawiam się czy pójść na ten film, a nie przepadam za epatowaniem paskudztwem
Denair (ocenił(a) na 2)(18-01-2007 21:40)
cienizna... za dużo sp... :|
Dąbi (ocenił(a) na 2)(18-01-2007 19:35)
Cholera można było choć troszkę coś ostrzec czytelnika na wstępnie przed spoilerami które są w tej recenzji

:|
Kuna (ocenił(a) na 3)(18-01-2007 12:35)
Dla osób, które nie czytały książki:

Uwaga, spojlery!
grafika: Fedor i Kuna