„Batman Arkham. Clayface” - recenzja

Autor: Jacek Szeląg Redaktor: Redakcja

Dodane: 22-10-2026 21:08 ()


Seria „Batman Arkham” to przewodnik po galerii łotrów Mrocznego Rycerza. Każdy tom przedstawia innego przeciwnika Batmana, zbierając historie z różnych dekad. „Batman Arkham: Clayface” nie jest więc albumem z jedną zamkniętą fabułą, lecz antologią ukazującą ewolucję jednego z najbardziej niezwykłych mieszkańców Gotham City. Wśród autorów zebranych opowieści znaleźli się między innymi Bill Finger, Len Wein, Mike W. Barr, Ed Brubaker, Darwyn Cooke i Mike Mignola.

Clayface nigdy nie należał do najpopularniejszych przeciwników Batmana, ustępując miejsca Jokerowi, Dwóm Twarzom czy Riddlerowi. To jednak postać wyjątkowo interesująca, ponieważ pod tym pseudonimem kryje się kilka osób, między innymi Basil Karlo, Matt Hagen i Preston Payne. Każda z nich ma własną historię, motywacje i przekleństwo. Dzięki temu album oferuje znacznie więcej niż kolekcję pojedynków z zamaskowanym złoczyńcą.

Pierwsze opowieści to podróż do początków superbohaterskiego komiksu. Debiut Basila Karlo w „Detective Comics #40” pokazuje, jak wyglądały historie o Batmanie w latach czterdziestych. Clayface był wówczas byłym aktorem filmów grozy, który przywdziewał kostium odgrywanej niegdyś postaci i dokonywał morderstw. Nie dysponował jeszcze nadnaturalnymi mocami, ale już wtedy wyróżniał się teatralnością i obsesją na punkcie własnej kariery.

Z czasem koncepcja bohatera ewoluowała. Matt Hagen, przemieniony w zmiennokształtną istotę wskutek kontaktu z tajemniczą substancją, stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych wersji Clayface’a. Jego zdolność przybierania różnych postaci otworzyła przed scenarzystami nowe możliwości, ale przyniosła też ważny temat: utratę tożsamości. Basil Karlo nie potrafi pogodzić się z utratą sławy, Matt Hagen traci człowieczeństwo, a Preston Payne staje się ofiarą własnych badań. Za każdym razem pod postacią potwora kryje się człowiek, który przestał być sobą.

Szczególnie dobrze wypadają historie z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, w których coraz śmielej wykorzystywano elementy horroru. Clayface potrafi ukrywać się w tłumie, podszywać pod innych i sprawiać, że Batman nie wie, komu może zaufać. Najlepsze opowieści budują napięcie nie tylko przez walkę, ale również atmosferę niepewności. Duże wrażenie robi historia Prestona Payne’a, tragicznej postaci, dla której fizyczny kontakt z innymi staje się śmiertelnie niebezpieczny. Jego przemiana skazuje go na samotność, czyniąc z niego kogoś więcej niż zwykłego superłotra.

Atutem albumu jest również różnorodność rysunków. Od prostych ilustracji złotej i srebrnej ery komiksu po bardziej ekspresyjne prace późniejszych twórców – każda epoka ma własny charakter. Szczególnie dobrze wypada Mike Mignola, którego gra światłem i cieniem idealnie pasuje do horrorowej natury Clayface’a. Darwyn Cooke z kolei udowadnia, jak wiele można osiągnąć dzięki wyrazistej stylizacji. Całość stanowi ciekawy przegląd zmian, jakie na przestrzeni dekad zachodziły w amerykańskim komiksie.

Nie wszystkie historie przetrwały próbę czasu. Najstarsze opowieści bywają naiwne, dialogi nadmiernie objaśniają fabułę, a wydarzenia rozwijają się w błyskawicznym tempie. Trzeba jednak pamiętać, że album ma pokazywać rozwój postaci, a nie tworzyć jednolitą historię według współczesnych standardów. Dobór materiału jest przemyślany, a Batman często schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca tragediom, obsesjom i przemianom kolejnych Clayface’ów.

„Batman Arkham. Clayface” pokazuje, jak wiele można wydobyć z pozornie drugoplanowego przeciwnika. Clayface bywa mordercą, potworem, ofiarą własnych błędów, a nawet postacią budzącą współczucie. Jego zmiennokształtność doskonale pasuje też do samego Gotham – miasta, które nieustannie przybiera nowe oblicza, od gotyckiego koszmaru po kryminał noir. To właśnie ta elastyczność sprawia, że bohater wciąż powraca w komiksach, animacjach i grach.

Nie każda opowieść zebrana w tomie zachwyca, ale jako całość antologia stanowi interesującą kronikę ewolucji jednego z najbardziej niedocenianych przeciwników Batmana. Dla fanów Mrocznego Rycerza to wartościowa lektura, a dla osób zainteresowanych historią amerykańskiego komiksu – okazja do prześledzenia zmian w sposobie opowiadania i rysowania. Pod warstwą gliny kryje się bowiem postać, która przez dekady wielokrotnie zmieniała twarz, nie tracąc swojego potencjału.

 

Tytuł: Batman Arkham. Clayface

  • Scenariusz: Bill Finger, Ed Brubaker, Len Wein, Mike W. Barr, John Layman, Doug Moench, Dan Raspler, Steve Purcell
  • Szkic i tusz: Bob Kane, Cliff Richards, Dick Giordano, Jerry Robinson, Jim Aparo, Keith Giffen, Kelley Jones, Marshall Rogers, Sheldon Moldoff, Darwn Cooke, Mike Mignola, J.H. Williams III, Tom Grummett
  • Tłumaczenie z języka angielskiego: Magda Gamrot
  • Wydawca wersji oryginalnej: DC Comics
  • Wydawca wersji polskiej: Egmont Polska
  • Data publikacji wersji polskiej: 23.09.2026 r.
  • Oprawa: twarda
  • Format: 170 x 260 mm
  • Druk: kolor
  • Papier: kredowy
  • Liczba stron: 320
  • Cena: 149,99 zł

                             Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus