„Pracownicy morza” - recenzja

Autor: Michał Chudoliński Redaktor: Redakcja

Dodane: 09-08-2026 20:49 ()


Morze w komiksie Michela Duranda nie jest tłem wydarzeń. To żywioł, przeciwnik i bezosobowy sędzia, który nie uznaje ludzkich zasług. Potrafi wynieść człowieka do rangi bohatera, a chwilę później zatrzeć po nim wszelki ślad. W adaptacji powieści Victora Hugo każda fala, chmura i skalna szczelina przypominają, że świat istniał przed człowiekiem i doskonale poradzi sobie po jego odejściu. Na tym tle historia samotnego rybaka Gilliatta staje się czymś więcej niż opowieścią o niebezpiecznej wyprawie. To mit o pracy, miłości i cenie, jaką płaci się za próbę przekroczenia własnego losu.

Gilliatt żyje na Guernsey, lecz pozostaje poza miejscową wspólnotą. Wyspiarze widzą w nim dziwaka, być może czarownika; kogoś, kto lepiej rozumie pogodę, skały i prądy morskie niż reguły życia społecznego. Jego odmienność budzi podejrzliwość, ale właśnie ona okaże się źródłem siły. Kiedy parowiec „Durande” osiada na skałach Douvres, a armator Mess Lethierry obiecuje rękę swojej bratanicy Déruchette temu, kto odzyska bezcenny silnik, Gilliatt podejmuje wyzwanie, którego nikt rozsądny nie chciałby nawet rozważać. Kieruje nim miłość, lecz również potrzeba udowodnienia, że człowiek wykluczony przez społeczność może dokonać rzeczy dla tej społeczności niezbędnej.

Hugo napisał „Pracowników morza” w okresie wygnania na Guernsey. Powieść, wydana w 1866 roku, wyrastała zarówno z fascynacji surowym pejzażem Wysp Normandzkich, jak i z dziewiętnastowiecznej wiary w postęp techniczny. Jej centrum zajmuje spotkanie dwóch sił: bezgranicznej natury oraz ludzkiej pomysłowości ucieleśnionej przez maszynę parową. Durand zachowuje ten konflikt, ale przenosi go w materię komiksu. Jego Gilliatt nie pokonuje oceanu samą siłą mięśni. Obserwuje, oblicza, konstruuje i improwizuje. Jest jednocześnie rybakiem, cieślą, mechanikiem i inżynierem. Bohaterstwo oznacza tu nie efektowny gest, lecz długotrwałą koncentrację: właściwe rozpoznanie przypływu, naprężenia liny, ciężaru żelaza i wytrzymałości skały.

Najciekawsza paralela powstaje jednak między pracą bohatera a pracą rysownika. Album został wykonany niemal w całości za pomocą gęstego kreskowania. Durand cierpliwie układa setki linii, tak jak Gilliatt buduje swoją prowizoryczną machinę ratunkową. Pojedyncza kreska wydaje się bezradna, lecz ich suma tworzy kadłuby, twarze, klify, pianę i burzowe niebo. Rysunek przywołuje dziewiętnastowieczne ryciny, ale nie służy wyłącznie stylizacji na dawną książkę. Kreskowanie staje się językiem opowieści o wysiłku. Każda plansza wygląda tak, jakby została wydobyta z bieli papieru równie mozolnie, jak silnik „Durande” wydobywany jest z wraku.

Wielkoformatowe kadry potrafią zachwycić rozmachem. Morze raz rozpływa się w świetle i niemal znika, innym razem gęstnieje od czarnych linii, aż zaczyna przypominać ścianę albo splątaną sieć. Człowiek, statek i skała zostają narysowani za pomocą tej samej materii, przez co granice między nimi nieustannie się zacierają. Gilliatt nie stoi naprzeciw natury jak zdobywca na romantycznym obrazie. Jest jej drobną częścią: może rozpoznać jej rytm i na chwilę wykorzystać go dla własnych celów, ale nie może ustanowić nad nią trwałego panowania.

Durand znakomicie operuje również skalą. Monumentalne panoramy sąsiadują ze zbliżeniami twarzy, dłoni i oczu. Dzięki temu zmaganie z oceanem pozostaje zarazem widowiskiem i doświadczeniem intymnym. Najbardziej przejmujące momenty nie zawsze rozgrywają się podczas sztormu. Niekiedy wystarczy spojrzenie albo sylwetka człowieka zawieszona między czernią morza a pustką nieba. Komiks pokazuje, że największa próba Gilliatta nie dotyczy wyłącznie przetrwania. Bohater musi zmierzyć się z bolesną różnicą między tym, czego człowiek może dokonać, a tym, czego nie potrafi dzięki temu otrzymać.

W tej perspektywie „Pracownicy morza” podważają prostą opowieść o nagrodzie należnej za ciężką pracę. Gilliatt wykonuje zadanie przekraczające wyobraźnię mieszkańców wyspy, lecz jego czyn nie daje mu rzeczywistej władzy nad własnym życiem. Społeczność jest gotowa podziwiać rezultat jego wysiłku, choć wcześniej nie chciała zaakceptować jego samego. Hugo, a za nim Durand, pokazują w ten sposób gorzki paradoks heroizmu: człowiek może uratować cudzą przyszłość i pozostać bezradny wobec własnej. Praca przynosi mu wielkość, ale nie zapewnia przynależności ani miłości.

Album nie jest całkowicie wolny od ryzyka związanego z przyjętą techniką. Gęstość linii bywa przytłaczająca, a w najbardziej zaciemnionych kompozycjach oko potrzebuje czasu, aby oddzielić postać od pejzażu. Lektura nie zawsze płynie więc z szybkością właściwą komiksowi przygodowemu. Trzeba się zatrzymywać, cofać wzrok i oglądać plansze również z większej odległości. Nie jest to jednak pusty popis warsztatowy. Owa chwilowa utrata czytelności pozwala odczuć dezorientację bohatera, dla którego skała, wrak, mgła i wzburzona woda składają się na jeden wrogi labirynt.

„Pracownicy morza” są udaną adaptacją, ponieważ Durand nie próbuje zmieścić całej powieści Hugo w dymkach i podpisach. Szuka dla niej graficznego odpowiednika. Zachowuje romantyczną wzniosłość, fatalizm i zainteresowanie ludźmi stojącymi na marginesie, ale zarazem przypomina, że komiks opowiada także przez rytm strony, ciężar czerni i długość spojrzenia. Powstaje dzieło zawieszone między literaturą, ryciną i opowieścią przygodową — klasyczne w konstrukcji, a przy tym świadome możliwości współczesnego komiksu.

To nie tylko historia człowieka walczącego z oceanem. To opowieść o kimś, kto na morzu odnajduje swoje miejsce właśnie dlatego, że nie znalazł go wśród ludzi. Gilliatt potrafi przeciwstawić się burzy, głodowi i potworowi z głębin, lecz pozostaje bezbronny wobec pragnień drugiego człowieka. W tej sprzeczności kryje się siła albumu. Durand stworzył komiks piękny, surowy i tragiczny: wizualny poemat o pracy, która pozwala człowiekowi przekraczać granice niemożliwego, ale nie chroni go przed samotnością.

 

Tytuł: Pracownicy morza

  • Scenariusz: Michel Durand, Victor Hugo
  • Rysunki: Michel Durand
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 29.10.2025 r.
  • Seria: Plansze Europy
  • Tłumaczenie: Ernest Kacperski
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: twarda
  • Format: 24,5x33,2 cm
  • Stron: 152
  • ISBN: 9788328178045
  • Cena: 122,99 zł

                  Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji


comments powered by Disqus