„We wnętrzu Ziemi” - recenzja

Autor: Jacek Szeląg Redaktor: Redakcja

Dodane: 01-09-2026 20:41 ()


Adaptacja tak charakterystycznej powieści jak „We wnętrzu Ziemi” Edgara Rice’a Burroughsa, pierwszej części cyklu o Pellucidarze, jest zadaniem trudnym. Opublikowana na początku XX wieku historia wyrasta z epoki fascynacji eksploracją i odkrywaniem nieznanych światów. Burroughs stworzył pod powierzchnią Ziemi niezwykłe uniwersum zamieszkane przez tajemnicze cywilizacje, fantastyczne stworzenia i pełne niebezpieczeństw. Choć ponad sto lat później wiele z tych pomysłów może wydawać się znajomych, sama idea odkrywania świata wymykającego się dotychczasowemu poznaniu nadal działa. Ten potencjał próbują wykorzystać Jean-David Morvan, Rafael Ortiz i Hiroyuki Oshima.

Przeniesienie powieści na język komiksu wymaga przede wszystkim znalezienia wizualnego odpowiednika dla wyobraźni Burroughsa. Tam, gdzie literatura mogła opierać się na opisach, komiks musi nadać konkretny kształt podziemnemu światu. Morvan dobrze rozumie, że adaptacja nie powinna być mechanicznym odtwarzaniem powieści. Stawia na tempo, akcję i kolejne odkrycia, dzięki czemu historia zachowuje przygodowy charakter. Bohaterowie nieustannie posuwają się naprzód, poznając nowe miejsca i mierząc się z zagrożeniami. Czytelnik odkrywa ten świat razem z nimi, co skutecznie podtrzymuje ciekawość.

Problemem pozostaje fakt, że zaginione światy, prehistoryczne stworzenia i zapomniane cywilizacje nie są już dla współczesnego odbiorcy czymś szczególnie nowym. Morvan radzi sobie z tym, koncentrując się bardziej na samym doświadczeniu odkrywania niż na oryginalności poszczególnych pomysłów. Podróż do wnętrza Ziemi staje się dzięki temu nie tylko wyprawą w nieznane, ale również konfrontacją z ograniczeniami ludzkiego poznania. Im dalej bohaterowie się posuwają, tym bardziej podważone zostają ich wcześniejsze wyobrażenia o świecie.

Ogromną rolę odgrywa tutaj Rafael Ortiz. Jego zadaniem jest stworzenie rzeczywistości, która nie istnieje, a jednocześnie musi sprawiać wrażenie spójnej i wiarygodnej. Artysta dobrze radzi sobie z tym wyzwaniem. Dynamiczne sylwetki bohaterów, szczegółowa scenografia i efektowne kadrowanie nadają opowieści odpowiednią energię. Szerokie ujęcia pozwalają poczuć ogrom podziemnych przestrzeni, a bliższe plany wzmacniają napięcie podczas scen akcji.

Szczególnie dobrze wypadają krajobrazy i zamieszkujące je stworzenia. Skały, jaskinie, niezwykła roślinność, architektura oraz potwory tworzą świat o własnych zasadach. Ortiz zachowuje przy tym pewien klasyczny charakter ilustracji przygodowej, jednocześnie nadając fantastycznym stworzeniom odpowiednio niepokojącą obecność.

Rysunek bardzo dobrze uzupełnia kolor Hiroyukiego Oshimy. Kolorystyka nie jest jedynie dekoracją, lecz ważnym elementem budowania atmosfery. Cienie, kontrasty i zmiany barw podkreślają tajemniczość podziemnego świata, a także pozwalają odróżnić sceny eksploracji od sekwencji akcji. Współpraca Ortiza i Oshimy sprawia, że podziemne uniwersum staje się czymś więcej niż efektownym tłem wydarzeń.

Twórcy unikają również pułapki nadmiaru. Gdyby każda scena miała być spektakularna, niezwykłość szybko mogłaby spowszednieć. Dlatego pomiędzy kolejnymi niebezpieczeństwami pojawiają się spokojniejsze fragmenty poświęcone eksploracji. Dzięki temu album zachowuje odpowiedni rytm, a sceny akcji zyskują większą siłę. Ważny pozostaje także ludzki wymiar historii. Bohaterowie reagują na nieznane strachem, ciekawością i zachwytem, dzięki czemu czytelnik może spojrzeć na podziemny świat ich oczami. Fizyczna podróż staje się jednocześnie podróżą intelektualną. Ten motyw, istotny już w powieści Burroughsa, nadal ma pewną aktualność. W czasach, gdy rzeczywista Ziemia została niemal całkowicie poznana, fikcja wciąż pozwala tworzyć nowe „białe plamy”.

Nie wszystkie elementy adaptacji muszą jednak przekonać każdego. Niektóre wątki mogłyby zostać rozwinięte szerzej, a narracja chwilami stawia na sprawność kosztem głębszej refleksji. Jest to jednak zrozumiały kompromis wynikający z formatu. Komiks nie próbuje zastąpić powieści, lecz proponuje jej własną interpretację. I właśnie jako taka interpretacja „We wnętrzu Ziemi” działa bardzo dobrze. Morvan zachowuje przygodowy charakter oryginału, Ortiz nadaje jego światu konkretny kształt, a Oshima buduje atmosferę za pomocą koloru. Album nie próbuje radykalnie uwspółcześniać Burroughsa ani udowadniać, że jego wizja jest dziś przełomowa. Sięga raczej po bardziej podstawową przyjemność płynącą z literatury przygodowej: ciekawość tego, co znajduje się za kolejnymi drzwiami.

To udany pomost między klasyczną powieścią a współczesnym komiksem. Przygoda pozostaje ta sama, zmienia się jedynie jej forma. I właśnie na tym polega największa zaleta adaptacji — przypomina, że nawet w świecie niemal całkowicie poznanym wciąż możemy odkrywać nieznane, jeśli tylko pozwolimy działać wyobraźni.

 

Tytuł: We wnętrzu Ziemi

  • Autor: Edgar Rice Burroughs
  • Scenariusz: Jean-David Morvan
  • Rysunki: Rafael Ortiz
  • Kolor: Hiroyuki Oshima
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 12.08.2026 
  • Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: twarda
  • Format: 210x297 mm
  • Stron: 120
  • Cena: 89,99 zł

                    Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji

 


comments powered by Disqus