„Pan Samochodzik”. Trylogia „Uroczysko” - recenzja
Dodane: 21-08-2026 20:12 ()
Pan Samochodzik jest jednym z tych bohaterów polskiej literatury, których nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Przygody Tomasza N.N. przez dziesięciolecia towarzyszyły kolejnym pokoleniom czytelników, zabierając ich w świat tajemnic, zagadek historycznych, archeologicznych odkryć i poszukiwania zaginionych skarbów. Zbigniew Nienacki stworzył bohatera, który potrafił łączyć wiedzę historyczną z detektywistyczną dociekliwością, a przy tym pokazał młodym odbiorcom, że historia wcale nie musi być nudna.
Nic więc dziwnego, że twórczość Nienackiego wciąż inspiruje kolejnych artystów. Jednym z nich jest Mieczysław Sarna, który postanowił przenieść na karty komiksu jedną z ciekawszych, a zarazem nieco zapomnianych powieści autora. Mowa o „Uroczysku”, książce wydanej po raz pierwszy w 1957 roku, która z czasem doczekała się również tytułu „Pan Samochodzik i święty relikwiarz”. Sarna zdecydował się powrócić do pierwotnego tytułu i przygotował trzytomową adaptację, na którą składają się albumy „Tajemnice kurhanu”, „Diabelskie sprawki” oraz „Skarby i sekrety”.
Sarna wybrał sobie jednak materiał wymagający. „Uroczysko” nie jest typową współczesną historią przygodową, w której akcja pędzi od jednej efektownej sceny do drugiej. Nienacki budował swoje opowieści poprzez rozmowy, opisy miejsc, informacje historyczne, obserwację bohaterów i stopniowe odkrywanie kolejnych elementów zagadki. Czytelnik musiał uzbroić się w cierpliwość i pozwolić autorowi prowadzić się przez fabułę.
Przeniesienie „Uroczyska” na język komiksu nie było więc łatwe. Komiks pozwala wiele rzeczy pokazać zamiast opisywać, wymaga odpowiedniego tempa, podziału planszy i umiejętnego wykorzystania obrazu. Sarna nie zdecydował się jednak na radykalne przekształcenie powieści. Jego ambicją było przede wszystkim zachowanie ducha literackiego pierwowzoru. W efekcie otrzymaliśmy adaptację niezwykle wierną Nienackiemu, momentami wręcz dosłowną.
Historia rozpoczyna się od pobytu Tomasza w miejscu prowadzonych prac archeologicznych. W centrum zainteresowania badaczy znajduje się tajemniczy kurhan, ale szybko okazuje się, że okolica skrywa znacznie więcej sekretów. Pojawia się legenda Kuwasy, miejscowego diabła, a racjonalna rzeczywistość zaczyna mieszać się z przesądami i miejscowymi podaniami. Kiedy z obozu archeologów zostają skradzione narzędzia, a na ich miejscu pojawiają się czaszka oraz wiadomość podpisana imieniem Kuwasy, wiadomo już, że nie mamy do czynienia ze zwykłym incydentem. Tomasz rozpoczyna własne dochodzenie, próbując ustalić, kto stoi za tajemniczymi wydarzeniami i dlaczego komuś tak bardzo zależy na przerwaniu prac archeologicznych. Z czasem zagadka komplikuje się, a tropy prowadzą zarówno w stronę historii, jak i współczesnych interesów osób związanych z uroczyskiem.
Największą zaletą tej historii jest to, że Nienacki nie podaje odpowiedzi na tacy. Czytelnik musi razem z bohaterem analizować wydarzenia i zastanawiać się, czy za wszystkim stoi człowiek, czy może rzeczywiście mamy do czynienia z czymś nadnaturalnym. Oczywiście wiemy, że Pan Samochodzik prędzej czy później znajdzie racjonalne wyjaśnienie, ale przez pewien czas możemy pozwolić sobie na odrobinę niepewności.
Sarna bardzo dobrze wykorzystuje tę atmosferę. W jego interpretacji „Uroczysko” jest przede wszystkim historią tajemnicy. Las, kurhan, archeologiczne wykopaliska, stare budowle i nocne wyprawy tworzą scenografię idealnie pasującą do opowieści Nienackiego. Szczególnie dobrze wypadają sceny rozgrywające się po zmroku. Latarki bohaterów przecinają ciemność i pozwalają dostrzec jedynie fragmenty otoczenia, podczas gdy reszta pozostaje ukryta w mroku.
W takich momentach najlepiej widać, że Sarna potrafi opowiadać obrazem. Nie potrzebuje spektakularnych efektów, aby stworzyć napięcie. Wystarczy odpowiednio zakomponowany kadr, gra światła i cienia oraz świadomość, że bohater znajduje się w miejscu, którego nie zna.
Jednocześnie sposób prowadzenia narracji może nie przypaść do gustu każdemu. Sarna zachował dużą ilość tekstu z literackiego pierwowzoru, przez co niektóre plansze są mocno wypełnione dialogami. W kilku miejscach można odnieść wrażenie, że komiks bardziej ilustruje powieść, niż w pełni wykorzystuje możliwości medium.
Nie traktowałbym tego jednak wyłącznie jako zarzutu. Wierność Nienackiemu jest jedną z największych wartości całego przedsięwzięcia. Sarna nie próbuje na siłę uwspółcześniać historii ani skracać jej do dynamicznej przygodówki. Zachowuje charakterystyczne rozmowy, opisy i rytm opowieści znany z książki. Można oczywiście zastanawiać się, czy nie należało odważniej przerobić materiału źródłowego. Komiks mógłby stać się bardziej dynamiczny i współczesny, ale jednocześnie mógłby stracić swój największy atut – atmosferę Nienackiego. Wybór Sarny wydaje się więc świadomy. Autor chciał przede wszystkim pokazać tę historię, a nie tworzyć jej całkowicie nową wersję.
Bardzo dobrze wypada również Tomasz. W późniejszych przygodach znamy go jako doświadczonego poszukiwacza skarbów i specjalistę od zagadek związanych z zabytkami. W „Uroczysku” bohater znajduje się dopiero na początku swojej drogi. Jest młodszy, mniej doświadczony i nie posiada jeszcze wszystkich cech, które z czasem uczynią z niego jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej literatury młodzieżowej. Dzięki temu Tomasz jest bardziej ludzki. Nie zna wszystkich odpowiedzi, musi zadawać pytania, obserwować i wyciągać wnioski. Popełnia błędy i czasami sam nie wie, dokąd zaprowadzą go kolejne tropy. Czytelnik może więc razem z nim odkrywać tajemnice.
Mieczysław Sarna jako rysownik postawił na realistyczną i szczegółową kreskę. Jego ilustracje mają przede wszystkim wiarygodnie przedstawiać świat, w którym rozgrywa się akcja. Dobrze prezentują się zarówno bohaterowie, jak i otaczająca ich przestrzeń. Ważne jest również to, że Sarna pamięta o realiach epoki. Samochody, ubrania, wyposażenie obozowiska czy sprzęt archeologów przypominają, że mamy do czynienia z rzeczywistością sprzed wielu dekad. Nie jest to współczesna Polska, w której wystarczy sięgnąć po telefon, aby sprawdzić dowolną informację w internecie. Tutaj wiedza wymaga poszukiwań, a tajemnica rzeczywiście może pozostać tajemnicą.
Ten aspekt komiksu szczególnie przypadnie do gustu starszym czytelnikom. „Uroczysko” jest nie tylko adaptacją powieści, lecz również swoistą podróżą w czasie. Sarna odtwarza świat Nienackiego bez prób jego uwspółcześniania. Dzięki temu można poczuć klimat dawnych książek przygodowych, w których wakacyjny wyjazd, wykopaliska archeologiczne czy przypadkowo odnaleziony przedmiot mogły stać się początkiem wielkiej przygody. Nie bez znaczenia jest także odwołanie do tradycji polskiego komiksu. W kresce Sarny można odnaleźć ducha klasycznych historii przygodowych. Nie jest to jednak zwykła próba kopiowania dawnych mistrzów. Autor wykorzystuje tę stylistykę jako punkt wyjścia do stworzenia własnej interpretacji świata Nienackiego.
Najlepiej wypadają plansze przedstawiające przyrodę i miejsca związane z archeologicznymi poszukiwaniami. Las, stare budowle, kurhan i obozowisko tworzą przekonujące tło dla wydarzeń. Nie są tylko dekoracją, lecz wpływają na atmosferę opowieści. Czytelnik może niemal poczuć wilgoć ziemi, chłód nocy i niepokój towarzyszący bohaterom podczas wypraw w nieznane.
Trylogia została podzielona na trzy części i taki układ wydaje się uzasadniony. „Tajemnice kurhanu” wprowadzają czytelnika w świat opowieści i przedstawiają podstawową zagadkę. „Diabelskie sprawki” rozwijają konflikt i zwiększają napięcie, natomiast „Skarby i sekrety” prowadzą do rozwiązania najważniejszych tajemnic. Najbardziej przypadł mi do gustu pierwszy tom, ponieważ właśnie w nim atmosfera tajemnicy jest najbardziej wyczuwalna. Nie znamy jeszcze wszystkich bohaterów ani motywów ich działania, a każda informacja może okazać się istotnym tropem. Drugi album jest bardziej detektywistyczny, ponieważ Tomasz zaczyna świadomie prowadzić dochodzenie. Trzecia część doprowadza historię do zakończenia.
Finał „Uroczyska” pozostaje wierny charakterowi całej opowieści. Nie otrzymujemy nagle wielkiej, widowiskowej sekwencji akcji, która zmieniłaby ton wcześniejszych tomów. Rozwiązanie wynika z wcześniejszych wydarzeń i prowadzonego przez bohaterów śledztwa. Warto zwrócić uwagę na samą ideę przeniesienia „Uroczyska” do komiksu. Dla wielu osób powieść Nienackiego jest częścią dzieciństwa, dlatego adaptacja zawsze niesie ze sobą ryzyko. Czytelnik pamięta bohaterów i ma własne wyobrażenie świata przedstawionego. Rysownik musi więc zmierzyć się nie tylko z tekstem, ale również z wyobraźnią odbiorcy. Sarna poradził sobie z tym zadaniem, ponieważ nie próbuje walczyć z pamięcią czytelnika. Po prostu proponuje własną wizję – klasyczną, realistyczną i mocno zakorzenioną w atmosferze pierwowzoru.
Wydawnictwo Siedmioróg zadbało przy tym o odpowiednią oprawę. Duży format, kolorowe plansze i twarda okładka pozwalają właściwie wyeksponować rysunki Sarny. W przypadku komiksu, którego zaletą są krajobrazy i szczegóły epoki, ma to istotne znaczenie.
Czy „Uroczysko” jest komiksem pozbawionym wad? Zdecydowanie nie. Największym problemem pozostaje nadmiar tekstu. Niektóre dialogi mogłyby zostać skrócone, a część informacji można byłoby przekazać wyłącznie za pomocą obrazu. Dzięki temu narracja stałaby się bardziej dynamiczna i lepiej wykorzystywałaby możliwości komiksowego medium. Nie jestem jednak przekonany, czy byłaby wtedy lepsza. Wierność Nienackiemu jest tym, co wyróżnia projekt Sarny. Autor nie potraktował „Uroczyska” jako punktu wyjścia do stworzenia własnej historii. Przygotował staranną adaptację, która przypomina, dlaczego książki Nienackiego przez lata cieszyły się taką popularnością. I właśnie dlatego tę trylogię warto polecić przede wszystkim fanom Pana Samochodzika. Dla nich będzie to okazja do ponownego spotkania z dobrze znanym bohaterem, ale również do spojrzenia na jego przygody z innej perspektywy. Osoby, które nie znają powieści, również nie powinny czuć się zagubione. Sarna prowadzi historię wystarczająco przejrzyście, aby komiks funkcjonował jako samodzielna opowieść.
Największą wartością „Uroczyska” pozostaje jednak jego klimat. Jest w tym komiksie coś, czego często brakuje współczesnym opowieściom przygodowym. Nie ma potrzeby ciągłego podkręcania tempa ani serwowania co kilka stron wielkiej katastrofy. Wystarczy tajemniczy kurhan, stara legenda, nocny las i bohater, który chce wiedzieć, co właściwie się tutaj wydarzyło. To właśnie z takich elementów powstaje prawdziwa przygoda. Mieczysław Sarna stworzył więc komiks, który nie próbuje udawać, że „Uroczysko” powstało w XXI wieku. Jego siła tkwi w świadomym powrocie do klasycznej formuły opowieści przygodowej. W czasach, kiedy wiele historii próbuje być coraz szybszych, głośniejszych i bardziej efektownych, „Uroczysko” proponuje coś innego: spokój, tajemnicę i możliwość samodzielnego odkrywania kolejnych elementów zagadki.
Jeżeli wychowaliście się na książkach Zbigniewa Nienackiego, trudno będzie przejść obok tej trylogii obojętnie. Jest to nie tylko kolejna adaptacja znanej powieści, ale również sympatyczny powrót do świata, w którym historia, archeologia i przygoda potrafiły iść ze sobą w parze. A jeśli ktoś nigdy wcześniej nie miał okazji poznać „Uroczyska”, również może bez obaw sięgnąć po komiks. Być może po lekturze przyjdzie ochota, aby sięgnąć po oryginalną powieść Nienackiego. I chyba byłoby to najlepsze podsumowanie pracy Mieczysława Sarny: nie próbuje on zastąpić książki, lecz zachęca, żeby do niej wrócić.
Tytuł: Uroczysko – trylogia komiksowa
- Scenariusz: Mieczysław Sarna na podstawie powieści Zbigniewa Nienackiego
- Rysunki: Mieczysław Sarna
- Wydawnictwo: Siedmioróg
- Seria: Pan Samochodzik
Tom 1 „Tajemnice kurhanu” (04.10.2024)
Tom 2 „Diabelskie sprawki” (19.05.2025)
Tom 3 „Skarby i sekrety” (31.07.2026)
- Druk: kolorowy
- Oprawa: twarda
- Format: 205x285 mm
- Stron: razem 141
- Cena: tom 1 – 29.51 zł
- tom 2 – 34.99 zł
- tom 3 – 34.99 zł
Dziękujemy wydawnictwu Siedmioróg za udostępnienie komiksu do recenzji
comments powered by Disqus
























