„Bat-Man: Pierwszy Rycerz” - recenzja
Dodane: 18-06-2026 21:05 ()
Niewielu superbohaterów doczekało się tylu reinterpretacji co Batman. Przez dekady był detektywem, mścicielem, członkiem Ligi Sprawiedliwości, strategiem i ikoną popkultury. Paradoksalnie właśnie dlatego coraz trudniej opowiedzieć o nim coś świeżego. Dan Jurgens i Mike Perkins znajdują jednak sposób, cofając wskazówki zegara do roku 1939, kiedy legenda dopiero zaczynała się rodzić.
Akcja komiksu „Bat-Man: Pierwszy Rycerz” rozgrywa się w Gotham końca lat trzydziestych – mieście skorumpowanym, pełnym biedy, lęku i społecznych napięć. Na świecie rośnie faszyzm, a w samym mieście dochodzi do makabrycznych zbrodni. Bat-Man trafia na sprawę wykraczającą poza zwykłą walkę z przestępcami, a całość łączy kryminał noir, pulpowy horror i historię o narodzinach bohatera.
Największą zaletą scenariusza jest to, że Jurgens nie opowiada po raz kolejny tej samej genezy. Zamiast skupiać się na traumie Bruce’a i dobrze znanych elementach mitologii, pokazuje bohatera w chwili, gdy legenda dopiero zaczyna się kształtować. To Batman bardziej ludzki, niedoświadczony, ale zdeterminowany i inteligentny. Potrafi popełniać błędy, oberwać i nie zna wszystkich odpowiedzi, dzięki czemu łatwiej uwierzyć w stawkę tej historii.
Scenarzysta prowadzi opowieść spokojnym tempem, stawiając przede wszystkim na atmosferę. Gotham nie jest tylko tłem. Żyje nagłówkami gazet, policyjnymi biurami, dymem papierosowym i narastającym niepokojem przed wojną. To świat, który przekonuje i skutecznie buduje napięcie. Ciekawie wypada również motyw strachu. Bruce szybko odkrywa, że samo zastraszanie przestępców nie wystarczy. W świecie ogarniętym lękiem przed wojną, biedą i przemocą symbol nietoperza może być zarówno nadzieją, jak i zagrożeniem. To dojrzałe spojrzenie na postać.
Nie wszystko działa idealnie. Historia momentami aż prosi się o więcej miejsca dla drugoplanowych bohaterów i samego śledztwa. Intryga jest solidna, ale nie należy oczekiwać skomplikowanej łamigłówki – ważniejszy od zagadki pozostaje klimat.
Największą gwiazdą albumu jest jednak Mike Perkins. Jego Gotham jest ciężkie, brudne i wiarygodne, a mroczna estetyka doskonale współgra z opowieścią. Sam Bat-Man nie przypomina jeszcze dopracowanego symbolu znanego z późniejszych komiksów – bardziej wygląda jak miejska legenda, zjawa budząca autentyczny strach. Równie dobrze wypadają spokojniejsze sceny, w których napięcie budowane jest spojrzeniami, gestami i grą światła oraz cienia. Perkins znakomicie czuje konwencję noir. Na pochwałę zasługuje także historyczne tło. Stroje, samochody, architektura i wnętrza tworzą przekonujący obraz roku 1939, który nie jest romantyczną pocztówką z przeszłości, lecz epoką narastającego niepokoju.
„Bat-Man: Pierwszy Rycerz” nie jest dziełem rewolucyjnym i nie próbuje konkurować z klasykami pokroju „Roku pierwszego”. To raczej udana wariacja na temat początków Batmana, bliższa jego pulpowym korzeniom niż współczesnej superbohaterskiej mitologii. Mimo kilku skrótów fabularnych i dość szybkiego finału najważniejsze elementy działają znakomicie: atmosfera, oprawa graficzna, historyczne realia i sam Bat-Man. To bardzo solidny, świetnie narysowany i klimatyczny komiks, który szczególnie przypadnie do gustu czytelnikom ceniącym Batmana jako detektywa i miejską legendę, a nie wszechmocnego superbohatera.
Tytuł: Bat-Man: Pierwszy Rycerz
- Scenariusz: Dan Jurgens
- Rysunki: Mike Perkins
- Przekład: Paulina Walenia
- Wydawca: Story House Egmont
- Data publikacji: 08.04.2026 r.
- Seria: DC Black Label
- Oprawa: twarda
- Papier: kredowy
- Druk: kolor
- Objętość: 160 strony
- Format: 225x285
- Cena: 89,99 zł
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Bat-Man: First Knight #1-3”.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji
comments powered by Disqus
























