„Powers” tom 1 - recenzja

Autor: Wojciech Wilk Redaktor: Redakcja

Dodane: 10-10-2026 21:55 ()


Superbohaterowie ratują świat, ale kto zajmuje się światem, kiedy oni sami stają się problemem? To pytanie stanowi fundament komiksu Briana Michaela Bendisa i Michaela Avona Oeminga, który zadebiutował przed ćwierć wiekiem. Po latach pomysł opowieści o moralnie niejednoznacznych herosach, skorumpowanych instytucjach i celebrytach w kostiumach może wydawać się niemal oczywisty. Warto jednak cofnąć się do początku XXI wieku, kiedy twórcy postanowili odwrócić perspektywę i zamiast kolejnej historii o ratowaniu świata zaproponowali policyjne śledztwo prowadzone w rzeczywistości, w której supermoce są czymś powszechnie znanym.

Centralnym punktem pozostaje sprawa zabójstwa Retro Girl, jednej z najbardziej rozpoznawalnych heroin w tym świecie. Jej śmierć staje się jednak przede wszystkim pretekstem do opowiedzenia o społeczeństwie uzależnionym od niezwykłości, mediach żywiących się sensacją oraz policjantach próbujących stosować zwyczajne procedury wobec wydarzeń, które z pozoru zwyczajne być nie powinny. Brian Michael Bendis od początku odbiera superbohaterom monopol na opowiadanie historii. Zamiast obserwować wydarzenia z perspektywy herosa, towarzyszymy Christianowi Walkerowi i Deenie Pilgrim, detektywom zajmującym się sprawami związanymi z osobami o nadnaturalnych zdolnościach. Interesują ich nie tylko sami podejrzani, ale również świadkowie, motywy, poszlaki, kłamstwa i polityczne konsekwencje kolejnych odkryć.

Walker jest opanowany, oszczędny w słowach i sprawia wrażenie człowieka, który widział już zbyt wiele. Pilgrim to jego przeciwieństwo: bezpośrednia, impulsywna, niekiedy bezczelna, a przy tym niezwykle skuteczna w rozbijaniu fasady, za którą chowają się rozmówcy. Ich partnerstwo nie opiera się na prostym podziale na doświadczonego profesjonalistę i początkującą uczennicę. Oboje mają własne metody, uprzedzenia i ograniczenia. Dialogi Bendisa służą więc nie tylko przekazywaniu informacji. Są narzędziem budowania charakterów, ujawniania napięć i pokazywania, jak różni ludzie próbują odnaleźć się w świecie, w którym oficjalne wersje wydarzeń rzadko pokrywają się z prawdą. To jedna z najważniejszych zalet scenariusza. Walker i Pilgrim nie są jedynie przewodnikami po uniwersum. To bohaterowie, których relacja stanowi osobną, pełnoprawną oś opowieści.

„Powers” w żadnym wypadku nie wynalazło dekonstrukcji superbohatera. Przecież wcześniej dokonały tego „Strażnicy” Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa, „Marvels” Kurta Busieka i Alexa Rossa czy „Astro City” również Busieka. Komiks superbohaterski od dawna potrafił krytycznie przyglądać się własnym mitom. Bendis i Oeming znaleźli jednak inną drogę. Zamiast koncentrować się przede wszystkim na psychologicznej analizie herosa albo wielkich konsekwencjach jego istnienia, postawili na policyjną codzienność. To właśnie ten wybór pozwolił im poruszyć kilka zagadnień, które z obecnej perspektywy wydają się wciąż aktualne.

Retro Girl nie jest wyłącznie osobą posiadającą nadzwyczajne zdolności. Jest również publicznym symbolem, obiektem uwielbienia i częścią medialnego spektaklu. Jej śmierć wywołuje coś więcej niż zainteresowanie policji. Narusza zbiorowe poczucie bezpieczeństwa i uderza w obraz świata, w którym istnieją jednostki zdolne chronić wszystkich pozostałych. Bendis dokonuje trafnej diagnozy, że popularność może przysłonić człowieka. Społeczeństwo kocha wyobrażenie bohatera, ale niekoniecznie chce poznać jego prawdziwe oblicze. Wizerunek staje się ważniejszy niż rzeczywistość, a publiczna żałoba miesza się z ciekawością, plotką i potrzebą znalezienia kolejnej sensacji. „Powers” ukazało się, zanim media społecznościowe przekształciły codzienność w nieustanną walkę o uwagę. Współczesny czytelnik bez trudu rozpozna mechanizmy znane z kultury celebryckiej: idealizację osób publicznych, komercjalizację ich wizerunku i błyskawiczne przejście od uwielbienia do osądu.

Niewątpliwie siła „Powers” polega na przesunięciu punktu ciężkości. Supermoce przestają być jedynie atrakcyjnym dodatkiem do widowiska. Stają się czynnikiem komplikującym funkcjonowanie społeczeństwa. Przełomowość tego rozwiązania polega na zmianie skali opowieści. Zamiast pytać, czy bohater pokona przeciwnika, twórcy pytają, co wydarzy się po walce, gdy trzeba ustalić odpowiedzialność, odtworzyć przebieg zdarzeń i zdecydować, czy ktokolwiek będzie w stanie wyegzekwować prawo.

Superbohaterowie w „Powers” funkcjonują w świecie, który nie tylko akceptuje ich istnienie, ale także tworzy wokół nich hierarchie, legendy i oczekiwania. Problemem nie są wyłącznie jednostki mające nadzwyczajną moc. Problemem jest również społeczeństwo, które tę moc podziwia, usprawiedliwia i niekiedy traktuje jako dowód moralnej wyższości. Bohater może przecież dokonywać rzeczy niezwykłych, a jednocześnie pozostawać człowiekiem pełnym wad. Zdolność ratowania innych nie daje automatycznie nieomylności. Popularność nie jest dowodem niewinności. Dobry wizerunek nie gwarantuje dobrych intencji. Komiks pokazuje, jak łatwo wyjątkowość staje się immunitetem psychologicznym. Kiedy wszyscy wierzą, że ktoś jest bohaterem, znacznie trudniej dopuścić myśl, że może być również sprawcą przestępstwa. W tym sensie „Powers” znacznie szerzej dotyka problemu niż komiksowa mitologia poprzez skłonności do oceniania ludzi na podstawie ich statusu, użyteczności i społecznego prestiżu.

W tradycyjnych opowieściach superbohaterskich kostium często stanowi czytelny znak przynależności do określonego porządku moralnego. Oczywiście od tej reguły istniało wiele wyjątków, ale konwencja nadal chętnie posługiwała się rozpoznawalnymi symbolami dobra i zła.„Powers” traktuje te symbole z większą podejrzliwością. Ważniejsze od deklaracji stają się motywy, zachowanie i konsekwencje działań. Człowiek uznawany za bohatera nie przestaje podlegać ludzkim słabościom. Osoba pozbawiona nadzwyczajnych zdolności nie musi być moralnie gorsza od kogoś, kto potrafi dokonywać rzeczy spektakularnych. To interesujące odwrócenie hierarchii. Moc może decydować o pozycji w społeczeństwie, ale nie rozstrzyga o wartości człowieka.

Nie ulega wątpliwości, że „Powers” stoi dialogami. Bendis ma niezwykłe wyczucie rozmowy. Jego bohaterowie nie przemawiają jak postaci odczytujące przygotowane kwestie. Przerywają sobie, powtarzają fragmenty wypowiedzi, wracają do wcześniejszych tematów i czasami mówią więcej, niż rzeczywiście chcieliby ujawnić. Takie dialogi potrafią sprawiać wrażenie podsłuchanej rozmowy. W przypadku Walkera i Pilgrim pozwalają także zbudować wiarygodną dynamikę partnerstwa. Autor doskonale wie, że ludzie rzadko komunikują się wyłącznie za pomocą treści. Równie ważne są przemilczenia, ton głosu, uniki i próby przejęcia kontroli nad rozmową.

Rysunki Oeminga są równie istotne dla tożsamości serii jak scenariusz. Artysta nie próbuje upodobnić „Powers” do realistycznego thrillera policyjnego. Jego styl jest umowny, geometryczny, miejscami wręcz karykaturalny. Postaci mają charakterystyczne sylwetki, mimika bywa mocno przerysowana, a kompozycje często opierają się na kontrastach między czernią, światłem i kolorem. Na pierwszy rzut oka taki sposób rysowania może wydawać się zbyt uproszczony dla opowieści aspirującej do miana dojrzałego kryminału. W praktyce właśnie ta umowność okazuje się zaletą. Oeming nie konkuruje z realizmem filmowych thrillerów. Buduje własny język wizualny, w którym groteska współistnieje z brutalnością, a uproszczona twarz może wyrażać emocje równie mocno jak realistyczny rysunek. Szczególnie dobrze wypadają sceny rozmów. Kadrowanie, zmiany perspektywy i praca mimiką pozwalają utrzymać zainteresowanie nawet wtedy, gdy bohaterowie przez dłuższy czas pozostają w jednym pomieszczeniu. Rysownik potrafi także podkreślić różnicę między spektaklem superbohaterów a przyziemnością policyjnego śledztwa.

Największym atutem „Powers” nie jest jednak kwestionowanie mitu superbohatera. Takie interpretacje istniały wcześniej. Jego znaczenie polega na konsekwentnym połączeniu kilku elementów: policyjnego dochodzenia, miejskiego noir, społecznej satyry i superbohaterskiej mitologii. Komiks ukazał się w czasie, gdy amerykański rynek coraz śmielej poszukiwał alternatywnych sposobów opowiadania o herosach. Bendis, mający doświadczenie w autorskich kryminałach, przeniósł do tego gatunku zainteresowanie przesłuchaniami, miejskim półświatkiem i dialogiem. Oeming zapewnił tej wizji charakterystyczną oprawę graficzną. Efektem jest seria, która nie musi udowadniać dojrzałości poprzez samą brutalność. Jej ambicje wynikają z tego, że traktuje supermoce jako element rzeczywistości społecznej, a nie jedynie narzędzie budowania widowiska.

Ciekawie wypada również porównanie „Powers” z późniejszymi opowieściami o superbohaterach wykorzystującymi podobne punkty wyjścia, a więc medialny kult herosów, konsekwencje ich działań, kryzys zaufania oraz konflikt między publicznym wizerunkiem a prywatną rzeczywistością. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te historie zawdzięczają swoje powodzenie rozwiązaniom zastosowanym przez Bendisa i Oeminga. Pokazuje to jednak, że pytania stawiane przez „Powers” nie były tylko chwilową modą. Mimo to podstawowy pomysł pozostaje zaskakująco żywy. Współczesny odbiorca zna już wiele historii o zepsutych superbohaterach, skorumpowanych instytucjach i kulturze celebrytów. Nie oznacza to jednak, że „Powers” straciło sens. Wręcz przeciwnie, znajomość późniejszych dzieł pozwala lepiej zobaczyć, jak interesującą decyzją było uczynienie z policyjnego śledztwa głównego narzędzia opowieści o supermocy. To tytuł, którego nie warto oceniać wyłącznie przez pryzmat późniejszych komiksów. Istotne jest również to, jak sprawnie łączył elementy, które wcześniej funkcjonowały w odmiennych konwencjach.

„Powers” to pozycja ważna nie dlatego, że bezbłędnie realizuje każdy element swojej koncepcji, lecz dlatego, że proponuje wyjątkowo płodny sposób patrzenia na superbohaterski świat. Najbardziej uderzające jest to, że za całą nadnaturalną otoczką stoi bardzo przyziemne pytanie: kto odpowiada za swoje czyny, gdy społeczeństwo woli wierzyć w legendę, niż przyjąć do wiadomości niewygodną prawdę? To właśnie w tym aspekcie dzieło Bendisa i Oeminga pozostaje wciąż aktualne.

 

Tytuł: Powers tom 1

  • Scenariusz: Brian Michael Bendis
  • Rysunki: Michael Avon Oeming
  • Tłumaczenie: Marek Starosta
  • Wydawnictwo: Mucha Comics
  • Data publikacji: 14.08.2026 r.
  • Liczba stron: 464
  • Oprawa: twarda
  • Papier: kredowy
  • Druk: kolor
  • Oprawa: Edica, Poznań
  • Format: 180 mm x 275 mm
  • ISBN: 978-83-67571-75-3
  • Wydanie pierwsze
  • Cena okładkowa: 249 zł

  Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji. 


comments powered by Disqus