„Osiem” #1 - recenzja
Dodane: 07-10-2026 21:18 ()
Na polskim rynku komiksowym regularnie pojawiają się projekty tworzone z pasji, finansowane społecznościowo i rozwijane z dala od wielkich wydawnictw. Większość z nich przechodzi bez większego echa, nie dlatego, że są złe, lecz dlatego, że trudno przebić się przez natłok premier. Od czasu do czasu trafia się jednak tytuł, który już od pierwszych stron pokazuje, że jego twórcy nie chcą jedynie opowiedzieć historii, ale również stworzyć własny świat, własny ton i własną grupę odbiorców. Takim komiksem jest „Osiem #1” przygotowany przez Dariusza Stańczyka i Bogumiłę Pepasińską.
Pierwszy zeszyt serii stanowi stosunkowo krótki wstęp do większej opowieści, jednak nawet na niewielkiej liczbie stron autorom udaje się zarysować bohaterów, pokazać kierunek fabuły i przede wszystkim przekonać czytelnika, że warto wrócić do tego uniwersum przy kolejnej okazji. To komiks, który czerpie zarówno z historii obyczajowych, jak i młodzieżowych opowieści o dojrzewaniu, jednocześnie dodając do tego elementy kina sportowego, ulicznego realizmu i dynamicznej akcji.
Historia rozpoczyna się od sceny rozstania. Igor, nazywany przez znajomych Iggym, próbuje zachować godność podczas rozmowy z dziewczyną, ale szybko okazuje się, że ich relacja definitywnie przechodzi do przeszłości. Już na początku scenarzysta pokazuje jedną z najmocniejszych stron komiksu: naturalność dialogów. Rozmowa nie brzmi jak literacka wymiana zdań. To faktycznie przypomina rozmowę dwojga młodych ludzi, którzy mają za sobą wspólną historię, a jednocześnie nie potrafią już znaleźć wspólnej przyszłości.
To ważne, ponieważ łatwo byłoby zamienić tę scenę w przesadnie dramatyczny monolog pełen emocjonalnych deklaracji. Tymczasem autor wybiera drogę bardziej codzienną. Bohaterowie jąkają się, gubią myśli, próbują rozładować napięcie. Dzięki temu od pierwszych stron komiks zyskuje wiarygodność.
Niedługo później następuje jeszcze jeden cios. Media społecznościowe bezlitośnie informują Igora, że jego była partnerka błyskawicznie znalazła sobie nowego chłopaka. To krótki epizod, ale bardzo dobrze oddaje doświadczenia współczesnego pokolenia. Dawniej zerwanie oznaczało przede wszystkim stratę drugiej osoby. Dziś dochodzi do tego nieustanna obecność informacji, zdjęć i statusów przypominających o zakończonym związku.
Igor nie jest herosem. Nie jest charyzmatycznym liderem, sportowcem ani geniuszem. To chłopak zagubiony, niepewny siebie, trochę nieporadny i bardzo ludzki. Już sam fakt, że przyjaciele naśmiewają się z jego długich skarpet noszonych do krótkich spodenek, wiele mówi o sposobie budowania tej postaci.
Współczesna popkultura często stawia na protagonistów wyjątkowych. Igor jest przeciwieństwem tego trendu. To ktoś, kogo można spotkać na ulicy, w autobusie czy na uczelni. Właśnie dlatego łatwo go polubić. Nie oznacza to jednak, że jest bierny. Kiedy sytuacja tego wymaga, potrafi zareagować. Owszem, czasami działa impulsywnie, czasami nierozsądnie, ale jego decyzje wynikają z charakteru, a nie ze scenariuszowej konieczności. To istotna różnica.
Na razie poznajemy go jedynie we wstępnej fazie rozwoju, lecz wszystko wskazuje na to, że seria będzie opowieścią o dojrzewaniu oraz przezwyciężaniu własnych ograniczeń. Pierwszy zeszyt funkcjonuje niczym początek klasycznej historii inicjacyjnej. Bohater znajduje się w kryzysie, a los stawia na jego drodze osobę, która może całkowicie odmienić jego życie.
Choć głównym bohaterem jest Igor, trudno oprzeć się wrażeniu, że największą gwiazdą pierwszego numeru pozostaje Kaja. Poznajemy ją podczas konfrontacji z grupą osiedlowych agresorów. Autorzy bardzo zręcznie grają oczekiwaniami czytelnika. Na początku sytuacja wydaje się znajoma: samotna kobieta zostaje zaczepiona przez kilku chuliganów. Wszystko sugeruje klasyczny schemat, w którym pojawi się męski wybawiciel. Tymczasem komiks szybko odwraca role. Owszem, Igor próbuje pomóc, ale to Kaja okazuje się osobą naprawdę niebezpieczną dla napastników. Dzięki treningowi muay thai potrafi walczyć skutecznie i bez zbędnych fajerwerków. To nie superbohaterka wykonująca nierealistyczne akrobacje. Jej przewaga wynika z umiejętności, doświadczenia oraz opanowania.
Najciekawsze jest jednak to, że scenarzysta nie sprowadza jej wyłącznie do roli silnej kobiety. Kaja ma charakter, poczucie humoru i własną osobowość. Nie jest tylko symbolem ani manifestem. Jest postacią, która sprawia wrażenie prawdziwej osoby.
Jednym z największych atutów komiksu jest humor. Nie ma tu serii wymuszonych żartów ani memicznych odniesień pisanych na siłę. Komizm wynika przede wszystkim z charakterów postaci oraz naturalnego sposobu prowadzenia dialogów. Bardzo dobrze wypada relacja między Igorem a Patem. Rozmowa nad Wisłą stanowi nie tylko ekspozycję, ale również wiarygodny obraz koleżeńskiej przyjaźni. Pat pociesza kumpla po rozstaniu, jednocześnie nieustannie go podszczypując i żartując z jego problemów. Każdy, kto ma bliskich znajomych, rozpozna ten sposób komunikacji. Humor jest też ważnym elementem rytmu narracji. Dzięki niemu komiks nie tonie w melodramacie. Historia rozpoczyna się od złamanego serca, ale zamiast pogrążać się w cierpieniu, niemal natychmiast przechodzi do obserwacji codzienności i relacji międzyludzkich.
Pierwszy zeszyt liczy stosunkowo niewiele stron fabularnych, dlatego autorzy musieli zachować odpowiednie proporcje między budowaniem świata a opowieścią. Udało się to całkiem sprawnie. Początek jest spokojny i skupia się na emocjach bohatera. Następnie pojawia się część obyczajowa z udziałem przyjaciela. Potem historia skręca w stronę dynamicznej akcji, by zakończyć się wydarzeniem wywracającym życie Igora do góry nogami.
To klasyczna konstrukcja pierwszego rozdziału, ale wykonana z dużą świadomością. Każda scena ma określony cel. Nie ma tu przypadkowych epizodów ani zbędnego rozwlekania wydarzeń. Jednocześnie czytelnik otrzymuje wystarczająco dużo informacji, by zainteresować się dalszym ciągiem. Największym problemem jest właściwie jedynie długość. Kiedy historia naprawdę się rozkręca, album nagle się kończy. Można to uznać za wadę, ale jednocześnie świadczy to o skuteczności opowiadania. Gdyby bohaterowie byli nieciekawi, zakończenie nie budziłoby niedosytu.
Centralnym punktem albumu pozostaje sekwencja walki. To właśnie tutaj najlepiej widać współpracę scenarzysty i rysowniczki. W wielu komiksach niezależnych sceny akcji stanowią piętę achillesową. Brakuje dynamiki, przejrzystości albo odpowiedniego wyczucia ruchu. W przypadku „Osiem” jest inaczej. Poszczególne ciosy są czytelne. Wiadomo, kto atakuje, kto się broni i jakie są konsekwencje kolejnych ruchów. Kadry prowadzą wzrok odbiorcy we właściwym kierunku, dzięki czemu walka pozostaje zrozumiała nawet podczas najbardziej gwałtownych momentów.
Co równie ważne, starcie ma stawkę emocjonalną. Nie oglądamy anonimowych postaci okładających się po twarzach. Wiemy, kim są uczestnicy konfliktu i dlaczego doszło do konfrontacji. Dzięki temu scena angażuje nie tylko wizualnie, ale również fabularnie. Dodatkowym plusem jest realizm. Autorzy w materiałach dodatkowych podkreślają, że zależało im na wiernym odwzorowaniu technik muay thai, co wymagało wielokrotnego poprawiania poszczególnych sekwencji. Efekty tej pracy są widoczne na planszach.
Warstwa graficzna to jeden z najważniejszych powodów, dla których warto zainteresować się tym tytułem. Bogumiła Pepasińska prezentuje styl, który trudno pomylić z pracami innych artystów.
Jej kreska jest jednocześnie dynamiczna i przejrzysta. Postacie mają charakterystyczne sylwetki oraz łatwo rozpoznawalne twarze. To cecha często niedoceniana, a bardzo ważna w komiksie opartym na relacjach między bohaterami. Szczególnie dobrze wypada mimika. Emocje bohaterów są czytelne bez potrzeby dodatkowych wyjaśnień. Zakłopotanie, irytacja, zmęczenie czy determinacja są przedstawiane w sposób naturalny i przekonujący. Artystka dobrze radzi sobie również z projektowaniem postaci. Wystarczy jedno spojrzenie, by zrozumieć, kim mniej więcej są bohaterowie i jaką pełnią funkcję w historii. Nie oznacza to uproszczeń czy stereotypów, lecz sprawne wykorzystanie języka wizualnego
Komiks imponuje świadomością formalną. Plansze są zróżnicowane, ale nie sprawiają wrażenia chaotycznych. W spokojniejszych scenach autorzy częściej korzystają z klasycznych układów kadrów. Dzięki temu czytelnik może skupić się na dialogach i relacjach między bohaterami. Podczas walki kompozycja staje się bardziej dynamiczna. Kadry przyspieszają rytm narracji, a układ strony pomaga budować napięcie. Nie są to eksperymenty dla samego eksperymentu. Każde rozwiązanie podporządkowano opowiadanej historii. Na uwagę zasługuje także wykorzystanie perspektywy. Rysowniczka regularnie zmienia punkt widzenia, dzięki czemu plansze pozostają atrakcyjne wizualnie. Raz obserwujemy wydarzenia z dużego dystansu, by za chwilę otrzymać zbliżenie na twarz bohatera lub detal mający znaczenie dla akcji.
Kolory spełniają w komiksie więcej niż jedynie funkcję dekoracyjną. Pomagają budować atmosferę poszczególnych scen. Dominują barwy stosunkowo stonowane, co dobrze współgra z miejskim charakterem opowieści. Jednocześnie autorzy nie boją się mocniejszych akcentów kolorystycznych w momentach wymagających większej energii i dynamiki. W efekcie album wygląda nowocześnie i spójnie. Kolor nie walczy z rysunkiem o uwagę odbiorcy, lecz skutecznie go uzupełnia.
Największą zaletą pierwszego numeru może być jednak poczucie potencjału. Czytelnik szybko orientuje się, że widzi jedynie niewielki fragment większej historii. Twórcy subtelnie sugerują istnienie szerszego uniwersum, czego dowodzą również materiały dodatkowe oraz wcześniejsze publikacje osadzone w tym samym świecie. Nie jest to jednak przesadnie eksponowane. Komiks broni się samodzielnie i nie wymaga znajomości innych tytułów. Jednocześnie łatwo uwierzyć, że Igor i Kaja mają przed sobą jeszcze długą drogę. Pierwszy numer działa więc jak obietnica przyszłych wydarzeń.
„Osiem #1” to bardzo udany debiut serii, który łączy obyczajową historię o młodych ludziach z dynamiczną akcją i wyrazistą warstwą wizualną. Dariusz Stańczyk stworzył bohaterów, których łatwo polubić, a Bogumiła Pepasińska nadała im atrakcyjną i pełną energii formę graficzną. To komiks szczery, pełen pasji i zaskakująco dojrzały w sposobie opowiadania historii. Nie próbuje udowodnić, że jest wielkim wydarzeniem. Zamiast tego skupia się na stworzeniu ciekawych postaci, wiarygodnych relacji i dobrej rozrywki. Po lekturze pozostaje przede wszystkim jedno uczucie: chęć przeczytania kolejnego zeszytu. A dla pierwszego numeru nowej serii trudno o lepszą rekomendację.
Tytuł: Osiem #1
- Scenariusz: Dariusz Stańczyk
- Rysunki: Bogumiła Pepasińska
- Ilustracja na okładce: Bogumiła Pepasińska
- Wydawca: Niezależne
- Data publikacji: 09.29.2026
- Wydanie pierwsze
- Oprawa: miękka
- Format: 170x260 cm
- Druk: kolor
- Liczba stron: 40
- Cena: 35,00 zł
Dziękujemy wydawnictwu Niezależne za udostępnienie komiksu do recenzji.
comments powered by Disqus
























