„Utracone wieki” - recenzja

Autor: Wojciech Wilk Redaktor: Redakcja

Dodane: 12-09-2026 21:37 ()


Lubię komiksy, w których najciekawsza nie jest odpowiedź na pytanie „co wydarzy się dalej?”, ale samo pytanie: jak wyglądałby świat, gdyby ludzkość naprawdę musiała zacząć wszystko od początku? „Utracone wieki” Jérôme’a Le Grisa i Didiera Poliego właśnie na tym pomyśle budują swoją opowieść.

Punkt wyjścia jest znakomity. U progu drugiego tysiąclecia świat zostaje niemal doszczętnie zniszczony przez katastrofę. Mijają tysiące lat, a pamięć o dawnej cywilizacji praktycznie znika. Nie ma już państw, wielkich miast ani technologii, które znamy. Są za to klany, wędrowne społeczności, polowania i walka o przetrwanie. Ziemia, którą człowiek kiedyś podporządkował sobie, ponownie staje się miejscem, w którym to człowiek musi uważać, żeby sam nie stał się ofiarą. I właśnie tutaj seria robi się naprawdę interesująca. Le Gris nie ogranicza się do pokazania ruin dawnego świata. Zastanawia się, co właściwie jest fundamentem cywilizacji. Czy wystarczy wiedzieć, że kiedyś istniały miasta? Czy sama pamięć o dawnym świecie może coś zmienić? A może prawdziwym początkiem nowej epoki okazuje się coś znacznie bardziej przyziemnego — możliwość uprawiania ziemi, hodowli i pozostania w jednym miejscu?

To właśnie wokół tych pozornie prostych rzeczy zaczyna obracać się historia. Odkrycie możliwości uprawy zboża nie jest tutaj wyłącznie sposobem na uniknięcie głodu. Oznacza zmianę całego modelu życia. Koczownicza społeczność może osiąść, stworzyć własne terytorium i zacząć gromadzić zapasy. A skoro pojawia się ziemia, którą można posiadać, natychmiast pojawia się też pytanie, kto ma prawo jej bronić. Nagle okazuje się, że rozwój wcale nie musi oznaczać pokoju. To chyba jeden z ciekawszych elementów całej serii. „Utracone wieki” pokazują cywilizację nie jako coś oczywiście dobrego, lecz jako proces pełen konsekwencji. Wiedza może ocalić ludzi, ale może również stać się powodem konfliktów. Osiedlenie daje bezpieczeństwo, ale jednocześnie rodzi potrzebę ochrony własnego terytorium. Im więcej bohaterowie przypominają sobie z dawnego świata, tym bardziej komplikują rzeczywistość, w której żyją.

Elaine zostaje wciągnięta w tę historię po śmierci ojca i rusza w drogę śladem utraconej wiedzy. Podróż jest więc nie tylko wyprawą przez niebezpieczne tereny. To również próba odpowiedzi na pytanie, czy dawną cywilizację w ogóle warto odzyskiwać. W świecie pełnym legend, zdeformowanych wspomnień i ludzi, którzy znają przeszłość głównie z opowieści, nawet zwykły zapis na kawałku pergaminu może mieć wartość większą niż broń.

Dużą zaletą albumu jest jego warstwa wizualna. Didier Poli bardzo dobrze odnajduje się w świecie, w którym natura odzyskała przewagę nad człowiekiem. Ruiny, dzikie przestrzenie, potężne zwierzęta i niewielkie grupy ludzi przemierzające ogromne połacie terenu tworzą kadry, które naprawdę robią wrażenie. Nie potrzeba tutaj przesadnej ilości tekstu — wiele informacji przekazuje sam obraz. Podoba mi się też to, że ten świat nie wygląda jak klasyczne fantasy przebrane w postapokaliptyczne kostiumy. Ma własną logikę. Ludzie stworzyli nowe zwyczaje, nowe wierzenia i własne sposoby radzenia sobie z zagrożeniami. Dawna cywilizacja stała się niemal mitem, a jej pozostałości są traktowane jak ślady czegoś, czego współcześni bohaterowie nie potrafią już do końca zrozumieć.

Przy tak rozbudowanym świecie chciałoby się momentami dostać więcej miejsca na bohaterów i ich motywacje. Fabuła często wybiera tempo przygodowe zamiast psychologicznego pogłębienia, a niektóre wydarzenia pełnią przede wszystkim funkcję kolejnych etapów wyprawy. To może pozostawić lekki niedosyt, zwłaszcza że sam pomysł jest na tyle ciekawy, iż chciałoby się zaglądać jeszcze głębiej. Nie zmienia to jednak faktu, że „Utracone wieki” mają coś, czego nie da się łatwo podrobić: bardzo dobrze wymyślony świat. To komiks o końcu cywilizacji, który paradoksalnie bardziej interesuje się jej narodzinami. O tym, jak człowiek ponownie uczy się rzeczy, które kiedyś były oczywiste. O wiedzy, która może być zarówno ratunkiem, jak i zagrożeniem.

Jeśli lubicie opowieści, w których świat jest równie ważny jak sami bohaterowie, warto dać tej serii szansę. Nie jest to jeszcze historia idealna, ale jako wielka przygodowa opowieść o odbudowywaniu świata ma w sobie sporo siły. A im dalej w tę postapokaliptyczną przeszłość, tym bardziej chce się sprawdzić, co właściwie zostało po naszej cywilizacji i czy ludzkość po raz drugi popełni te same błędy.

 

Tytuł: Utracone wieki

  • Rysunki: Didier Poli, Luca Bulgheroni
  • Scenariusz: Jérôme Le Gris
  • Kolory: Bruno Tatti
  • Tłumaczenie: Jakub Syty
  • Wydawnictwo: Lost In Time
  • Ilość stron: 232
  • Oprawa: twarda
  • Format: 240 x 320 mm
  • Druk: kolor
  • ISBN: 9788368346862
  • Cena: 140 zł

Dziękujemy wydawnictwu Lost In Time za udostępnienie komiksu do recenzji.


comments powered by Disqus