„Giant Days” tom 3: „Bycie miłą nic nie kosztuje” - recenzja

Autor: Marcin Andrys Redaktor: Motyl

Dodane: 08-08-2018 13:53 ()


Studenckie życie nie jest usłane różami, a im głębiej angażujesz się aktywność uczelnianą, tym mniej czasu pozostaje na naukę czy nawet spotkania z przyjaciółmi. Susan, Esther  i Daisy zmagają się nie tyle z prozą życia w kampusie, ile młodzieńczymi dylematami, które urastają do rangi najważniejszych na świecie.

Jednak nim na dobre autorzy rozkręcą karuzelę życia postrzelonych studentek, na pierwszy ogień idzie Ed, dotychczas przewijający się gdzieś na dalszych kadrach. Poznajemy arkany pracy w szkolnej gazetce będącej trzeźwym głosem w aferze, której macki sięgają wysoko aż do przewodniczącego związków studentów. Walka o wolność, prawość i niezależność to nieprzyjemna robota i czasami trzeba sobie pobrudzić rączki. Uczelnia kształtuje własną politykę, która nie wszystkim musi przypaść do gustu. Gdy Ed bierze udział w tej przepychance na wyższych szczeblach władzy, Susan włącza się do gry i pragnie wystawić własnego kandydata na to stanowisko. Całą energię angażuję w wybory, zapominając o swoich kumpelach, a co najważniejsze chłopaku. Nie potrafi rozdzielić swojego prywatnego życia od służbowego, a raczej to pierwsze zaniedbuje, zawalając wszystkie istotne sprawy. Lekcja, jaką zbiera, na razie jest bolesna, ale z czasem zaowocuje doświadczeniem.

Jakby tego było mało, do Esther przyjeżdża z wizytą niewidziana długo kumpela. Duża Lindsay to ten tym kobiety, który imprezuje do białego rana, wlewając w siebie i całe otoczenie hektolitry napojów o podwyższonej ilości procentów. Zabawa na całego lub seria wymiocin i kac moralny z rana. Aby odsapnąć od polityczno-rozrywkowego okresu, dziewczyny wybierają się również na biwak, co w pewnym sensie miast przynieść ukojenie, rozdrapuje niezabliźnione rany.

Nie da się ukryć, że wszystkie bohaterki są mocno rozchwiane emocjonalnie, a ich codzienne życie nie wygląda na poukładane. Czasem działają na tzw. spontanie, a czasem planują tak dokładnie, że zapominają o wszystkim dookoła. Niedojrzałość miesza się tutaj z brawurą, niekiedy przesadnym optymizmem, bo jak nie podtrzymywać kumpeli na duchu, a w tle czuć delikatną aurę napięcia seksualnego. Najmocniejszym punktem Giant Days jest właśnie obyczajowa strona opowieści, która niejednokrotnie przywołuje na myśl nasze szkolne doświadczenia. John Allison nasącza opowieść odpowiednią dawką humoru, nawet abstrakcyjnego, by w kulminacyjnych momentach rozładować nagromadzenie emocji. Wciąż udaje mu się zaskakiwać, a jak widać po działaniach dziewczyn, pomysłów im nie brakuje.   

W Giant Days trudno liczyć na moment oddechu, a bohaterkom nieznane jest uczucie stabilizacji. Zawsze w pełnym ruchu, na wariackich papierach starają się zaradzić tym małym, jak i większym pożarom. Mimo niekiedy poważnych dylematów lekkość w ich pokazaniu sprawia, że komiks czyta się zapartym tchem. Dlatego też po skończeniu trójki warto rozejrzeć się już za kolejnym wciągającym tomem.

 

Tytuł: Giant Days tom 3: Bycie miłą nic nie kosztuje 

  • Scenariusz: John Allison
  • Rysunki: Lissa Treiman, Max Sarin
  • Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
  • Wydawca oryginału: Boom! Studios
  • ISBN: 978-83-8110-342-8
  • Format: 170x260mm
  • Oprawa: miękka
  • Liczba stron: 112
  • druk: kolor
  • Data wydania: 04.2018 r.
  • Cena: 42 zł

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus