
Bachanalia Fantastyczne
Copernicon
Cyber Falkon
Horyzonty Wyobraźni
Inne Sfery 2010
Mantikora VI
Nagroda Literacka im. Jerzego Żuławskiego
Nawikon
Orodlin
Pływ RPG
Pola Chwały
Projekt Dziedzictwo
Robotica RPG
StarForce 2010
VIS ARCANA
ZSzeF 2010
Wydawnictwo Egmont Polska i Serwis Paradoks zapraszają do wzięcia udziału w konkursie "Krzyk ludu".więcej...
Anime Dream
Arena Horror
BioWorld
Cinema City
Copernicus Corporation
Creatio Fantastica
DC MULTIVERSE
Dom Wydawniczy REBIS
Dragon Age
EGMONT Polska
Fantasy Komiks
Golden Storm Film
Hanami
KZ
LSF "Cytadela Syriusza"
MMORPG Kroniki Fallathanu
Najmita
Orodlin
OUTPOST
Pod Grzechoczącymi Kośćmi
QFANT
RedDragon - gra online
Santic.pl
SKMFiGF Grimuar
THE OUTER RIM
Trek.pl
Wydawnictwo Akapit-Press
Wydawnictwo Fabryka Słów
Wydawnictwo Initium
Wydawnictwo Jaguar
Wydawnictwo Kuźnia Gier
Wydawnictwo Mag
Wydawnictwo Portal
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Wydawnictwo Red Horse
Wydawnictwo Runa
Wydawnictwo Solaris
Wydawnictwo Supernowa
Poznaliście Enona, poznaliście Savasa, teraz poznacie Quiciuqa, bowiem jego imię posłużyło za tytuł trzeciego tomu serii „Biocosmosis: Emnisi”. Ten polski cykl fantastyczny, w którym dostrzega się inspirację gwiezdną sagą Lucasa, powoli się rozwija. Jego pozycja lidera na rodzimym rynku komiksowym o tematyce sf nie jest zagrożona. A to dlatego, że innych publikacji tego typu po prostu nie ma. Na całe szczęście nie oznacza to, że twórcy Biocosmosis spoczęli na laurach lub tworzą chałturę, wręcz przeciwnie.
Quiciuq mistrz mediacji i telepatii przybywa na Altomerrę – „planetę opadłych liści”. W Entrium Altromerra znana jest z przewrotnych idei i niecodziennych rozwiązań oraz zaawansowania gospodarczo-społecznego. Emnich udaje się tam na zaproszenie swoich braci z Zakonu Equilibrium. Mnisi wraz z Overlordem planety zawiązali spisek mający na celu porozumienie się z obcą cywilizacją Noktoornów. Tym, który ma się udać na miejsce spotkania z Obcymi jest właśnie Quiciuq. Jednak, jak to często bywa, nie wszystko idzie po myśli spiskowców. Na ich drodze staje potężny telepata -„hacker umysłów”.
Trzeci tom cyklu różni się od poprzednich. Akcja nie rozgrywa się na zapomnianych i zapuszczonych planetach, lecz na wysoko zaawansowanej technicznie, bogatej, posiadającej największą w znanym wszechświecie platformę handlową errze. Volinski tym razem też nie zamyka ciągu zdarzeń w jednym albumie. Zostawia czytelnika w środku intrygi i każe czekać na kolejną część. Mimo tych różnic można znaleźć całkiem sporo podobieństw. Słyszymy o starych znajomych (np. Tolaki „znalazł” sobie nowa pracę), czytamy o znanych nam wydarzeniach. Rozwijają się wątki, które swój początek miały w „Biocosmosis: Enone”. Poznajemy coraz bardziej całe uniwersum, dostajemy partię nowych informacji. Do tego stopnia, że możemy się pokusić o przewidywanie przyszłych zdarzeń. Sądzę, że Volinski doskonale przemyślał każdy szczegół swojego świata, a teraz systematycznie i planowo nam go ujawnia – jak elementy układanki. Bez wątpienia jest to najlepszy i najmocniejszy punkt całej serii o emnichach.
Trochę słabiej za to prezentuje się fabuła trzeciego tomu. Początek dzieje się trochę zbyt dynamicznie. Quiciuq dowiaduje się czegoś, dostrzega pewny element i już po chwili wie wszystko. Wiem, że emnisi mają nadzwyczajne zdolności, ale chwila głębszego zastanowienia, każdemu by się czasem przydała. Choć może Quiciuq, oprócz fenomenalnych zdolności telepatycznych, posiada także inne, o których się dopiero dowiemy. Dalej jest już lepiej, lektura wciąga. Mimo wspomnianych wad trzeci album jest jak do tej pory najlepszy z serii. Widać, że autorom zależy, aby ich dzieło było dopracowane i perfekcyjne. Może o tym świadczyć to, że „Quiciuq” zapowiadany był na grudzień, a ukazał się w marcu. Te kilka miesięcy dało czas na przerysowanie okładki jak i pewnie zmiany w samej fabule (na stronie internetowej serii jest kilka plansz, które początkowo zapowiadały trzeci tom, a w ostateczności się w nim nie znalazły).
Od strony graficznej album prezentuje się niemal identycznie, jak poprzednie. Tym razem mamy i ciasne pomieszczenia i otwarte pejzaże. Kolorystyka nie jest zdominowana jedną barwą, jak było to dotychczas. Paleta odcieni jest różnorodna, a kolory jaskrawsze. Choć dla mnie mogłyby być bardziej stonowane, ale to kwestia gustu. Rysunki stoją na wysokim poziomie. Szczególnie dobrze wypadają przy czarno-białych sekwencjach. Na tym polu raczej nie szykuje się rewolucja, a pewnie powolna ewolucja do mistrzostwa.
Na koniec słowo o kadrowaniu. Jest ono poprawne, spójne, dostosowane do dynamizmu historii, ale nie wyłamuje się z przyjętych dziś schematów. Jednak jest coś, co moim zdaniem psuje odbiór tego komiksu. Są to dwie poziome plansze mniej więcej w środku albumu, który w całej reszcie jest zorientowany pionowo. Ten niepotrzebny zabieg wytrąca czytelnika z jego rytmu i spowalnia akcję, ale może innym to aż tak nie przeszkadza.
Po przyzwoitym Enonie (1 tom), przeciętnym Savasie (2 tom), jest w miarę dobry Quiciuq, a sądzę, że kolejne części będą coraz lepsze. Akcja się zapętla i przyspiesza, zbliża się czas rozstrzygnięcia. Będę czekał na kolejny tom, może nie z jakąś przesadną niecierpliwością, ale zawsze i oczywiście w takiej formie edytorskiej jak do tej pory (to też duży plus tej serii, kiedy czuje się pod palcami gruby, kredowy papier). Czekam też by się przekonać czy „Biocosmosis: Evilivre” nie zawiedzie moich wygórowanych oczekiwań.
Tytuł: "Quiciuq"
Wydawnictwo: Pro-Arte
Rok wydania polskiego: 3/2008
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Wydanie: I
Cena: 35,80 zł

