„Absolute Wonder Woman” tom 1: „Ostatnia Amazonka” - recenzja
Dodane: 11-10-2026 21:57 ()
Jest pewna ironia w tym, że najświeższy i najbardziej ekscytujący komiks o Wonder Woman od wielu lat zaczyna się od odebrania bohaterce niemal wszystkiego, co kojarzymy z jej legendą. Nie ma Rajskiej Wyspy, siostrzeństwa Amazonek, wychowania w utopijnym społeczeństwie ani misji szerzenia pokoju. Zamiast tego Kelly Thompson i Hayden Sherman wrzucają Dianę prosto do piekła i zadają pozornie proste pytanie: jeśli zabierzemy Wonder Woman wszystkie elementy definiujące jej dotychczasową historię, czy nadal pozostanie Wonder Woman? „Absolute Wonder Woman” odpowiada zdecydowanym „tak”. Album zbiera pierwszych siedem zeszytów serii i przedstawia nową wersję Diany stworzoną na potrzeby linii Absolute Universe. W tej rzeczywistości córka Themysciry nie dorasta wśród Amazonek. Jako niemowlę zostaje wygnana do Podziemia, gdzie wychowuje ją sama Circe. Zamiast tradycyjnych amazońskich nauk poznaje magię, demony, potwory i zasady przetrwania. Po latach opuszcza mroczne krainy i trafia na powierzchnię, gdzie musi odnaleźć własną drogę. Pomysł przypomina kolejną wariację na temat „mroczniejszej wersji znanego bohatera”, ale Thompson szybko udowadnia, że ma do zaoferowania znacznie więcej niż chwyt marketingowy.
Największą zaletą scenariusza jest zrozumienie, czym prawdziwa reinterpretacja różni się od zwykłego przemalowania postaci na ciemniejsze barwy. Diana wychowana przez Circe powinna być zupełnie inna niż bohaterka znana z głównego uniwersum DC — bardziej bezwzględna, cyniczna i niebezpieczna. Thompson pokazuje jednak, że nawet piekło nie potrafi zniszczyć jej najważniejszych cech. Diana nadal współczuje, pomaga słabszym i wierzy, że siła ma sens tylko wtedy, gdy służy ochronie innych. Ten kontrast stanowi fundament opowieści. Bohaterka nie jest dobra dlatego, że wychowano ją w idealnych warunkach, lecz dlatego, że dobro stanowi integralną część jej charakteru. W czasach, gdy wielu twórców myli mrok z dojrzałością, takie podejście okazuje się zaskakująco odświeżające.
Scenarzystka umiejętnie buduje nową mitologię Wonder Woman. Zachowuje elementy klasycznego dziedzictwa bohaterki, umieszczając je w odmiennych kontekstach. Dzięki temu komiks trafia zarówno do wieloletnich fanów, jak i osób dopiero poznających Dianę. Znane motywy powracają, lecz w zmienionej formie. Thompson traktuje osiemdziesiąt lat historii postaci jak zestaw klocków, z których buduje zupełnie nową konstrukcję.
Trzon pierwszego tomu stanowi konfrontacja Diany z gigantycznym zagrożeniem u wybrzeży Gateway City. Początkowo wygląda to na klasyczną historię o walce z wielkim potworem, ale starcia pełnią znacznie ważniejszą funkcję. Każde odsłania kolejny aspekt charakteru protagonistki: pokazuje, jak myśli, czego się obawia i jakie wartości kierują jej decyzjami. Walki nie są pustym spektaklem — rozwijają bohaterkę i napędzają fabułę.
Ogromnym atutem albumu jest relacja Diany z Circe. W klasycznych historiach czarodziejka należy do najgroźniejszych przeciwniczek Wonder Woman, tutaj zaś pełni rolę przybranej matki, nauczycielki i opiekunki. Ta zmiana otwiera przed scenarzystką wiele możliwości. Circe nie staje się nagle jednoznacznie pozytywna — wciąż pozostaje niebezpieczna, skomplikowana i moralnie niejednoznaczna. Więź z Dianą nadaje jednak opowieści wyjątkową głębię emocjonalną. Retrospekcje przedstawiające wspólne życie obu bohaterek należą do najmocniejszych fragmentów tomu. Widać między nimi miłość, przywiązanie i szacunek, ale też napięcia wynikające z odmiennych wizji świata. Circe kształtuje Dianę, lecz nie definiuje jej całkowicie. Ostatecznie to bohaterka sama wybiera własną drogę.
Nie sposób mówić o „Ostatniej Amazonce” bez zwrócenia uwagi na Haydena Shermana. Jeśli Kelly Thompson odpowiada za serce opowieści, Sherman jest jej duszą. Artysta odrzuca typową estetykę współczesnych komiksów superbohaterskich i proponuje własny styl. Jego kreska jest surowa, ekspresyjna, a momentami wręcz niepokojąca. Wydłużone, niemal mityczne sylwetki i dynamiczne kadry nadają każdej planszy niepowtarzalny charakter. Stworzona przez niego Diana od pierwszego spojrzenia różni się od wcześniejszych wcieleń Wonder Woman. Jest potężna, imponująca i nieco dzika — przypomina bohaterkę pradawnej legendy bardziej niż typową superheroskę w kostiumie. Jednocześnie zachowuje ludzkie oblicze, dzięki czemu łatwo się z nią utożsamić.
Jeszcze większe wrażenie robią projekty potworów. Sherman z niezwykłą kreatywnością kreśli monstra przypominające istoty wyjęte jednocześnie z koszmarów i starożytnych mitów. Nie są to zwykli przeciwnicy stworzeni wyłącznie po to, by Diana mogła z nimi walczyć. Każdy ma własną tożsamość wizualną i sprawia wrażenie autentycznego zagrożenia. Artysta świetnie operuje również skalą, pozwalając odczuć ogrom przeciwników bohaterki. Raz oglądamy wydarzenia z perspektywy przerażonych mieszkańców miasta, innym razem gigantyczne stworzenia dominują nad całymi rozkładówkami. Dzięki temu starcia zyskują odpowiedni ciężar i widowiskowość. Komiks imponuje także kolorystyką. Kontrast między piekielnymi krajobrazami Podziemia a światem na powierzchni podkreślają intensywne czerwienie i pomarańcze zestawione z chłodniejszymi barwami współczesnych miast. Paleta kolorystyczna akcentuje rozdwojenie bohaterki między dwoma rzeczywistościami, a całość pozostaje spójna i sugestywna.
Pod warstwą widowiskowej akcji kryje się zaskakująco dużo treści. Głównym tematem albumu jest poszukiwanie własnej tożsamości. Diana funkcjonuje pomiędzy światami: jest Amazonką, choć nie dorastała wśród Amazonek, i należy do ludzkości, mimo że pozostaje kimś obcym. Podziemie ukształtowało ją równie mocno jak dziedzictwo Themysciry. Jej podróż staje się więc nie tylko walką o ocalenie innych, lecz także próbą odpowiedzi na pytanie, kim naprawdę jest. Dzięki temu opowieść wykracza poza ramy standardowego komiksu superbohaterskiego. Nie obserwujemy jedynie narodzin nowej bohaterki, ale proces odkrywania samej siebie. Diana nie uczy się korzystać z mocy — uczy się określać własne miejsce w świecie.
Na uwagę zasługują również dialogi. Kelly Thompson po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać wyrazistych bohaterów. Każda postać ma własny głos, Diana brzmi inaczej niż Circe, a nawet postacie drugoplanowe otrzymują zarysowane osobowości. Scenarzystka nie zapomina też o humorze. Mimo mrocznej otoczki historia oferuje lżejsze momenty, które rozładowują napięcie i dodają bohaterom autentyczności.
Jeśli linia Absolute Universe miała udowodnić, że klasycznych bohaterów DC można przedstawić w nowym świetle, „Ostatnia Amazonka” stanowi jeden z najmocniejszych argumentów na poparcie tej tezy. To odważny, efektowny i inteligentny komiks, który nie tylko odświeża legendę Wonder Woman, ale też przypomina, dlaczego od ponad osiemdziesięciu lat pozostaje ona jedną z najważniejszych bohaterek w historii medium. Jedna z najlepszych współczesnych historii o Wonder Woman i znakomite otwarcie nowego rozdziału w dziejach DC.
Tytuł: Absolute Wonder Woman tom 1: Ostatnia Amazonka
- Scenariusz: Kelly Thompson
- Rysunki: Hayden, Sherman, Mattia de Lulis, Dustin Nguyen
- Tłumaczenie: Paulina Walenia
- Data wydania: 23.09.2026 r.
- Wydawnictwo: Egmont
- Druk: kolorowy
- Oprawa: twarda
- Format: 170x260 mm
- Stron: 192
- Cena: 89,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji
comments powered by Disqus
























