„Ancymonstra” tom 1: „Co z tą mumią?” - recenzja
Dodane: 23-06-2026 20:54 ()
„Ancymonstra” są tytułem, który na długo zapisze się w mojej pamięci, bo to pierwszy komiks dziecięcy, przy którym moja opinia i opinia syna aż tak skrajnie się od siebie różnią. Czy jest to pozycja, która sprawiła, że dzieci powstały przeciwko rodzicom i doprowadza do wojny domowej? Aż tak to nie, ale dała nam ciekawe pole do wspólnej dyskusji i przełożyła się na recenzencki dwugłos. Ten negatywny należy do młodszego czytelnika.
Zacznę może od tych negatywów, żeby skończyć na bardziej pozytywnej nucie. Pewne elementy fabuły (nie będę ich zdradzał) były dla ośmiolatka niejasne. Ku mojemu zaskoczeniu, bo jednocześnie jakiś czas temu czytaliśmy drugi tom „Miles Morales. Spider-Man”, będący komiksem zdecydowanie trudniejszym w odbiorze dla dziecka w jego wieku. Wedle jego słów w pajęczym komiksie były rzeczy, których w pełni nie rozumiał, ale jednak były one wytłumaczone i nawet jeśli tego wytłumaczenia w pełni nie pojął, to ono chociaż tam było. Gdyby był młodszy (komiks przeznaczony jest dla osób w wieku od lat 6 do 106), to komiks spodobałby mu się dużo bardziej, bo nie zastanawiałby się nad nim tak jak teraz – parafrazując jego własne słowa. Były jednak w scenariuszu elementy, które przypadły mu do gustu.
Począwszy od tego, że jedna z postaci jest jego imiennikiem, poprzez humor i bibliotekę, do której w pewnym momencie trafiają nasi bohaterowie. Tam, w duchu mistrzów polskiego komiksu dla dzieci, potworne ancymony łamią czwartą ścianę, zaglądając do własnego komiksu, by uzyskać pewną informację. Na plus jest też ancymonstrowy potwór Frankensteina — Franek, który, kiedy mówi, że musi na coś rzucić okiem, ma dosłownie to właśnie na myśli. Może sobie odczepiać ręce, żeby dosięgnąć rzeczy, do których normalnie nie jest w stanie, a jedna z nich cierpi na lęk wysokości i to nie wszystko, co potrafią. A jak już jesteśmy przy rękach, to, idąc tropem ewidentnych skojarzeń z rodziną Addamsów, uśmiech na twarzy dziecka wywoływały słowa wampirzej matrony, babci ancymonstrowej wampirki Irenki, której podejście do życia jest bardzo w stylu Wednesday i jej rodzinki, np.: „W bibliotece się krzyczy”, „Musisz więcej bałaganić”. Za to tamtejsza wersja Kerfusia żadnemu z nas nie przypadła do gustu.
Powiem teraz więcej o moim spojrzeniu na fabułę. W pełni rozumiem, że morał nie mógł być oczywisty i wymagał dłuższego objaśnienia, albowiem ma on coś w sobie z produkcji Pixara. Nie jesteśmy predefiniowani do tego, kim jesteśmy, i nie musimy być tylko jednym. Wampirka, wychowywana od najmłodszych lat przez bardzo postępową matkę, która chce jak najbardziej stopić się ze światem śmiertelników i odciąć od wampirzych tradycji, woli przebywać w domiszu swojej bardziej tradycyjnej w podejściu do wampiryzmu babci. Drugim przesłaniem jest nieocenianie kogoś bez wcześniejszego poznania go w oparciu tylko o to, że „tamci są źli”, bo są inni.
Patrząc po samych przykładowych planszach z wersji demo komiksu, które wyszły jakiś czas temu, odpuściłem jego zakup i obaj czekaliśmy na pełną edycję tego albumu. Cóż, moja ekstrapolacja, chociaż w departamencie graficznym, nie była chybiona. Ilustracje w swej kreskówkowatości nie mogą nie podobać się dzieciakom. Aczkolwiek o ile mi osobiście nie przeszkadza brak kolorów – a ten zaczyna czasem wkraczać do tego komiksu, co ma uzasadnienie fabularne – to syn wolałby, żeby komiks był kolorowy od początku do końca. Rozumiem, bo w kolorach wygląda jeszcze lepiej. Kilkukrotnie Ancymonstra używają kalkulatora do nietypowych obliczeń — podobało mi się to, ale byłem w tym odosobniony. Myślę, że to jeden z elementów tomu, które jeszcze lepiej wypadłyby w animacji, gdyby takowa kiedyś zaistniała, a wizualny styl „Co z tą mumią?” wręcz się tego domaga.
Ten rozbrat opiniowy ostatecznie wygląda następująco: według mnie jest to udany album. Ma dobry morał, choć rzeczywiście nie jest on może tak klarowny, tym bardziej dla młodszych dzieci, daje frajdę, uczy, a graficznie jest nawet jeszcze lepszy niż scenariuszowo. Jeśli natomiast chodzi o opinię ośmiolatka, to największym plusem są dla niego rysunki i wybrane elementy humorystyczne, ale sama historia... cóż, ja unikam ocen liczbowych, ale on oceniłby ją raczej poniżej średniej. To ciekawy przypadek, że komiks przeznaczony dla dzieci może bardziej spodobał się dorosłemu. Zatem, o ile lekko się zawiodłem tym, że nie okazał się on takim pewniakiem, jak myślałem, że będzie, to jednocześnie cieszę się z dyskusji, która zrodziła się po jego wspólnej lekturze. Dawno tak owocnej nie mieliśmy. I miejcie na uwadze, że przecież nie wszystkie filmy wywołanego już wcześniej Pixara działają w tych samych scenach tak samo intensywnie na dzieci, jak i na dorosłych. Wciąż pamiętam, że w finale „Toy Story 3” to ci starsi (w tym ja sam) uronili więcej łez. Do niektórych pozycji teoretycznie dla dzieci trzeba dojrzeć. Syn niekoniecznie czeka na drugi tom, za to ja chętnie się z nim zapoznam.
Tytuł: Ancymonstra tom 1: Co z tą mumią?
- Scenariusz: Ewa Betlewska
- Rysunki: Łukasz Mazur
- Wydawnictwo: Kultura Gniewu
- Data wydania: 22.06.2026 r.
- Druk: kolorowy
- Oprawa: twarda
- Format: 165x230 mm
- Stron: 88
- ISBN: 978-83-68331-72-1
- Cena: 49,90 zł
Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie komiksu do recenzji.
comments powered by Disqus
























