„Samuraj” tom 1 i 2 - recenzja
Dodane: 26-07-2026 20:08 ()
No proszę, komiks o Japonii i najbardziej ikonicznych postaciach, samurajach, w europejskim wydaniu. Od razu poczułem się zaintrygowany.
Otwieram tom pierwszy i od razu pomyślałem: „Wow! To wygląda spektakularnie!”. Więc nietypowo dla siebie zacznę od omówienia oprawy. A ta jest po prostu niesamowita, zarówno pod względem szkiców, jak i kompozycji oraz kolorystyki. Mówiąc szczerze, to jeden z najmilszych dla oka komiksów, jakie zdarzyło mi się ostatnio czytać. Szkice nakreślono wyrazistym, ale jednocześnie delikatnym konturem, który świetnie sprawdza się zarówno przy kreowaniu postaci, jak i tła. Bohaterowie są pełni ekspresji, zarówno w mimice, jak i mowie ciała, a rysownik doskonale radzi sobie z różnicowaniem pod względem wyglądu mnogości postaci, jakimi zaludnia plansze komiksu. Oblicza i sylwetki bohaterów są różnorodne, dzięki czemu bez problemu można odróżnić poszczególne postacie, przez co Samuraj zyskuje na wizualnej różnorodności. Szkice zarówno bohaterów, jak i tła są pełne detali, dzięki czemu przyciągają oko, ale jednocześnie autor rysunków unika wizualnego przeciążenia, zachowując trudny do utrzymania balans. Skoro to opowieść o samurajach, to nie mogło obejść się bez wartkiej akcji i licznych pojedynków na miecze. Akcję przedstawiono w sposób niezwykle dynamiczny, a jednocześnie bardzo komfortowy w śledzeniu dzięki obranemu stylowi rysunków, ale również dzięki bardzo dobrej konstrukcji kadrów oraz sposobowi, w jaki zostały zaaranżowane na planszach. Całości oprawy dopełnia świetna kolorystyka. Wykorzystując akwarele, kolorysta doskonale dopasował kolory do poszczególnych scen, dzięki czemu podkreślona została ich atmosfera. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z leśnymi jesiennymi krajobrazami skąpanymi w odcieniach pomarańczu i żółci, mrocznymi jaskiniami, gdzie oprócz zimnych szarości i błękitów rozlewa się zielonkawa łuna przedwiecznego zła, skąpanymi w sepii retrospekcjami czy bajecznie kolorowymi scenami zbiorowymi, za każdym razem dobór i zastosowanie kolorów działa na rzecz zarówno opowieści, jak i oprawy.
Zaś co do fabuły – recenzujemy 2 albumy, a zatem dwie różne historie. Bardzo odmienne w swoim charakterze, ale obie atrakcyjne i przykuwające uwagę. Pozwolę sobie omówić je po kolei. Historia numer jeden musi udźwignąć ciężkie brzemię wprowadzenia czytelnika do świata oraz zapoznania go z bohaterami, a jednocześnie opowiedzenia intrygującej historii. Na szczęście Samurajowi udaje się to całkiem zgrabnie. Tytułowym bohaterem jest Takeo, młody mistrz miecza, który, kształcony od najmłodszych lat w świątyni, podróżuje przez Japonię w poszukiwaniu swojego zaginionego brata oraz odpowiedzi na pytania dotyczące swojej przeszłości. W wędrówce towarzyszy mu wierny sługa Shiro, a ich adwersarzem staje się na skutek splotu wydarzeń złowrogi Akuma, były generał armii cesarskiej planujący zamach stanu przy pomocy demonicznych mocy, do uwolnienia których kluczem jest pewna mała dziewczynka. Uff... niby skrót, ale możecie chyba poczuć ciężar historii. W albumie dzieje się naprawdę sporo, ale autor prowadzi narrację bardzo sprawnie, sukcesywnie odkrywając przed czytelnikiem kolejne tajemnice fabuły i stopniowo dawkując napięcie aż do emocjonującego finału. Historia intryguje zarówno zwrotami akcji, jak i ciekawymi bohaterami, których losy angażują. Rzecz jasna Takeo gra tu pierwsze skrzypce, ale losy reszty obsady również śledzi się z zainteresowaniem podyktowanym chęcią odkrycia sekretów, jakie skrywają. Warto również zaznaczyć, że bohaterowie wyrywają się stereotypom, wydają się być wręcz na swój sposób unowocześnieni. Takeo daleko do stoickiego mistrza miecza, który używa niewielu słów, jego przyjaciel/sługa nie jest płaszczącym się przed swym panem wymoczkiem, a kobiety są wyzwolone. Niektórzy powiedzą, że to nieposzanowanie materiału źródłowego i historii, ale ja powiem, że dodaje to opowieści dużo kolorytu, przez co lektura jest jeszcze ciekawsza.
Tom numer dwa oferuje czytelnikom aż dwie opowieści i są to historie o wiele bardziej kameralne, zdecydowanie bardziej skupione na przyziemnych problemach bohaterów. W pierwszej z nich nasi protagoniści wplątują się w konflikt pomiędzy mieszkańcami pewnej wioski a prześladującymi ich zbirami, a w drugiej zostają uwikłani w spisek mający na celu przejęcie ziemi należącej do lokalnej świątyni. Choć opowieści te nie mają skali i rozmachu historii przedstawionej w pierwszym albumie, to są one niemniej intrygujące i przyjemne w odbiorze. Oferują wiele przestrzeni, w której charaktery bohaterów mogą się rozwinąć, i stanowią bardzo przyjemny i satysfakcjonujący fabularny przerywnik na drodze bohaterów do ich ostatecznego celu. Co więcej, kontynuowany w drugim albumie nadrzędny wątek poszukiwania odpowiedzi dotyczących własnej przeszłości dodaje całości aury tajemnicy. Scenarzysta bardzo sprytnie przeplata właśnie ten wątek i związane z nim retrospekcje, sprawnie konstruując wciągającą intrygę i kładąc podwaliny pod przyszłe wydarzenia.
Samuraj to jedno z najprzyjemniejszych komiksowych zaskoczeń, z jakimi przyszło mi w ostatnim czasie obcować. Opatrzona doskonałą oprawą intrygująca historia sprawia, że pozycję tę ciężko odłożyć i dzięki swoim zaletom pozostaje na długo w pamięci. Mam szczerą nadzieję, że wydawnictwo pośpieszy się z publikacją kolejnych albumów tej świetnej serii.
Tytuł: Samuraj tom 1 i 2
- Scenariusz: Jean-Francois Di Giorgio
- Rysunki: Frederic Genet
- Kolor: Delphine Rieu
- Wydawnictwo: Egmont
- Data wydania: 25.02.2026 r. i 10.06.26 r.
- Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
- Druk: kolorowy
- Oprawa: twarda
- Format: 21,6x28,5 cm
- Stron: 196 i 196
- Cena: 119,99 zł
Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji
comments powered by Disqus
























