„Battle Chasers” - recenzja

Autor: Wojciech Wilk Redaktor: Redakcja

Dodane: 21-05-2026 19:43 ()


Battle Chasers to komiks, który od początku bardziej imponuje wizualnie, niż faktycznie angażuje jako pełnoprawna historia. Widać w nim ogromny potencjał i ambicje, ale równie wyraźnie widać, że nie zostały one przełożone na spójną, dobrze skrojoną opowieść. Kiedyś próbowała z nim swoich sił Mandragora, gdy seria nie była jeszcze skończona. Jak prezentuje się po latach? Możemy przekonać się dzięki Nagle Comics, które wydało tytuł w dwóch wersjach okładkowych. 
 
Najmocniejszym elementem serii jest bez wątpienia warstwa graficzna Joe Madureiry. Dynamiczne kadry, styl inspirowany anime i graficzne przerysowanie postaci robią świetne pierwsze wrażenie. Problem w tym, że to wrażenie szybko zaczyna dominować nad wszystkim innym, gdy okazuje się, że poza efektowną kreską komiks ma niewiele więcej do zaoferowania. Fabuła jest dość schematyczna i oparta na dobrze znanych motywach fantasy.
 
Grupa bohaterów, zagrożenie większe niż oni sami, tajemnicze artefakty i przeciwnicy o niewyjaśnionych motywacjach. Niestety, te elementy nie są rozwijane w sposób, który budowałby napięcie lub przywiązanie do historii. Zamiast tego dostajemy serię luźno powiązanych wydarzeń, które bardziej wyglądają jak szkice scen niż pełnoprawna narracja. Postaci, mimo że wizualnie zapadające w pamięć, są zaskakująco płytkie. Każda z nich opiera się na jednym dominującym archetypie: „tajemniczy wojownik”, „dziecko z przeznaczeniem”, „twarda łowczyni nagród”. Problem polega na tym, że te role nie zostają rozwinięte, a bohaterowie rzadko wychodzą poza swoje podstawowe emploi, przez co trudno się nimi emocjonalnie przejąć.
 
Kolejną słabością tytułu jest tempo narracji. Komiks cierpi na wyraźne problemy z rytmem, sceny akcji przeplatają się z krótkimi, mało znaczącymi dialogami, a całość sprawia wrażenie poszatkowanej opowieści. Czytelnik ma często poczucie, że brakuje konkretów między kolejnymi wydarzeniami, jakby historia była skrótem większej opowieści, który nigdy nie został rozwinięty. Do tego dochodzi najpoważniejszy zarzut, a mianowicie seria przez lata była niedokończona i publikowana skrajnie nieregularnie. To sprawia, że nawet jeśli ktoś da się wciągnąć w klimat, szybko traci ciągłość i motywację do śledzenia historii. Brak zamknięcia fabuły przez długi czas tylko pogłębił wrażenie, że projekt został porzucony w połowie drogi i trudno było do niego wrócić. A gdy zakończenie powstało, to niestety, zostało zrobione najprostszymi środkami i zwyczajnie rozczarowało.
 
W efekcie Battle Chasers to komiks, który bardziej funkcjonuje jako artbook z fabularnymi dodatkami niż pełnoprawna, dobrze opowiedziana historia. Świetna oprawa graficzna nie jest w stanie zrekompensować płytkich postaci, nierównego tempa i narracji, która nigdy nie osiąga pełnego potencjału. A szkoda, bo początek zwiastował epickie heroic fantasy. 
 
Ocena: 3/10
 
 
Tytuł: Battle Chasers
  • Scenariusz: Joe Madureira, Munier Sharrieff, Adam Warren
  • Rysunki: Joe Madureira, Adam Warren, Ludo Lullabi
  • Wydawnictwo: Nagle Comics
  • Data wydania: 04.2026 r.
  • Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
  • Druk: kolorowy
  • Oprawa: twarda
  • Format: 180x276 mm
  • Stron: 432
  • ISBN: 9788367725989
  • Cena: 199,90 zł

comments powered by Disqus