„Nienawidzę Baśniowa” tom 7: „W nędzyczasie” - recenzja

Autor: Damian Maksymowicz Redaktor: Redakcja

Dodane: 19-06-2026 21:51 ()


Po raz siódmy, choć z pewnością nie ostatni, wracamy do Baśniowa, by ponownie oglądać, jak słodziutko-kolorowa kraina jest rozszarpywana, masakrowana, spływa juchą i nurza się w wywleczonych na wierzch wnętrznościach swoich baśniowych mieszkańców. A wszystko to za sprawą zgrozy, której na imię Gertrude. Postać, która nigdy nie przechodziła szczególnego rozwoju, w ostatnim tomie jakimś cudem zaliczyła wręcz regres. Gert, której porąbane perypetie śledziliśmy do tej pory, została zamordowana i zastąpiona młodszą wersją samej siebie z alternatywnej rzeczywistości. I czy coś to zmieniło? Abso-kurna-lutnie nie. Jak już pewnie wspominałem przy okazji omawiania poprzednich tomów, nie śledzimy tej serii dla bohaterów, lecz dla kreskówkowej przemocy, jaką sieje nasza protagonistka.

Tom siódmy, zatytułowany „W nędzyczasie”, podobnie jak poprzednie składa się z pięciu zeszytów. Tym razem pierwsze trzy to samodzielne opowiastki, a dopiero dwa zamykające zbiór rozdziały popychają główną fabułę do przodu. Zaczynamy od królowej Chmurii, która w poprzednim woluminie trafiła do rzeczywistego świata. Na dzień dobry potrąca ją autobus. Na szczęście zdaje się być nieśmiertelna… i mieć wyjątkowego pecha, bo bliskie spotkanie z autobusem to pestka przy tym, co spotka ją później. Przez cały zeszyt przewija się też przeciągnięty do granic możliwości żart o wąchaniu bąków, co stałych czytelników serii raczej nie powinno szczególnie szokować.

Drugi zeszyt został narysowany w nieco innym stylu bliższym picture bookowi niż typowemu komiksowi. Opowiada historię trzech koźlich Gburów próbujących przejść przez zwodzony most, pod którym mieszka troll marzący o tym, by je pożreć. Całość utrzymana jest w duchu klasycznych baśni… przynajmniej do momentu, gdy na scenę wkroczy Gert i - jak łatwo się domyślić - pomaluje okolicę na czerwono (choć nie zabrała ze sobą farby).

Trzeci zeszyt stanowi z kolei satyrę na Hollywood, przedstawione tu pod postacią jego baśniowego odpowiednika (Holujłódź). Tamtejsze studio filmowe postanawia nakręcić film o Gert. Użycie AI, niezrozumiałe kontrakty, nieczytanie scenariusza, podporządkowanie wszystkiego temu, co się sprzeda, obowiązkowy training montage, aktorzy zupełnie niepodobni do pierwowzorów… i wiaderka do rzygania, bo to właśnie tego typu komiks. A wszystko to upchnięte na dwudziestu kilku stronach.

Nie jest tak, że los uwielbia dowalać Gertrudzie. To raczej ona sama jest tak bezdennie lekkomyślna i impulsywna, że swoimi decyzjami nieustannie sprowadza na siebie kolejne katastrofy. Najlepszym przykładem jest wieńczący tom powrót potwornych wersji Gert - Rzyglingów. Wątek, który kiedyś porzucono, w końcu musiał wrócić. Wszystko się ciastoli, a tę wyjątkowo fujową sytuację może naprawić jedynie jej sprawczyni. Najpierw jednak będzie musiała stać się kimś albo czymś więcej. Ostateczny rezultat jest zresztą typowy dla Gert: klasyczne wpadnięcie z deszczu pod rynnę.

„W nędzyczasie” po raz siódmy serwuje właściwie to samo. Jeśli seria jest waszym niekoniecznie guilty pleasure, nic się tu nie zmieni, tak samo jak nie zmienia się sama Gertrude. Takie lekkie komiksy świetnie sprawdzają się pomiędzy lekturą Moore’a a Clowesa. Sadystyczna przyjemność gwarantowana. Aż prosi się o jakiś crossover, w którym Gert najpierw zdekapitowałaby Kicię Kocię, a potem poszłaby zajarałaby się z Packiem. Ach… pomarzyć zawsze można.

 

Tytuł: Nienawidzę Baśniowa tom 7: W nędzyczasie

  • Scenariusz: Skottie Young
  • Rysunki: Brett Bean
  • Wydawnictwo: Non Stop Comics
  • Data wydania: 02.06.2026 r.
  • Seria: Nienawidzę Baśniowa
  • Tłumaczenie: Marceli Szpak
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: miękka
  • Format: 170x260 mm
  • Stron: 128
  • ISBN: 978-83-68542-76-9
  • Cena: 64,90 zł

Komiks możecie kupić w sklepie wydawnictwa Non Stop Comics.


comments powered by Disqus