„Małpi król” tom 1: „Zamieszanie w Niebiańskim Pałacu” - recenzja
Dodane: 19-08-2026 21:33 ()
Mitologia grecka jest dla wielu polskich czytelników czymś w miarę znajomym, choćby ze względu na to, że znajduje się w kanonie lektur szkolnych. Mitologia chińska natomiast jest czymś o wiele bardziej egzotycznym. I choć „Podróż na Zachód”, która stała się podstawą dla recenzowanego dzisiaj komiksu, dziełem stricte mitologicznym nie jest, to jednak czerpie on z niej pełnymi garściami.
„Małpi Król – Zamieszanie w Niebiańskim Pałacu” to pierwszy z tomów przekładających monumentalny klasyk chińskiej literatury na format powieści graficznej. No cóż, nie tyle przekładających, co stanowiących jego luźną adaptację. „Małpi Król” skupia się bowiem nie tyle na wędrówce do mitycznych Indii, co na życiu i losach tytułowego bohatera – zrodzonego z kamiennego jaja małpiszona obdarzonego niespożytą energią i niepohamowaną żądzą sięgania coraz wyżej i wyżej. W poszukiwaniu siły, chwały i zaszczytów Sun Wukong co i raz ściera się z chińskim panteonem oraz innymi fantastycznymi istotami. Wykorzystując swój spryt, umiejętności i swadę, z konfrontacji tych wychodzi zazwyczaj zwycięsko, co niemiłosiernie irytuje niebian, którzy starają się obmyślać najróżniejsze fortele mające utemperować aroganckiego małpiszona.
Nie jest to fabuła przesadnie skomplikowana i ma coś, co można określić jako „epizodyczny charakter z nadrzędnym wątkiem spinającym opowieść w całość”. Dzięki takiemu zabiegowi komiks ten czyta się w pewnym naturalnym rytmie – Sun Wukong obiera sobie nowy cel, niebianie są zirytowani, niebianie knują, następuje konfrontacja, a na końcu triumfuje Sun Wukong. I tak przez cały album.
Wbrew pozorom taka powtarzalność nie wywołuje jednak znużenia, ponieważ każda z przygód Małpiego Króla oraz każda z intryg i forteli chińskiego panteonu jest na tyle oryginalna, by kierowany zwykłą ciekawością czytelnik nie chciał tego albumu odkładać. „Co znowu wymyśli małpiszon? Co uknują bogowie?” – te pytania wiszą nad opowieścią nieustannie i napędzają historię, posuwając ją jednocześnie wzdłuż wspomnianego nadrzędnego wątku stanowiącego ramy opowieści.
Czy jest coś, do czego można by się przyczepić? Zapewne niektórzy uznają charakteryzację bohaterów za płytką, a samych protagonistów za prostackie wręcz archetypy. I jest to krytyka do pewnego stopnia zasadna. Ani Sun Wukong, ani stający mu na drodze antagoniści nie należą do postaci wybitnie rozbudowanych i jest to fakt. Bohaterowie, szczególnie przedstawiciele chińskiego buddyjskiego panteonu, są wyjątkowo płascy, wręcz jednowymiarowi. Szczególne zarzuty wysunąć można pod adresem samego Sun Wukonga, który wydaje się być typowym Garym Stu, błyskawicznie stającym się mistrzem we wszystkim, czego się podejmuje.
Należy jednak pamiętać o mitologicznych korzeniach opowieści, a wszakże postaciom znanym z mitologii również ciężko zarzucić głębię charakteru – bogowie mają personifikować pewne aspekty rzeczywistości, herosi zaś pewne cnoty. Tak to już po prostu jest. Czy wpływa to jakoś nadmiernie negatywnie na mój odbiór „Małpiego Króla”? Niekoniecznie. Ten album wyraźnie stoi fabułą, a nie siłą charakterów przedstawionych postaci, więc pewna psychologiczna statyczność obsady jest jak najbardziej do wybaczenia.
Co do oprawy, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem oczarowany szkicami. Rysunki są wyraziste i pełne ekspresji, zarówno tej wyrażanej przez mimikę, jak i mowę ciała. Niemal każdy z kadrów zawiera jakiś intrygujący detal służący posuwaniu narracji w sposób wizualny. Gdy dochodzi do scen akcji, są one zilustrowane w sposób niezwykle dynamiczny – w sposobie, w jaki autor wizualizuje walkę, konfrontacje i pościgi, wyraźnie widać inspiracje japońską mangą. Jednocześnie akcję zilustrowano bardzo klarownie, przez co nie ma tu ani grama wizualnego chaosu.
Chaiko radzi sobie również bardzo dobrze z konstruowaniem plansz i aranżowaniem kadrów, dzięki czemu proces czytania zachowuje nieustanną płynność. Ale – i jest to dość spore „ale” – „Małpi Król” nie błyszczy na polu kolorystyki. Wiele kadrów, czy wręcz całych plansz, pokolorowano, korzystając z barw ciemnych i ponurych, mało nasyconych, momentami wręcz depresyjnych, co nieco gryzie się z w gruncie rzeczy mocno humorystyczną historią.
Co więcej, świat tak barwny jak realia chińsko-buddyjskiej mitologii, zaludniony niesamowitymi istotami i oszałamiającymi lokacjami, aż prosi się o barwy ciepłe, soczyste, może momentami wręcz opresyjnie naciskające na czytelnika. Niestety, nawet te bardziej bogate w kolory fragmenty pokolorowano dość pastelową paletą.
Niemniej jednak, w ostatecznym rozrachunku, oprawa wypada bardziej na plus, a szalę tę przechylają wspomniane już szkice postaci i otaczającego ich świata.
Pomimo pewnego powtarzalnego schematu obecnego w warstwie fabularnej „Małpi Król” to lektura bardzo lekka i przyjemna, idealna zarówno do dawkowania sobie, jak i łyknięcia w całości jako lekkostrawna czytelnicza przekąska. Kolejne eskapady Małpiego Króla i intrygi Niebian zachęcają do czytania, a oprawa doskonale spełnia swoją rolę, stanowiąc wizualne uzupełnienie opowieści.
Zdecydowanie polecam miłośnikom mitologii, ale również czytelnikom szukającym pełnej akcji, humorystycznej pozycji osadzonej w egzotycznych realiach.
Tytuł: Małpi król tom 1: Zamieszanie w Niebiańskim Pałacu
- Scenariusz: Chaiko
- Rysunki: Chaiko
- Wydawnictwo: Egmont
- Data wydania: 11.02.2026 r.
- Seria: Małpi król
- Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
- Druk: kolorowy
- Oprawa: twarda
- Format: 21,6x28,5 cm
- Stron: 80
- ISBN: 9788328178489
- Cena: 69,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji
comments powered by Disqus
























