„Pan Higgins wraca do domu” - recenzja

Autor: Marcin Andrys Redaktor: Raven

Dodane: 19-06-2018 15:28 ()


Mike Mignola i Warwick Johnson-Cadwell w tytule Pan Higgins wraca do domu serwują nam mariaż grozy i groteski. W tej dość skąpej objętościowo komiksowej etiudzie kryje się zarówno spory potencjał dramatyczny, jak i komiczny.

W posępnym zamku Golga zbliżają się huczne obchody nocy Walpurgi. Na imprezę zlecą się same znakomitości wśród krwiopijców. Niestety, pechowo dla lokatorów tejże rezydencji w okolicy grasuje para nieustraszonych pogromców wampirów. Czy to powód, by przerwać świętowanie? W żadnym razie, a nawet można rzeczonych zaprosić, by osobiście posmakowali uroków tej niesamowitej, diabelskiej nocy.

Nim jednak dojdzie do krwawego starcia między nieumarłymi a ich ludzkimi prześladowcami, profesor Meinhardt i pan Knox muszą udać się na spotkanie z niejakim Higginsem, który zna tajemnicę przeklętego zamku, do którego trafił przed laty wraz ze swoją ukochaną. Dla niego będzie to niecodzienny powrót do miejsca, gdzie był świadkiem traumatycznych przeżyć, które ukształtowały osobowość strachliwego pensjonariusza położonego gdzieś na odludziu klasztoru. Jego przełamanie nadejdzie w najmniej spodziewanym momencie.

Autorzy nie rozpieszczają czytelnika rozwleczoną czy skomplikowaną fabułą. Całość zamyka się w niespełna pięćdziesięciu planszach. Pan Higgins wraca do domu to hołd Mignoli złożony starym filmom ze studia Hammer, jak i kultowemu w niektórych kręgach obrazowi Romana Polańskiego z 1967 roku. Na kartach komiksu da się odczuć niepowtarzalną gotycko-komiczną atmosferę, która w głównej mierze odpowiada za nastrojowość opowieści. Mignola poprzez wprowadzenie duetu nieustraszonych pogromców wąpierzy, a także enigmatycznego Higginsa lawiruje między horrorem a komedią, można nawet rzec, że ociera się o pastisz gatunku.

Nie bez znaczenia są tu również rysunki i kolorystyka zastosowana przez Warwicka Johnson-Cadwella. Nieco groteskowa stylistyka nie pozwala grozie stać się dominującym elementem tej opowieści. Ilustrator nie stroni od dziwactw i kuriozów jak na wampirze czy gotyckie standardy, dba o detale rozległej zamkowej posiadłości, pozwala sobie na zabawne wstawki, jak tryskająca dość ochoczo krew z przebitego kołkiem truchła. Jest w tym pewnego rodzaju czar i niesamowitość opowieści składającej się zarówno z ciekawych i niejednoznacznych postaci, jak i absurdalnego położenia, w którym się znaleźli. Nie bez znaczenia jest tu też kolorystyka, zwłaszcza bladolice, jasnoniebieskie oblicza wampirów, którzy bez wyjątku są rysowani tak samo, by uwypuklić ich odmienność od ludzi. Johnson-Cadwell operuje dość często brązami i zgniłymi zieleniami, a także wyrazistą czerwienią podkreślającą żywość tryskającej posoki. Graficznie jest to bez wątpienia małe arcydzieło.  

Pan Higgins wraca do domu jest krótką nowelką, za krótką, by się w niej rozsmakować, lecz na tyle udaną, by ją zachwalać. Szkoda, że twórcy nie zdecydowali się na rozciągnięcie tej opowieści, najwidoczniej jej zwięzłość ma dostarczyć niezapomnianych walorów estetycznych, a nie zanudzić czytelnika kolejnymi scenami krwawych łaźni. Dla miłośników fabularnych dokonań Mike’a Mignoli rzecz warta uwagi, dla pozostałych tytuł, który może, ale nie musi zachwycić.  

 

Tytuł: Pan Higgins wraca do domu

  • Scenariusz: Mike Mignola
  • Rysunki: Warwick Johnson-Cadwell
  • Wydawca: Non Stop Comics
  • Przekład: Paulina Braiter
  • Data wydania: 23.05.2018
  • Format: 170 x 260 mm
  • Oprawa: twarda
  • Liczba stron: 56
  • ISBN: 978-83-8110-406-7
  • Cena: 45 zł

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie komiksu do recenzji.

Galeria


comments powered by Disqus