„Świat Mitów: Syzyf i Asklepios” - recenzja

Autor: Jacek Szeląg Redaktor: Redakcja

Dodane: 17-08-2026 20:32 ()


Historie bogów, herosów, potworów i zwykłych śmiertelników od tysięcy lat stanowią niewyczerpane źródło inspiracji dla twórców kultury. Nic więc dziwnego, że również komiks chętnie sięga po opowieści, które dla kolejnych pokoleń stały się fundamentem europejskiej kultury. Wydawnictwo Glénat w ramach serii „La Sagesse des Mythes”, znanej w Polsce jako „Mądrość mitów”, postawiło sobie ambitne zadanie przedstawienia najważniejszych greckich mitów w atrakcyjnej i przystępnej formie.

Tym razem na warsztat trafiają dwie postacie, które pozornie niewiele mają ze sobą wspólnego. Syzyf jest królem Koryntu, słynącym z niezwykłej przebiegłości i umiejętności przechytrzania bogów. Asklepios natomiast to jeden z najwybitniejszych uzdrowicieli świata antycznego, który dzięki swojej wiedzy medycznej zaczyna dokonywać rzeczy zarezerwowanych dotąd wyłącznie dla bogów. Clotilde Bruneau postanowiła połączyć ich historie i trzeba przyznać, że był to trafiony pomysł. Obaj bohaterowie nie potrafią pogodzić się z własną śmiertelnością. Syzyf próbuje oszukać śmierć za pomocą sprytu, natomiast Asklepios chce ją pokonać dzięki wiedzy i sztuce lekarskiej. Jeden próbuje przechytrzyć przeznaczenie, drugi pragnie uratować przed nim innych ludzi. W obu przypadkach człowiek usiłuje przekroczyć granicę, której według greckiej mitologii nie powinien przekraczać.

Asklepios od początku jest postacią szczególnie interesującą. Jego historia rozpoczyna się od tragedii: jego matka Koronis umiera, a dziecko zostaje uratowane przez Apollina. Później trafia pod opiekę centaura Chirona, który przekazuje mu wiedzę medyczną. Młody bohater szybko okazuje się niezwykle uzdolniony i z czasem staje się najlepszym lekarzem w świecie ludzi.

Początkowo trudno mieć do niego jakiekolwiek pretensje. Jego celem jest przecież ratowanie życia. Nie kieruje nim żądza władzy – chce po prostu pomagać. Problem zaczyna się wtedy, gdy jego umiejętności pozwalają mu dokonać czegoś, czego człowiek nie powinien robić: przywrócić zmarłego do życia. I tutaj pojawia się właściwy konflikt. Czym innym jest leczenie człowieka, a czym innym cofnięcie samej śmierci? Dla Asklepiosa granica wydaje się bardzo cienka. Skoro istnieje możliwość uratowania człowieka, dlaczego miałby z niej nie skorzystać?

Z punktu widzenia bogów staje się jednak zagrożeniem dla porządku świata. Bruneau sprawnie pokazuje ten paradoks. Asklepios nie jest klasycznym buntownikiem, który świadomie rzuca wyzwanie Olimpijczykom. Jest człowiekiem, który uwierzył, że jego wiedza pozwoli mu przekraczać kolejne granice. Dzięki temu jego historia staje się znacznie ciekawsza. Czy naprawdę można potępić człowieka za to, że chce ratować innych? Czy lekarz powinien zaakceptować śmierć, jeśli istnieje choćby cień szansy na ocalenie pacjenta?

W starożytnej Grecji odpowiedź była jasna. Człowiek ma swoje miejsce, bogowie swoje, a śmierć jest granicą, której nie można bezkarnie przekraczać. Dzisiaj nie jest to już tak oczywiste. Współczesna medycyna również nieustannie przesuwa granice ludzkich możliwości. Ratujemy ludzi w sytuacjach, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu oznaczałyby pewną śmierć, dokonujemy przeszczepów, rozwijamy terapie genowe i coraz częściej zastanawiamy się, jak wydłużyć ludzkie życie. Historia Asklepiosa, choć liczy sobie tysiące lat, brzmi więc zaskakująco współcześnie. Czy nauka może kiedyś pokonać śmierć? A jeśli tak, czy człowiek będzie na to gotowy? Bruneau nie udziela jednoznacznej odpowiedzi i dobrze, bo dzięki temu opowieść nie zamienia się w prostą historię z morałem.

Po drugiej stronie mamy Syzyfa. W jego przypadku nie ma wielkiej wiedzy medycznej ani cudownych zdolności uzdrawiania. Jest za to inteligencja, spryt i umiejętność wykorzystywania słabości przeciwnika. Syzyf wie, że z bogami nie można walczyć na ich zasadach, dlatego wykorzystuje własne atuty. Oszukuje, manipuluje i kombinuje, za każdym razem próbując znaleźć sposób na obejście kolejnych ograniczeń.

Zanim Syzyf stał się człowiekiem skazanym na wieczne wtaczanie głazu pod górę, był królem, który próbował podporządkować sobie rzeczywistość. Komiks pozwala zobaczyć tę postać, zanim dosięgnie go słynna kara. Dzięki temu pojawiający się w finale głaz nie jest jedynie obrazkiem znanym ze szkolnych podręczników, ale konsekwencją całego życia bohatera. Syzyf przez cały czas próbuje znaleźć sposób, aby oszukać bogów. Za każdym razem odnosi chwilowy sukces, lecz w końcu trafia na przeciwnika, którego nie da się przechytrzyć. Kara okazuje się idealnie dopasowana do jego charakteru – musi pchać głaz pod górę, wiedząc, że gdy zbliży się do celu, kamień ponownie spadnie.

Trudno o bardziej dosłowną metaforę człowieka, który przez całe życie próbuje pokonać coś, czego pokonać się nie da. Właśnie tutaj oba wątki zaczynają się ze sobą łączyć. Asklepios walczy ze śmiercią dzięki medycynie, Syzyf próbuje ją oszukać dzięki inteligencji. Jeden chce uratować innych, drugi przede wszystkim siebie. Ich metody są różne, ale cel pozostaje podobny – udowodnić, że człowiek może być silniejszy od przeznaczenia. Nie jest to więc przypadkowe połączenie dwóch mitów, lecz dwie strony tego samego problemu. W tle cały czas obecne jest pytanie o granice ludzkich możliwości. W mitologii greckiej szczególnie mocno pojawia się motyw hybris, czyli pychy człowieka, który zaczyna uważać się za równego bogom. Nie każda ambicja jest jednak zła. Bez niej nie byłoby rozwoju. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek zapomina, że każda granica ma swoją cenę.

Asklepios jest tego idealnym przykładem. Jego intencje są dobre, ale konsekwencje działań stają się coraz bardziej niebezpieczne. Przywracanie zmarłych do życia oznacza przecież naruszenie porządku świata. Hades nie może pozwolić, aby dusze opuszczały jego królestwo według uznania śmiertelnego lekarza. Konflikt Asklepiosa z bogami nie jest więc prostym starciem dobra ze złem, lecz zderzeniem dwóch sposobów postrzegania świata. Człowiek mówi: skoro mogę uratować życie, powinienem to zrobić. Bogowie odpowiadają: skoro człowiek umarł, jego miejsce znajduje się już po drugiej stronie. Ta niejednoznaczność jest jednym z największych atutów albumu. Syzyf reprezentuje inną odmianę ludzkiej ambicji. Nie posiada wiedzy Asklepiosa, ale wierzy w siłę własnego umysłu i jest przekonany, że zawsze znajdzie rozwiązanie. W końcu trafia jednak na przeciwnika, którego nie da się przechytrzyć. Śmierć okazuje się silniejsza od sprytu, a przeznaczenie bardziej cierpliwe od człowieka.

Rysunki Gianenrico Bonacorsiego dobrze pasują do takiej historii. Artysta nie komplikuje przesadnie narracji wizualnej, dzięki czemu komiks czyta się płynnie. Bohaterowie są wyraziści, sceny akcji mają odpowiednią dynamikę, a bogowie otrzymują właściwą dawkę majestatu. Szczególnie dobrze prezentują się fragmenty związane ze światem zmarłych. Jest on chłodniejszy, bardziej ponury i niepokojący – wyraźnie odmienny od świata ludzi. Bonacorsi dobrze radzi sobie również z przedstawieniem bogów. Nie są odrealnionymi figurami stojącymi ponad światem, lecz potężnymi istotami posiadającymi ludzkie emocje. To zresztą bardzo zgodne z grecką mitologią, w której bogowie byli równie zazdrośni, gniewni i kapryśni jak ludzie. Różniła ich przede wszystkim nieśmiertelność i ogromna potęga.

Największym atutem albumu pozostaje jednak samo połączenie historii Syzyfa i Asklepiosa. Bruneau znalazła wspólny mianownik dla dwóch pozornie odległych mitów i uczyniła z niego główny temat opowieści. Syzyf pokazuje, co dzieje się z człowiekiem, który próbuje przechytrzyć śmierć, Asklepios zaś – z tym, który próbuje ją pokonać. Obaj ponoszą klęskę, ale właśnie ona nadaje ich historiom znaczenie. Jest w tym zresztą pewien piękny paradoks. Syzyf chciał oszukać śmierć, a Asklepios ją pokonać, tymczasem obaj otrzymali coś w rodzaju nieśmiertelności poprzez opowieść. Minęły tysiące lat, a my nadal znamy ich imiona. Trudno więc powiedzieć, że całkowicie przegrali.

Właśnie dlatego Syzyf i Asklepios jest czymś więcej niż kolejną adaptacją mitu. To opowieść o człowieku, który nie potrafi zaakceptować własnych ograniczeń. Choć historia rozgrywa się w świecie starożytnych bogów, trudno nie odnieść wrażenia, że mówi również o nas. Współczesny człowiek także nie chce zaakceptować choroby, starzenia się czy śmierci. Rozwijamy medycynę, technologię i naukę, chcemy żyć dłużej i zdrowiej oraz przesuwać granice tego, co wydaje się możliwe. Pod tym względem od Syzyfa i Asklepiosa różnią nas przede wszystkim narzędzia. Cel pozostaje podobny.

Oczywiście album nie jest pozbawiony wad. Niektóre wydarzenia zostały potraktowane zbyt skrótowo, a przy większej objętości można byłoby rozwinąć część postaci drugoplanowych i mocniej pogłębić relacje między bohaterami. Nie zmienia to jednak faktu, że całość jest sprawnie opowiedziana i posiada wyraźny temat przewodni. Rysunki Bonacorsiego również należy zaliczyć na plus – artysta dobrze czuje klimat mitologii, odpowiednio rozkłada akcenty i nie gubi czytelności podczas scen akcji.

Otrzymujemy więc komiks, który może zainteresować zarówno osoby dopiero rozpoczynające przygodę z mitologią grecką, jak i czytelników znających te opowieści od dawna. Syzyf i Asklepios to kolejna udana odsłona „Mądrości mitów”. Clotilde Bruneau znalazła ciekawy sposób na połączenie dwóch historii, które początkowo wydają się od siebie odległe. Dzięki temu otrzymujemy nie tylko opowieść o sprytnym królu i genialnym lekarzu, lecz przede wszystkim historię o ludzkim pragnieniu pokonania śmierci.

Nie jest to może najbardziej odkrywcza opowieść, jaką można stworzyć na podstawie mitologii greckiej, ale z pewnością jedna z tych, które pozostają w pamięci. Czy warto sięgnąć po ten album? Zdecydowanie tak, szczególnie jeśli ktoś lubi klasyczne mity przedstawione w nowoczesnej, komiksowej formie. Jest tu przygoda, fantastyka, bogowie, śmierć i świat podziemny, ale przede wszystkim pytanie aktualne od tysięcy lat: czy człowiek powinien próbować pokonać własne ograniczenia, nawet jeśli wie, że może za to zapłacić najwyższą cenę?

 

Tytuł: Świat Mitów: Syzyf i Asklepios

  • Scenariusz: Clotilde Bruneau
  • Rysunki: Gianenrico Bonacorsi
  • Kolory: Ruby
  • Ilustracja na okładce: Fred Vignaux
  • Tłumaczenie z języka francuskiego: Ernest Kacperski
  • Wydawca wersji oryginalnej: Glénat
  • Wydawca wersji polskiej: Story House Egmont
  • Data publikacji wersji polskiej: 15.07.2026 r. 
  • Oprawa: twarda
  • Format: 216 x 285 mm
  • Druk: kolor
  • Papier: kredowy
  • Liczba stron: 56
  • Cena: 49,99 zł

                        Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji.

 

comments powered by Disqus